RAK
    Kategorie artykułu: Chojnice Wilki w lasach wokół Chojnic i Czerska - czy mają "wilczy apetyt" i czy coś nam grozi? Data dodania artykułu:

    Kategorie artykułu: Chojnice Wilki w lasach wokół Chojnic i Czerska - czy mają "wilczy apetyt" i czy coś nam grozi? Data dodania artykułu:

    3154 odsłon
    Kategorie artykułu: Chojnice Wilki w lasach wokół Chojnic i Czerska - czy mają "wilczy apetyt" i czy coś nam grozi? Data dodania artykułu:

    Monika Smól Dzisiaj, 08:30 (aktualizacja 08.07.2026 08:30) Źródło: MKiŚ profil "X" „Wilk w owczej skórze”, „człowiek człowiekowi wilkiem” - Ministerstwo Klimatu i Środowiska postanowiło uczyć Polaków, jak… nie mówić o drapieżnikach, wywołując tym burzę w sieci. Tymczasem w lasach Nadleśnictwa Ryt

    Monika Smól

    Dzisiaj, 08:30 (aktualizacja 08.07.2026 08:30)

    Źródło: MKiŚ profil "X"

    „Wilk w owczej skórze”, „człowiek człowiekowi wilkiem” - Ministerstwo Klimatu i Środowiska postanowiło uczyć Polaków, jak… nie mówić o drapieżnikach, wywołując tym burzę w sieci. Tymczasem w lasach Nadleśnictwa Rytel nikt z przysłowiami walczyć nie zamierza. Leśnicy liczą tropy i przypominają: w gminie Czersk mamy stałą watahę. Czy jest się czego bać? Jak wygląda rzeczywistość w naszych lasach?

    • Nadleśnictwo Rytel prowadzi gospodarkę leśną i zarządza gruntami na obszarze około 17,5 tysiąca hektarów, obejmującym teren gmin: Chojnice, Czersk, Brusy, Tuchola oraz miasto Chojnice - mówi Adrian Talaśka , rzecznik prasowy Nadleśnictwa Rytel. - Na podstawie corocznych inwentaryzacji zwierzyny prowadzonych na terenie dzierżawionych obwodów łowieckich leśnicy dysponują szacunkowymi danymi dotyczącymi liczebności populacji wilka szarego. Z naszych obserwacji wynika, że na terenie Nadleśnictwa Rytel może przebywać kilkanaście osobników.

    Jak dodaje Adrian Talaśka, dane te opierają się wyłącznie na obserwacjach samych zwierząt i śladów ich obecności, tj.: tropy, odchody czy ślady żerowania. Należy jednak pamiętać, że wilki zajmują rozległe terytoria i potrafią przemieszczać się na znaczne odległości.

    • Oznacza to, że część odnotowanych obserwacji może dotyczyć tych samych osobników, dlatego podana liczebność populacji ma charakter szacunkowy. Występowanie jednej wilczej watahy zostało potwierdzone na terenie Gminy Czersk, w leśnictwach Jeziorko, Jaty i Lutom - podkreśla Adrian Talaśka. - W ostatnim czasie leśnicy z Nadleśnictwa Rytel nie zaobserwowali zwiększonej aktywności wilków ani częstszego pojawiania się ich w pobliżu zabudowań. Nie odnotowaliśmy również rejonów, które można byłoby uznać za szczególnie problematyczne pod względem obecności tego gatunku. Wilki w naturalnych warunkach unikają ludzi. Jak w przypadku każdego dzikiego zwierzęcia, należy jednak zachować rozsądek - nie próbować ich dokarmiać, wabić, podchodzić do nich ani celowo ich płoszyć.

    Leśnik zapewnia, że przestrzeganie tych podstawowych zasad pozwala na bezpieczne współistnienie ludzi i dzikich zwierząt.

    Gmina Czersk na wilczym szlaku

    Dla mieszkańców Jeziorka, Jat czy Lutomia informacja o błąkającej się w pobliżu watasze może brzmieć elektryzująco. W dobie Internetu, gdzie co kilka tygodni przez media społecznościowe przetacza się fala paniki podsycona filmikami „spod Chojnic” czy „z Borów Tucholskich” (często kręconymi na drugim końcu Polski), łatwo o lęk.

