
Jeden telefon wystarczył, aby postawić na nogi służby na lotnisku. 67-latek powiadomił dyspozytora numeru 112, że w plecaku jego byłej partnerki znajduje się ładunek wybuchowy. Kobieta miała właśnie wylecieć za granicę. Po szybkiej kontroli okazało się, że alarm był wymysłem mężczyzny. Został już za
Spis treści
Cała sytuacja rozpoczęła się od zgłoszenia na numer alarmowy 112. Mężczyzna poinformował, że jego była partnerka, która wybiera się w podróż samolotem, ma przy sobie materiał wybuchowy ukryty w plecaku. Z uwagi na charakter informacji natychmiast wdrożono procedury bezpieczeństwa i skierowano na miejsce odpowiednie służby.
W akcję zaangażowano policjantów, funkcjonariuszy Morskiego Oddziału Straży Granicznej oraz pracowników ochrony lotniska. Kobieta została dokładnie sprawdzona, a jej bagaż poddano szczegółowej kontroli. Weryfikacja wykazała, że zgłoszenie było nieprawdziwe – w plecaku nie znaleziono żadnych materiałów wybuchowych ani innych niebezpiecznych przedmiotów. Po zakończeniu czynności pasażerka mogła odlecieć zgodnie z planem.