
Spis treści Białostoccy kierowcy wciąż nagminnie ignorują przepisy i ryzykują życie swoje oraz innych uczestników ruchu. Od momentu uruchomienia automatycznego systemu RedLight w listopadzie 2024 roku, kamery zainstalowane na dwóch ruchliwych skrzyżowaniach w mieście zarejestrowały już łącznie pona
Białostoccy kierowcy wciąż nagminnie ignorują przepisy i ryzykują życie swoje oraz innych uczestników ruchu. Od momentu uruchomienia automatycznego systemu RedLight w listopadzie 2024 roku, kamery zainstalowane na dwóch ruchliwych skrzyżowaniach w mieście zarejestrowały już łącznie ponad 3000 przypadków przejazdu na czerwonym świetle. Najnowsze dane Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego (GITD) jednoznacznie pokazują, że dla wielu lokalnych piratów żółte, a nawet czerwone światło to wciąż jedynie „luźna sugestia”.
System automatycznego nadzoru nad skrzyżowaniami działa w Białymstoku w dwóch stałych, strategicznych punktach obsługiwanych przez CANARD. O systemie pisaliśmy TUTAJ. Pierwszym z nich jest potężny węzeł komunikacyjny na Trasie Generalskiej – Rondo Żołnierzy Wyklętych (zbieg ulic Piastowskiej, Kazimierza Wielkiego, Sosabowskiego i Sulika). Drugą lokalizacją jest skrzyżowanie ulic Zwierzynieckiej i Świętego Ojca Pio, zlokalizowane w bliskim sąsiedztwie kampusu uniwersyteckiego i terenów zielonych, gdzie występuje ogromne natężenie ruchu pieszych. W obu tych miejscach kamery monitorują sytuację przez całą dobę.
Zatrważająco prezentują się statystyki z pierwszych czterech miesięcy 2026 roku. Na Rondzie Żołnierzy Wyklętych system zarejestrował w tym okresie aż 487 drastycznych wykroczeń. Niewiele bezpieczniej było na Zwierzynieckiej, gdzie odnotowano 478 takich przypadków – zaledwie o 9 mniej. Co ciekawe, w całym ubiegłym 2025 roku na obu skrzyżowaniach kamery wykryły łącznie 3102 piratów drogowych (1571 na Zwierzynieckiej i 1531 na Rondzie Żołnierzy Wyklętych). Z kolei w debiutanckich miesiącach systemu – listopadzie i grudniu 2024 roku – wpadło tam 939 kierowców.
Zasada funkcjonowania systemu RedLight jest niezwykle prosta, ale i bezwzględna. Kamery cyfrowe bez przerwy rejestrują auto przekraczające linię warunkowego zatrzymania w momencie, gdy pali się już czerwony sygnał. Urządzenia uwieczniają pełną sekwencję zdarzenia w formie materiału wideo o wysokiej rozdzielczości. Nagranie natychmiast trafia do Centralnego Systemu Przetwarzania CANARD. Tam inspektor weryfikuje film, identyfikuje numery rejestracyjne i błyskawicznie wysyła do właściciela pojazdu kosztowne wezwanie.
Kara za wjazd na skrzyżowanie przy czerwonym świetle potrafi mocno uderzyć po kieszeni i zmusić do natychmiastowej refleksji. Kierowcy grozi za to bezwzględnie mandat w wysokości 500 złotych oraz aż 15 punktów karnych. Dla wielu osób oznacza to natychmiastowe przekroczenie limitu i utratę uprawnień do kierowania pojazdami. Przypominamy również, że wykroczeniem rejestrowanym przez kamery jest niezatrzymanie się przed tzw. zieloną strzałką warunkową – za ten błąd zapłacimy 100 złotych i otrzymamy 6 punktów karnych.
Czy sam widok kamer faktycznie dyscyplinuje kierowców? Zdaniem ekspertów - tak! Ich zdaniem jeśli chodzi o przejeżdżanie na czerwonym to widok kamer na pewno zmusza kierowców do przestrzegania przepisów. Dodatkowo świadomość kierowców, którzy stale jeżdżą po stolicy województwa podlaskiego, że w tych miejscach może ich wytropić oko kamery powoduje dużą ostrożność na tych konkretnych skrzyżowaniach.
A czy Waszym zdaniem system RedLight powinien zostać rozszerzony na kolejne niebezpieczne skrzyżowania w Białymstoku? Gdzie najczęściej widzicie kierowców przejeżdżających na „późnym żółtym”? Dajcie znać w komentarzach pod artykułem i udostępnijcie ten tekst dalej – niech Wasi znajomi zdejmą nogę z gazu, zanim dostaną list z CANARD!
Przemysław Sarosiek
Źródło: DDB24.pl (Dzień Dobry Białystok)