
Alkohol na plaży. Ratownicy i lekarze alarmują: "Pijani plażowicze to codzienność"
Alkohol wciąż stanowi nieodłączny element plażowego krajobrazu w Trójmieście. Ratownicy WOPR z Sopotu oraz lekarze z gdańskiego SOR ostrzegają, że nietrzeźwi częściej podejmują ryzykowne decyzje, bywają agresywni i wymagają interwencji służb.
Rozmawiając z ratownikami, można dojść do wniosku, że część plażowiczów po prostu nie wyobraża sobie wakacji nad wodą bez alkoholu. Dla wielu jest to pewien rytuał, nieodłączny element wypoczynku. Dla osób dbających o bezpieczeństwo na linii brzegowej - czynnik wyzwalający ryzyko groźnych sytuacji.
- Niestety alkohol na plaży jest zjawiskiem nagminnym. Jako społeczeństwo mamy tendencję, żeby traktować go jak nieodłączny element wypoczynku. Jeżeli ktoś pije i zostaje na plaży, ryzyko jest mniejsze niż wtedy, gdy wchodzi do wody, ale nadal nie jest bezpiecznie. Można wypić za dużo, zasnąć i doznać udaru cieplnego. Największym zagrożeniem są osoby, które po alkoholu wchodzą do wody, bo wydaje im się, że nic im nie grozi. Zwracamy też uwagę na dzieci w dmuchanych kółkach i na materacach. Na jeziorze warunki są inne, a nad morzem występuje falowanie - taki sprzęt może bardzo szybko odpłynąć oraz łatwiej z niego wypaść - mówi Tomasz Ostrowski z WOPR w Sopocie.
Osoby pod wpływem są trudne w kontakcie - nie chodzi tu nawet o przekonanie do respektowania czerwonej flagi. Spokojne upomnienia potrafią eskalować do awantury.
- To jest chyba jedna z tych sytuacji, których się obawiam, bo nigdy nie wiesz, kiedy pijany straci nad sobą kontrolę. Oczywiście mamy pełne wsparcie służb, ale rozmowa z agresywnym plażowiczem, który jest pod wpływem, zawsze jest nieobliczalna - mówi nam ratownik, który chce pozostać anonimowy.
Letni wzrost liczby odurzonych pacjentów widać również w szpitalnych oddziałach ratunkowych. Niestety, takie sytuacje przekładają się na potrzebę zaangażowania do opieki większej części personelu medycznego.
- Oczywiście, że "ofiary" nadużycia substancji psychoaktywnych trafiają do SOR. W weekendy, wakacje, w czasie dużych wydarzeń jest ich nieco więcej. Najczęstszą substancją psychoaktywną nadużywaną w Gdańsku pozostaje znany i lubiany alkohol etylowy. Powikłania po innych substancjach są raczej marginalne, ale niestety czasem tylko jeden przypadek agresywnego pacjenta może zabrać bardzo dużo sił i środków dostępnych w SOR. Mam na myśli atencję personelu, zajęcie stanowiska intensywnego nadzoru, konieczność unieruchomienia i sedacji, przedłużoną opiekę w SOR (powyżej 8 godz.) - lek. Maciej Zając, kierownik Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Szpitalu im. M. Kopernika w Gdańsku.
Dodatkowo, w przypadku osób nietrzeźwych, lekarze nie są w stanie uzyskać pełnej informacji. Pacjent często nie jest w stanie odpowiedzieć na pytania dotyczące np. upadku czy wyjaśnić, w jaki sposób się tu znalazł. Medycy muszą więc sprawdzić, czy nie doszło do poważniejszych urazów, o których pacjent po prostu nie jest w stanie opowiedzieć.
Polacy nie potrafią wypoczywać nad wodą bez alkoholu
Wróćmy jednak na trójmiejską plażę. Warto poruszyć również temat opieki nad dziećmi. Nawet podczas rodzinnych wypadów nie brakuje spożywania alkoholu, a przecież chodzi tu również o odpowiedzialność za bezpieczeństwo najmłodszych.
- Nie jesteśmy w stanie sprawdzić, czy w każdej butelce jest piwo bezalkoholowe. Butelki wyglądają tak samo, więc mam nadzieję, że często jest to wersja zero, ale sam widok takich butelek jest na plaży codziennością - dodaje Tomasz Ostrowski.
Bardzo ważna jest nasza czujność. Oczywiście nikt nie wymaga od nas, aby bezpośrednio konfrontować się z agresywnym plażowiczem, który jest pod wpływem alkoholu. Warto jednak powiadomić odpowiednie służby, zanim sytuacja wymknie się spod kontroli.
- Dwa tygodnie temu dostaliśmy zgłoszenie dotyczące mężczyzny, który zachowywał się podejrzanie i przyglądał się dzieciom. Ludzie przyszli z tym na stanowisko ratownicze. Pojechaliśmy na miejsce i wezwaliśmy policję. Mężczyzna miał w ręku butelkę alkoholu i zdążył ją wyrzucić, zanim policjanci przyjechali. Przekazaliśmy go policji. Nie wiem, jak sprawa się zakończyła. Cieszy nas jednak to, że ludzie reagują. Nadal apelujemy, żeby nie bać się zgłaszać takich sytuacji. Lepiej zadzwonić po służby jeden raz za dużo niż jeden raz za mało. Nie bójmy się - reagujmy. Zwracamy uwagę na osoby, które stwarzają zagrożenie dla samych siebie, jak i innych. Pamiętajmy: fajne wakacje to bezpieczne wakacje - podsumowuje Tomasz Ostrowski.
1 godz.
Jak zwykle przy takiej okazji ludzie w dyskusji ludzie znaczną wytykać palcami przyslowiowych brzuchatych Januszy i Grażyny z parawanami.
Tymczasem zdecydowanie bardziej irytujący są ci wszyscy pseudo gangsterzy tiktokowi z wytatuowanymi dziuniami, którzy w swoim Bąkowo - Wybudowanie stanowią Elite społeczna po tym jak dostali BMW na miniratkę. Irytujące rapsy puszczane z głośnika przenośnego plus maniery godne szympansów w gdańskim ZOO. Im głośniejsi tym lepiej, wszak na salony przyjechali i wszyscy muszą o nich wiedziec. Jakby po przekroczeniu rogatek Trójmiasta ludzie dostawali małpiego rozumu. No i nie zapomnijmy o obowiązkowym braniu psa na plaże, koniecznie musi biegać luzem, on nie gryzie tylko się tak wita.
1 godz.
1 godz.
czy kazdy musi sie witac z psem na plazy? czy to jest w dobrym tonie?
czytelnik
1 godz.
1 godz.
do robienia z Sopotu drugiego Mielna. Zyski idą do waszych krewnych (brat radnego na Tkackiej etc.). Za pracę służb, w tym policji i medycznych, płacimy my, mieszkańcy. Pieniędzmi, obniżonym bezpieczeństwem, dłuższymi kolejkami na SOR i tak dalej, i tak dalej. Dość, bando pasożytów ze zbędnych rad nadzorczych i setek szemranych układzików.
1 godz.
6 0
1 godz.
Turystyka masowa w pigułce. Duży koszt społeczny, zysk małej grupy ludzi.
1 godz.
1 godz.
Nikt normalny z mieszkańców nie chodzi na plażę w sezonie ani np. na Starówkę.
1 godz.
1 godz.
1 godz.
12 sekund
Alkoholu i słońce to niebezpieczne połączenie
12 sekund
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
Źródło: Trojmiasto.pl