RAK
    Czaszki ze śladami uderzeń i medaliki przy szczątkach. IPN prowadzi ekshumacje na Wołyniu

    Czaszki ze śladami uderzeń i medaliki przy szczątkach. IPN prowadzi ekshumacje na Wołyniu

    3483 odsłon
    Czaszki ze śladami uderzeń i medaliki przy szczątkach. IPN prowadzi ekshumacje na Wołyniu

    W Woli Ostrowieckiej trwają pierwsze prowadzone przez IPN na Wołyniu ekshumacje ofiar zbrodni wołyńskiej. Dotychczas wydobyto szczątki kilkunastu osób, a badacze spodziewają się odnaleźć kolejne. Równolegle trwają poszukiwania następnych miejsc pochówku.

    Już drugi tydzień trwają ekshumacje ofiar zbrodni wołyńskiej. Pracownicy Instytutu Pamięci Narodowej, archeolodzy i lekarz sądowy pracują w Woli Ostrowieckiej – wiosce, w której 30 sierpnia 1943 roku nacjonaliści z UPA w ciągu kilku godzin zamordowali ponad tysiąc Polaków. To pierwsze takie ekshumacje, prowadzone na Wołyniu samodzielnie przez IPN.

    Mogiły, z których wydobywane są szczątki, zostały odkryte w kwietniu tego roku, podczas prac poszukiwawczych. Znaleziono wówczas dwie zbiorowe mogiły. Jedna z nich znajduje się na terenie dawnego gospodarstwa Aleksandra Strażyca, a druga przy fundamentach dawnej szkoły.

    Zupełnie inne emocje

    Pierwsze ekshumacje w Woli Ostrowieckiej miały miejsce w 1992 roku, kolejne w latach 2011 i 2015. W sumie odnaleziono, ekshumowano i godnie pochowano szczątki 674 Polaków. Z danych historycznych wynika, że może tam jeszcze spoczywać około 350 osób.

    – Dotychczas podjęliśmy szczątki kilkunastu osób, a w dole, który obecnie eksplorujemy, jest ich przynajmniej 38 – mówi „Gościowi” ks. Tomasz Trzaska z Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN. Jak zaznacza, to nie jest pewna liczba – możliwe, że w dole pochowanych zostało więcej osób. Niewielka część osób została pochowana w pojedynczych grobach, na razie podjęliśmy szczątki z jednego z nich. Prace prowadzone będą także w drugiej masowej mogile. Równolegle z ekshumacjami trwają poszukiwania kolejnego dołu śmierci na tzw. trupim polu – terenie pomiędzy wsiami, gdzie zapędzono i zamordowano około stu osób. Miejsca ich pochówku nie udało się dotąd odnaleźć.

    Dla członków ekipy poszukiwawczej prace ekshumacyjne mają dużo większy ładunek emocjonalny niż wcześniejsze poszukiwania. – W kwietniu szukaliśmy śladów mogił, zobaczyliśmy niewiele szczątków, bo procedura nie pozwalała nam na ich odsłonięcie. Teraz widzimy obrażenia, jakie były zadane ofiarom, i to, w jaki sposób ich ciała były wrzucane do dołów śmierci – te widoki są rzeczywiście trudne, to są zupełnie inne emocje – podkreśla ks. Trzaska.

    Obraz masakry, który wyłania się z odkrywanych mogił, jest zgodny z relacjami ocalałych. – Z zebranych opisów wynika, że ofiarom kazano położyć się twarzami do ziemi, a następnie sprawcy ciężkimi narzędziami rozbijali ich głowy. I faktycznie, w odnajdywanych czaszkach widzimy mechaniczne uszkodzenia – tłumaczy ekspert IPN.

    Medaliki i obrączki

    W zespole poszukiwawczym pracują antropolodzy i medyk sądowy, którzy przeprowadzają dokładne oględziny odnalezionych szczątków, a także pobierają próbki kostne do ewentualnej identyfikacji. Ich zadaniem jest także dopilnowanie, aby wydobywane były kompletne szkielety. Ciała były wrzucane do mogiły niedbale i w nieładzie, co sprawia, że wydobywanie ich musi być przeprowadzane pod okiem specjalistów z największą starannością. – Choć przy splątanych szczątkach jest to bardzo trudne, nie podejmujemy kości losowo. Jesteśmy w stanie oddzielić szkielet od szkieletu i złożyć każdy w oddzielnej trumnie – wyjaśnia ks. Trzaska.

