RAK
    Zarzecze. Wojna na fejki i fakty. Co naprawdę zapisano w planie zagospodarowania Zarzecza nad Nettą i Neckiem?

    Zarzecze. Wojna na fejki i fakty. Co naprawdę zapisano w planie zagospodarowania Zarzecza nad Nettą i Neckiem?

    1002 odsłon
    Zarzecze. Wojna na fejki i fakty. Co naprawdę zapisano w planie zagospodarowania Zarzecza nad Nettą i Neckiem?

    Społeczeństwo

    Krzysztof Przekop

    Dzisiaj, 21:17

    W niedzielę Monika Stawińska opublikowała na Facebooku zestawienie dwóch fotografii: obecnego widoku na Nettę od strony Zarzecza oraz przerobionego zdjęcia, na którym brzeg zabudowano gęstym, kilkupiętrowym kompleksem mieszkalno-usługowym w stylu nadmorskiego kurortu. Post powstał w reakcji na obwieszczenie grupy „Zielone Zarzecze", informujące, że do 16 lipca 2026 r. mieszkańcy mogą składać uwagi do projektu planu obejmującego tereny zielone przy Netcie i Necku.

    Co istotne, autorka od razu zastrzegła w komentarzu, że wizualizacja jest przerysowana:

    „Zdaje sobie z tego sprawę, że jest to fejk. (Samo zdjęcie) Natomiast proponowane zmiany w MPZ fejkiem już nie są i daleko odbiegają od mego wyobrażenia jak ta część miasta powinna wyglądać. […] Dzięki tak mocno przerysowanej wizualizacji może więcej ludzi zainteresuje się tymi planami i wyrazi swoją opinię, a nie tylko mieszkańcy Zarzecza."

    Innymi słowy: sama grafika miała być prowokacją do przeczytania dokumentów, a nie dosłowną prognozą. Intencją autorki było zwrócenie uwagi na realne zapisy planu, z którymi się nie zgadza.

    Pod postem odpowiedział Filip Chodkiewicz, zastępca burmistrza Augustowa (a nie sam burmistrz, jak można by sądzić z tonu dyskusji; funkcję burmistrza od 2018 r. pełni Mirosław Karolczuk). Jego wypowiedź była ostra:

    „Fajnie, że zdajesz sobie sprawę, że obrazek ma się nijak do rzeczywistych zapisów. Szkoda, że mimo to publikujesz takiego fejka […] A fakty są takie, że np. w projekcie jest dystans ca 30 m od rzeki, udział zieleni często powyżej 50% itd. itp. A już pomysł bloków ze sklepami, wbetonowanymi wręcz w bulwary i z 6 kondygnacjami, to trudno nie uznać za wybitnie złośliwą manipulację autora."

    To mocne słowa i zarzut świadomego kłamstwa. Sprawdziliśmy je bezpośrednio w tekście uchwały, załączonych do planu rysunkach oraz prognozie oddziaływania na środowisko, które trafiły do konsultacji.

    W uchwale nie ma jednej, uniwersalnej normy 30 m od wody. Konkretne odległości linii zabudowy od wody różnią się w zależności od funkcji terenu: dla przystani to zaledwie 6 metrów, dla terenu plażowo-przystaniowego 15 metrów, dla niskiej zabudowy uzdrowiskowej (13 m, 3 kondygnacje) – 35 metrów. Natomiast dla najwyższej zabudowy stojącej bezpośrednio nad Nettą i Neckiem (18 m, 5 kondygnacji) uchwała w ogóle nie podaje metrażu. Zapis brzmi „zgodnie z rysunkiem planu", czyli konkretną odległość wyznacza wyłącznie grafika mapy, a nie liczba w tekście uchwały. Co więcej, dla tej strefy plan wprost nakazuje, by reprezentacyjna fasada budynku była zwrócona prosto na rzekę. To zaprzecza obrazowi budynków odsuniętych o bezpieczny margines.

    Wymóg ponad 50% zieleni obowiązuje dla lasów, plaż, parków i części stref uzdrowiskowych. Tam sięga nawet 90–98%. Tyle że na terenach, gdzie faktycznie powstałaby gęsta zabudowa mieszkalno-usługowa nad wodą, minimalny udział zieleni wynosi zaledwie 30% , a w strefach usług turystycznych 30–40%. Powoływanie się na „powyżej 50%" jako argument uspokajający w sprawie zabudowy jest więc mylące. Dotyczy głównie terenów, na których i tak nic się nie buduje.

