
To największa niewyjaśniona do końca zbrodnia dokonana na Polakach po II wojnie światowej.
Działacz mniejszości polskiej na Białorusi Andrzej Poczobut, który uczestniczył w niedzielę w obchodach 81. rocznicy Obławy Augustowskiej powiedział, że według jego wiedzy droga ofiar prowadziła przez wieś Kalety na Białorusi. Podobne podejrzenia mają polscy historycy.
Andrzej Poczobut, dziennikarz i działacz mniejszości polskiej na Białorusi, który pod koniec kwietnia br., po ponad pięciu latach, został zwolniony z białoruskiego więzienia uczestniczył w niedzielę w upamiętnieniu ofiar Obławy Augustowskiej w siedzibie Instytutu Pileckiego w Augustowie (Podlaskie).
Poczobut złożył kwiaty pod pomnikiem ofiar, obejrzał wystawę poświęconą tej zbrodni a także wziął udział w publicznym odczytywaniu nazwisk ofiar pod nazwą "Przywróćmy im twarze i imiona".
Mówił, że Obława Augustowska to jest coś co dotknęło także ludzi z północno-zachodniej części Grodzieńszczyzny.
Podkreślił, że Białoruś i Rosja nie współpracują z Polską w tej kwestii, nadal zatajając informacje, które dotyczą ofiar obławy.
Obława - co podkreślają historycy - jest największą niewyjaśnioną do końca zbrodnią dokonaną na Polakach po II wojnie światowej. Jest też nazywana "Małym Katyniem".
Białostocki oddział IPN od lat prowadzi śledztwo w tej sprawie. Dotyczy ono zbrodni komunistycznej przeciwko ludzkości. Przyjęto w nim, że w lipcu 1945 r., w nieustalonym dotychczas miejscu, zginęło około 600 osób - działaczy podziemia niepodległościowego - zatrzymanych w powiatach augustowskim, suwalskim i sokólskim. Zatrzymali ich żołnierze sowieckiego Kontrwywiadu Wojskowego Smiersz III Frontu Białoruskiego Armii Czerwonej przy współudziale funkcjonariuszy polskich organów Bezpieczeństwa Publicznego, MO oraz żołnierzy I Armii Wojska Polskiego. Obława zaczęła się 12 lipca 1945 r.
Dlatego w ubiegłym roku w siedzibie Instytutu Pileckiego w Augustowie powstał Dom Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej.
Dom powstał w tzw. Domu Turka w Augustowie. Jest to zabytkowa kamienica, gdzie od początku 1940 r. do czerwca 1941 roku znajdowała się siedzibą NKWD i NKGB. W latach 1945-56 w budynku mieściło się UB. Byli tam katowani m.in. żołnierze wyklęci, którzy później zginęli w obławie.
12 lipca jest ustanowionym przez Sejm Dniem Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej. Dlatego zarówno w Gibach, gdzie jest symboliczny grób osób zaginionych oraz w Augustowie organizowane są uroczyste obchody.
Wciąż nie wiadomo, gdzie są groby ofiar. Biegli z zakresu kartografii, którzy analizowali powojenne zdjęcia lotnicze, wskazali ponad 60 miejsc na Białorusi - większość w okolicach miejscowości Kalety - które mogą być jamami grobowymi. Białoruś odmówiła pomocy prawnej w tej sprawie. Prace sondażowe we wskazanych miejscach po polskiej stronie granicy nie przyniosły jednoznacznego rezultatu. Znaleziono pojedyncze szczątki ludzkie, ale nie wiadomo, czy mają związek z obławą.
Źródło: Gość Gdański