    Przy szczątkach znajdowane są także drobne przedmioty. Przeważają medaliki i krzyżyki, znaleziono też kilka obrączek. Zdarzają się elementy odzieży czy butów, sprzączki, guziki czy koraliki. Wszystko to jest wydobywane i zabezpieczane.

    30 sierpnia, w rocznicę zbrodni w Woli Ostrowieckiej, szczątki zostaną uroczyście pogrzebane. Złożone zostaną w ponumerowanych trumnach. – W naszej bazie mamy dziś materiał porównawczy od kilkunastu osób – członków rodzin ofiar zbrodni. Ciągle zgłaszają się do nas także kolejne osoby. Pobieramy od nich materiał genetyczny – to zwykły wymaz z nabłonka wewnętrznej części policzka. Materiał porównawczy i szczątki kostne wysyłamy do laboratorium, gdzie korzystamy między innymi z otrzymanego od FBI systemu CODIS, co bardzo przyspiesza identyfikację – wyjaśnia ks. Trzaska. Jeśli uda się zidentyfikować konkretne osoby, rodziny będą mogły oznaczyć miejsca ich pochówków bądź podjąć szczątki i przenieść je do rodzinnych grobów.

    Przełomu jeszcze nie ma

    W piątek wieczorem prezydent Ukrainy poinformował o decyzjach dotyczących relacji polsko-ukraińskich. Zapowiedział m.in. otwarcie archiwów dotyczących tragicznych wydarzeń na Wołyniu oraz zwiększenie liczby pozwoleń na prace poszukiwawcze i ekshumacyjne. Wiadomość ta zastała zespół z IPN przy pracach poszukiwawczych.

    – Decyzja została przez nas przyjęta bardzo pozytywnie, ale najbardziej cieszą nas konkretne zezwolenia. W ukraińskich urzędach na rozpatrzenie czeka wiele naszych wniosków, jeśli dostaniemy zezwolenia, będzie to dla nas potwierdzenie dobrej woli i faktyczny przełom w relacjach polsko-ukraińskich na tej płaszczyźnie – twierdzi ks. Tomasz Trzaska.

    Szeroki dostęp do prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych będzie na pewno wymagał od IPN reorganizacji pracy, bo równolegle prowadzone są poszukiwania ofiar totalitaryzmów w różnych miejscach w Polsce. Ks. Trzaska zauważa również, że ważne jest, aby państwo polskie sprawowało nad tymi pracami nadzór i dopilnowało, aby ze strony polskiej wnioski mogły składać tylko wyznaczone podmioty. – Chodzi o to, aby poszukiwania były prowadzone starannie, z najwyższym szacunkiem, ale także z zabezpieczeniem materiału do badań genetycznych. Dlatego nie chcemy, aby do prac włączyły się prywatne stowarzyszenia czy inne grupy, bo nie mamy pewności, że zapewnią najwyższy poziom prowadzonych prac – zaznacza ekspert.

    Prace ekshumacyjne w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej na Wołyniu prowadzone są przez interdyscyplinarny zespół złożony ze specjalistów z Instytutu Pamięci Narodowej, przedsiębiorstwa „Wołyńskie Starożytności”, przy wsparciu przedstawiciela Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu i przy udziale Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz konsulatu RP w Łucku. Zespół pozostanie na Ukrainie do 7 sierpnia. Po zakończeniu prac w Woli Ostrowieckiej przeniesie się do pobliskich Ostrówek, gdzie również w kwietniu odnaleziono zbiorową mogiłę.

    GOSC.PL DODANE 30.04.2026

    Agnieszka Huf Dziennikarka, redaktor portalu „Gościa Niedzielnego”. Z wykształcenia pedagog i psycholog, przez kilka lat pracowała w placówkach medycznych i oświatowych dla dzieci. Absolwentka Akademii Dziennikarstwa na PWTW w Warszawie. Autorka książek „Zawsze myśl o niebie: historia Hanika – ks. Jana Machy (1914-1942)” oraz „Szczeliny. Bóg w popękanej psychice”.


    Źródło: Gość Gdański

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era