    Leśnicy z Rytla stawiają jednak sprawę jasno: kilkanaście sztuk wilków na tak ogromny i gęsty obszar leśny to coś naturalnego. Co ważne, do nadleśnictwa nie wpływają żadne zgłoszenia o zagryzionym inwentarzu czy psach. Zresztą, jak przypomina Adrian Talaśka , leśnicy i tak nie mają takich uprawnień - za ewentualne szkody odpowiada Skarb Państwa, a wnioski i tak trafiają do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ). W naszych lasach panuje jednak spokój. Wilki robią to, do czego stworzyła je natura: polują na jelenie, sarny i dziki, działając jak bezpłatny, naturalny regulator ekosystemu.

    Warszawa uczy nas przysłów, internet kręci bat z fake newsów

    Podczas gdy na Pomorzu i w Borach Tucholskich relacja człowiek-wilk opiera się na zdroworozsądkowym dystansie, w stolicy temat ten postanowiono ugryźć od strony... lingwistycznej. Ministerstwo Klimatu i Środowiska ruszyło z kampanią #WłączamyDobryKlimat, w której skrytykowało popularne polskie powiedzenia. Urzędnicy uznali, że zwroty: „wilczy apetyt”, „wilk w owczej skórze” czy „człowiek człowiekowi wilkiem” krzywdzą zwierzęta i utrwalają stereotypy o ich rzekomym okrucieństwie.

    Efekt? Internet zalała fala kpin. Komentujący wytknęli ministerstwu, że metafory językowe to nie podręcznik do biologii, a od resortu środowiska oczekuje się zarządzania kryzysowego i realnej ochrony przyrody, a nie zabawy w cenzurowanie języka polskiego. Intencje ministerstwa - choć ubrane w niefortunną formę - dotykały jednak realnego problemu. Kilka dni wcześniej resort alarmował o masowej dezinformacji i tym, że w sieci nakręcana jest spirala strachu - publikowane są zmanipulowane nagrania o rzekomych atakach na ludzi czy wilkach, które „straciły naturalny lęk”. Taki przekaz brzmieć może z kolei jak narracja mająca ułatwić lobbowanie za zniesieniem ścisłej ochrony tego gatunku.

    Największa krzywda z rąk człowieka

    • Odnosząc się do przytoczonych powiedzeń i przysłów, można powiedzieć, że mają one znacznie więcej wspólnego z ludzką kulturą, symboliką i dawnymi wyobrażeniami niż z rzeczywistym zachowaniem wilków - podsumowuje Adrian Talaśka z Nadleśnictwa Rytel. - Wilki są inteligentnymi i doskonale przystosowanymi do życia w środowisku naturalnym drapieżnikami, ale nie są ani okrutne, ani podstępne w ludzkim rozumieniu tych pojęć. Polują po to, by zdobyć pożywienie, unikają niepotrzebnego ryzyka, a człowieka najczęściej omijają. Paradoksalnie największą „krzywdą”, jaką wyrządziła im kultura, jest przypisanie im cech, które znacznie częściej wynikają z ludzkich zachowań niż z natury wilka.

    Wybierając się na jagody czy spacery w okolice Czerska i Chojnic, warto pamiętać, że szansa na spotkanie wilka oko w oko, jest minimalna. Jeśli jednak do tego dojdzie - zachowajmy spokój, nie podchodźmy i dajmy mu odejść.

    Podczas gdy stolica debatuje nad semantyką - w lasach Nadleśnictwa Rytel panuje pożądana harmonia. Wybierając się na spacer w nasze lasy, nie musimy oglądać się za siebie ze strachem. Wilk nie ma pojęcia o marketingu politycznym ani o polskich przysłowiach, ma za to do wykonania ważną robotę w ekosystemie. Najskuteczniejszą formą ochrony przyrody nie jest cenzurowanie starych przysłów, ale rzetelna wiedza. Wilki były przed nami i prawdopodobnie będą długo po nas. Wilka nie trzeba odczarowywać - wystarczy pozwolić mu być wilkiem.


    Źródło: Chojnice24.pl / Chojnice TV

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era