RAK
    Sieć widmo znika z Hańczy. Pierwszy fragment już na brzegu

    Sieć widmo znika z Hańczy. Pierwszy fragment już na brzegu

    3412 odsłon
    Sieć widmo znika z Hańczy. Pierwszy fragment już na brzegu

    Przygotowania trwały tygodniami, a o problemie rozmawiano od lat. Nad jeziorem Hańcza(woj. podlaskie) w sobotę, 11 lipca odbyła się akcja wydobycia starej sieci sielawowej, zalegającej na znacznej głębokości. Pierwsza część sieci jest już na powierzchni. Jak zapowiada Zbigniew Kwiatkowski z Fundacji Naukowe Badania Podwodne, koordynującej operację, nurków czeka jeszcze jedno, może dwa podejścia.

    – Akcja trwa już od kilku miesięcy. Namierzyliśmy sieć w jeziorze Hańcza, została oznakowana, ustawiliśmy bojkę z liną opustową. Wiemy, że to sieć sielawowa o masie około 130 kilogramów i na taką ewentualność jesteśmy przygotowani. Najpierw sprawdzimy, co to za sieć, jak wygląda i czy są możliwości podczepienia specjalistycznego sprzętu w postaci idrodyny – podkreślił przed próbą wyciągnięcia sieci Zbigniew Kwiatkowski z Fundacji Naukowe Badania Podwodne.

    Idrodyny to elastyczne zbiorniki wypełniane gazem, które działają jak podwodne balony wydobywcze – w zależności od rozmiaru potrafią unieść z dna nawet kilkutonowe ładunki. To właśnie na nich opiera się cała operacja.

    „Dobry początek”

    Pierwsze podejście przyniosło sukces: fragment sieci trafił na powierzchnię.

    – Tyle, co idrodyna mogła wyrwać, to wyrwała – część sieci jest już wyciągnięta. Myślę, że jeszcze jedno, może dwa podejścia i wszystko będzie na powierzchni. To dobry początek – skomentowałtuż po wynurzeniu Zbigniew Kwiatkowski.

    Sieć widmo – co to takiego?

    Porzucone lub zagubione narzędzia połowowe, tak zwane sieci widma, to jedno z najbardziej podstępnych zagrożeń dla ekosystemów wodnych. Wykonane z tworzyw sztucznych, nie rozkładają się przez dziesięciolecia i przez cały ten czas robią to, do czego zostały stworzone: łowią.

    – Dzisiaj próbujemy rozwiązać ogromny problem, jakim jest dryfująca, częściowo zaczepiona w toni sieć nylonowa, która generuje przyłów. To zagrożenie zarówno dla środowiska, jak i dla ludzi, szczególnie dla nurków korzystających z jeziora Hańcza – mówi Piotr Nieznański z Fundacji Code for Green, która wspiera akcję. – Dryfujące sieci nadal po prostu pracują. Wystarczy, że sieć zaczepiona o brzeg czy o dno podniesie się i nadal łowi jak normalna sieć. Potem z rybami opada na dno, ryby się rozkładają i przyciągają drapieżniki, które również wpadają w sieć. Taka sieć potrafi przyławiać kilkukrotnie. Dla ludzi, zwłaszcza nurków, sieci nylonowe, niemal niewidoczne w wodzie, są zagrożeniem dla życia.

    O sieciach widmach mówi się najczęściej w kontekście Bałtyku i tam skala problemu jest przynajmniej rozpoznana. W przypadku jezior i rzek wciąż poruszamy się po omacku.

    – Dotychczasowe rozpoznanie wskazuje, że w polskiej strefie przybrzeżnej Bałtyku mamy około 800 ton sieci, które są zaczepione na wrakach lub dryfują w toni wodnej. Od 2011 roku wyłowiono już około 300 ton – to bardzo duże akcje z zaangażowaniem kutrów, całej społeczności rybackiej i ogromnych środków finansowych. Natomiast jeżeli chodzi o wody śródlądowe, ta skala do tej pory pozostaje nierozpoznana. Narzędzia połowowe często nie są znakowane ani rejestrowane, dlatego bardzo trudno ustalić systemowy sposób wyławiania tych zagubionych – wyjaśnia Piotr Nieznański.

    Wydobycie sieci z Hańczy to finał wieloletnich starań organizacji pozarządowych i instytucji ochrony przyrody.

    Rezerwat Hańcza będzie większy

    Jezioro Hańcza to akwen wyjątkowy w skali kraju i całego kontynentu. Z głębokością sięgającą 108,5 metra jest najgłębszym jeziorem Polski i całego Niżu Środkowoeuropejskiego. Od dziesięcioleci objęte jest ochroną rezerwatową i leży w sercu Suwalskiego Parku Krajobrazowego –najstarszego parku krajobrazowego w Polsce, który w tym roku obchodzi jubileusz 50-lecia istnienia.

    Sieć widmo nie jest jednak jedynym problemem tego zbiornika wodnego.

    – Jezioro Hańcza od lat „zakwita” – pojawiają się masowe zakwity sinic i glonów, spowodowane eutrofizacją. Dlatego jako Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska pracujemy obecnie nad powiększeniem rezerwatu o lasy Skarbu Państwa w zarządzie Nadleśnictwa Suwałki. To powiększenie powinno nastąpić dosłownie w ciągu kilku tygodni – zapowiada Adam Bohdan z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Białymstoku, która objęła przedsięwzięcie patronatem.

    Akcję wydobycia sieci z jeziora Hańcza wspierają również partnerzy techniczni i sponsorzy: Santi, XDEEP, Seacraft, Wiśniowski, Bramet, Bator Dive, Atlantis Centrum Nurkowe oraz SSI. Wydarzenie jest częścią obchodów 50-lecia Suwalskiego Parku Krajobrazowego i pokazuje, jak wiele można osiągnąć, gdy organizacje pozarządowe, instytucje publiczne i odpowiedzialny biznes działają razem na rzecz ochrony przyrody.

    Fot. Fundacja Code For Green


    Źródło: Niebywałe Suwałki

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?