    To najpoważniejszy błąd w wypowiedzi zastępcy burmistrza. Projekt uchwały wprost dopuszcza, dla zabudowy wielorodzinnej w strefie A:

    „maksymalna wysokość zabudowy: mieszkaniowej, mieszkalno-usługowej – 21,0 m […] maksymalna liczba kondygnacji nadziemnych: budynki mieszkalne, mieszkalno-usługowe – 6."

    Sześć kondygnacji nie jest więc wymysłem autorki wizualizacji. To liczba wpisana czarno na białym w projekcie planu, dla zabudowy wielorodzinnej leżącej w granicach strefy „A" ochrony uzdrowiskowej. Dla pozostałej zabudowy bezpośrednio nad wodą plan dopuszcza 18 m i 5 kondygnacji.

    Dokładnie te same liczby, niezależnie od naszej analizy dokumentów, podała w dyskusji pod postem inna komentująca, radna Wiesława Drejer-Przekop:

    „Panie Michale, wysokość zabudowy do 18 metrów nad rzeką i jeziorem, a do 21 metrów w strefie A, w praktyce budowlanej daje możliwość odpowiednio 5 i 6 kondygnacji. Obecna najwyższa zabudowa „Pałac na Wodzie" ma max 12 metrów, hotel Warszawa 12 metrów, sanatorium 12,5 metra. Na spotkaniu Pan Burmistrz i jego zastępca nawet dokładnie nie wiedzieli, jaką wysokość ma Pałac na Wodzie, próbowano nam wmówić, że ma 5 kondygnacji i wysokość powyżej 16 metrów!!!"

    Innymi słowy, plan pozwala na budynki niemal dwa razy wyższe niż najwyższe istniejące dziś obiekty nad wodą (12–12,5 m), a według relacji radnej Drejer-Przekop, przedstawiciele urzędu mieli sami mylić się w podstawowych parametrach istniejącej zabudowy, którą przywoływali jako punkt odniesienia.

    W komentarzach pod postem wizualizację nazwali „bzdurą" i „oszustwem" m.in. Michał Chilmon oraz Tomasz Dobkowski („To są przekłamane wizualizacje! Nikt tam nic takiego nie planuje. Uwaga oszuści!!!!"). Chodkiewicz podziękował za ten głos jako „merytoryczny".

    Warto wiedzieć, kim jest Tomasz Dobkowski. To szef ugrupowania „Nasze Miasto", z którego wywodzi się zarówno burmistrz Mirosław Karolczuk, jak i zastępca Filip Chodkiewicz. Dobkowski w przeszłości stracił mandat radnego po tym, jak sąd administracyjny uznał, że sprzedawał paliwo miejskim spółkom i jednostkom podległym miastu, będąc jednocześnie radnym. To nie czyni automatycznie jego argumentów błędnymi, ale oznacza, że nie jest to głos niezależnego obserwatora, lecz osoby politycznie związanej z autorami planu, broniącej linii tego samego obozu, który plan przygotował.

    Obie strony sporu posłużyły się uproszczeniami, ale nie są one równoważne.

    Monika Stawińska otwarcie przyznała, że jej zdjęcie to spreparowana prowokacja i wyjaśniła, po co ją opublikowała. Żeby skłonić ludzi do przeczytania dokumentów planistycznych, z którymi się nie zgadza.

    Filip Chodkiewicz natomiast przedstawił jako „fakty" zestaw twierdzeń, z których część jest nieścisła („dystans ca 30 m od rzeki" nie istnieje jako reguła ogólna), część myląca (odsetek zieleni ponad 50% dotyczy głównie terenów, na których zabudowa i tak nie powstanie), a jedno, najbardziej stanowcze, bo nazwane „wybitnie złośliwą manipulacją", jest wprost sprzeczne z treścią projektu. Sześć kondygnacji nad rzeką to nie fantazja krytyczki planu, tylko liczba zapisana w §22 projektu uchwały.

    Nazwa „apartamentowiec turystyczny" jest wprawdzie zakazana w strefie uzdrowiskowej „A" (§5 uchwały), ale budynek mieszkalno-usługowy o tych samych sześciu kondygnacjach i wysokości 21 m, jak najbardziej dozwolony. Efekt wizualny dla mieszkańca patrzącego znad rzeki może być bardzo zbliżony do tego, co pokazała grafika Moniki Stawińskiej, nawet jeśli formalnie nie będzie to „apartamentowiec".

    Napisz komentarz


    Źródło: Dziennik Powiatowy (Augustów)

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?