RAK
    Bohaterowie bez narzędzi | PUBLICYSTYKA

    Bohaterowie bez narzędzi | PUBLICYSTYKA

    1497 odsłon
    Pomorskie

    „Są takie dyżury, które zostają w głowie na długo” – tymi słowami Ratownictwo Medyczne Puck podsumowało dzień pracy we Władysławowie. Dla rodziny siedemdziesięciodziewięcioletniego mężczyzny, który zasłabł na ulicy Hallera, ten dzień zostanie w pamięci jako niewyobrażalna tragedia. Dla nas wszystkich powinien być to jednak sygnał alarmowy. Wydarzenia we Władysławowie kolejny raz obnażyły bowiem brutalną prawdę: nasz system ratunkowy pęka w szwach, a jedynym, co często chroni nas przed katastrofą, jest bohaterstwo zwykłych ludzi i nadludzki wysiłek medyków.

    Akcja ratunkowa na ul. Hallera we Władysławowie w środę, 8 lipca 2026 r . była sprawdzianem z najtrudniejszego egzaminu – empatii i odwagi. Gdy senior stracił przytomność, wydarzyło się coś, co w dobie powszechnej „znieczulicy” wciąż daje nadzieję. Świadkowie nie stali z telefonami w rękach, by nagrywać dramat. Oni walczyli.

    – Prawdziwe uznania należą się osobom postronnym. Podjęli działanie, prowadzili dobrej jakości uciśnięcia klatki piersiowej i użyli dostępnego na dworcu defibrylatora AED – informuje w oficjalnym komunikacie Ratownictwo Medyczne Puck. W kluczowych minutach ratownika na motocyklu wsparła także obecna na miejscu pielęgniarka, która pomogła uzyskać dojście naczyniowe, by medyk mógł skupić się na zabezpieczeniu dróg oddechowych pacjenta.

    Dramatyczne chwile na Starym Rynku w Pucku. Karetka jechała z daleka, pomogli: ratownik po godzinach pracy, pracownicy sklepów i kierowca busa! | PUBLICYSTYKA

    Samotna walka na motocyklu

    Jednak ta piękna postawa obywatelska miała swoje tragiczne tło. Przez pierwsze dwadzieścia pięć minut akcję reanimacyjną prowadził wyłącznie jeden ratownik na motocyklu (G0135M) . Dlaczego tak długo musiał czekać na wsparcie pełnego zespołu? Odpowiedź, która trafiła do naszej redakcyjnej skrzynki, jest druzgocąca.

    – Idealny przykład zdarzenia, który pokazuje, jak ważne jest, aby było więcej zespołów – pisze do nas informator zorientowany w kulisach akcji. – W trakcie nagłego zatrzymania krążenia u mężczyzny, karetka z Władysławowa była na „przekierowaniu wezwania, bo lekarz rodzinny nie przyszedł do pacjentki” i kazał wezwać pogotowie w Jastrzębiej Górze. Gdyby zespół był na miejscu, dotarłby szybciej niż pomoc z Pucka – czytamy w wiadomości.

    To patologia systemu, o której na łamach „Dziennika Puckiego” piszemy od dawna . Karetki, których w powiecie mamy dramatycznie mało, są dysponowane do przypadków, które powinna załatwić Nocna i Świąteczna Opieka Zdrowotna lub lekarz rodzinny. W efekcie, gdy w centrum Władysławowa umiera człowiek, najbliższy wolny ambulans jedzie z Pucka , przebijając się przez wakacyjne korki.

    Ciężki dyżur ratowników medycznych w powiecie puckim. System pękł, ale mieszkańcy zdali egzamin z bohaterstwa | PUBLICYSTYKA

    Ratownicy robią, co mogą. System im nie pomaga

    We Władysławowie system ratownictwa medycznego został wystawiony na potężną próbę. Zanim doszło do tragedii na ul. Hallera , służby interweniowały przy zakleszczonych pojazdach i kobiecie z hiperwentylacją. Ratownicy dają z siebie wszystko, pracując w ogromnym stresie. Czasami gestem, który trzyma ich przy siłach, jest butelka wody podana przez przechodnia, za co medycy publicznie dziękowali.

    Jednak ich determinacja nie zastąpi brakujących zespołów. Już w maju alarmowaliśmy w artykule „Między ratunkiem a frustracją” , że statystyki Centrum Powiadamiania Ratunkowego są bezlitosne: większość wezwań to zgłoszenia niezasadne. „Przekierowanie” karetki do pacjentki, której nie odwiedził lekarz rodzinny, to podręcznikowy przykład marnowania zasobów, które kosztują ludzkie życie.

    Odpowiedzialność to nasz wspólny interes

    Jako społeczność ziemi puckiej musimy zrozumieć jedno: Państwowe Ratownictwo Medyczne to zasób deficytowy. Każde nieuzasadnione wezwanie to potencjalna śmierć kogoś innego. Jednocześnie tragedia na ul. Hallera we Władysławowie pokazuje, że musimy głośno domagać się zwiększenia liczby zespołów w naszym regionie. To nie jest kwestia polityki, to kwestia bezpieczeństwa nas wszystkich.

    Dołącz do grona naszych Przyjaciół na Patronite

    Byłeś świadkiem zdarzenia na terenie powiatu puckiego? Jest temat, który chcesz nagłośnić? Daj nam znać! Podziel się zdjęciami z nami i naszymi Czytelnikami. Prześlij je nam na maila ([email protected]) lub wyślij w wiadomości prywatnej WhatsAppem (+48 888 332 446). Znajdziesz nas również na Facebooku, platformie X, Instagramie, TikToku, LinkedIn.


    Źródło: Dziennik Pucki

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?