
Gabriela Pewińska-Jaśniewicz
Dzisiaj, 11:28
FETA 2026 w Gdańsku. Teatr uliczny znów zachwycił publiczność
W Gdańsku zakończył się w niedzielę XXVIII Międzynarodowy Festiwal Teatrów Plenerowych i Ulicznych FETA . Przez cztery dni centrum miasta, Forum Gdańsk, Park Reagana tętniły emocjami, które wywołały spektakle grup artystycznych z Polski i zagranicy. Mogliśmy zobaczyć różnorodne formy teatru plenerowego: od kameralnych, poetyckich opowieści, po spektakularne widowiska łączące teatr ruchu, popisy akrobatyczne, performans.
Gdańsk kocha FETĘ. Festiwal od początku ma swoich wiernych fanów. To teatr dla każdego, teatr, do którego można wpaść niejako po drodze, w biegu. I dosłownie, w tym biegu się zatrzymać. To najpiękniejsza idea, nieśmiertelna moc teatru ulicznego. Nie wszystko musi się nam podobać, ale nie przystanąć, choćby na chwilę, naprawdę nie sposób. Wciąga. Tak sama opowieść, jak i artyści, którzy zawsze są blisko publiczności. Którzy odrywają od codzienności w codzienności, ulicy, parkingu, miejskiego placu, szlaku spacerowego.
Spektakl „Emergency Exit” (fot. Karol Makurat | Zawsze Pomorze) Tak było choćby podczas spektaklu Teatru Adhok z Francji , który rozpoczął się niebanalnym korowodem aktorów-seniorów, każdy trzymał w rękach tacę, na niej jakaś miseczka, jogurt, jakiś kubek… Spektakularna parada, która rozpoczęła się na parkingu niedaleko mola w Brzeźnie zainteresowała też przypadkowych przechodniów, którzy – nieświadomi, że dzieje się tu spektakl – dopytywali, co za ...przyjęcie tu się szykuje, z jakiej okazji to święto? Zaciekawieni, poinformowani, zostali do końca.
Bo też i aktorzy zrobili wszystko, by licznie zgromadzoną publiczność – która rozsiadła się na nie tak znów wygodnych krawężnikach, ale i na miękkiej trawie - zatrzymać.
Poetycki spektakl „Emergency Exit” to liryczna opowieść o starości, o lękach, smutkach jakie niesie, ale i o marzeniach, na które nigdy nie jest za późno. Siódemka aktorów-tancerzy, wśród nich kliku dobiegających osiemdziesiątki (znakomita forma!), porwała widzów, tych starszych, ale i młodych zwłaszcza. Pełni wdzięku, zaprawieni w sztuce teatru, artyści z radością wychodzili do publiczności nawiązując z nią serdeczny kontakt. Wywoływali uśmiech, przede wszystkim jednak - wzruszenie. Opowiadana tu historia to wszak rzecz uniwersalna, o życiu, nie zawsze łatwym, o człowieku nie zawsze szczęśliwym, może i o starym teatrze, który zmienia się, może i odchodzi, by za chwilę jednak – jest nadzieja – odrodzić się w nowej, zaskakującej formie.
Napisz komentarz
Źródło: Zawsze Pomorze