
Lato na Podlasiu ma swój niepowtarzalny smak. Gdy w lasach dojrzewają jagody, w wielu domach zaczyna się sezon na pierogi. W domu Agnieszki i Jarka Rogalskich przygotowanie tego tradycyjnego dania to coś więcej niż gotowanie – to rodzinny rytuał, w który angażują się dorośli i dzieci, a przy stole nie brakuje śmiechu, żartów i wspomnień.
– Nadszedł już czas pierogów. Jagodowy czas – mówi z uśmiechem Agnieszka Rogalska, rozpoczynając przygotowanie ciasta.
Przepis jest prosty: pół kilograma mąki, szczypta soli, cztery łyżki oleju i gorąca woda. Gospodyni zdradza, że najlepiej sprawdza się mąka przeznaczona do pierogów i naleśników, a po wyrobieniu ciasto musi chwilę odpocząć.
– Ciasto musi trochę odstać, żeby gluten się wytrącił i żeby było elastyczne do klejenia – wyjaśnia.
Najważniejszy składnik farszu dostarczył Jarek. Jak żartuje jego żona, jest „zawodowym zbieraczem jagód”.
– Jarek nazbierał, bo Jarek jest zawodowym zbieraczem jagód – śmieje się Agnieszka. – A w tym roku jagód w lesie jest naprawdę dużo.
Gdy ciasto odpoczywa, Jarek serwuje barszcz, a Agnieszka z uśmiechem komentuje jego kulinarne umiejętności. Chwilę później do pracy zapraszane są dzieci.
– Może by mi jakie dziecko pomogło z tymi pierogami?
Przy stole szybko robi się gwarno. Dzieci uczą się wycinać kółka z ciasta, nakładać farsz i dokładnie sklejać brzegi.
– Adam, lubisz pierogi z jagodami?
– Oczywiście!
– Mama mnie nauczyła robić pierogi – odpowiada chłopiec, gdy pada pytanie, kto przekazał mu tę umiejętność.
Agnieszka cierpliwie tłumaczy najmłodszym, jak mocno sklejać ciasto, by pierogi nie rozkleiły się podczas gotowania.
– Im więcej jagód, tym lepsze pierogi – przekonuje.
Wspólna praca przebiega w rodzinnej atmosferze. Ktoś wałkuje ciasto, ktoś wykrawa krążki, inni nakładają jagody. Nad wszystkim czuwa gospodyni, choć sama przyznaje, że nie zawsze wszystko wychodzi idealnie.
– Nie będę tutaj udawać perfekcyjnej pani domu, bo daleko mi do tego – mówi z uśmiechem. – Ale przynajmniej mam złotą łyżkę. Mąż mi kiedyś kupił.
Pierwsza partia trafia do garnka. Agnieszka pilnuje, by woda nie gotowała się zbyt mocno.
– Jak za mocno się gotują, to zaraz popękają – tłumaczy.
I rzeczywiście – część pierogów rozkleja się podczas gotowania. To jednak nikomu nie psuje humoru.
– Część się rozpadła, ale trudno. Robiliśmy je razem z dziećmi – śmieje się gospodyni.
Dla rodziny Rogalskich sezon na pierogi z jagodami jest wyjątkowy. Takie danie pojawia się w ich domu przede wszystkim latem, kiedy las obdarowuje świeżymi owocami.
– Jarek, musisz nazbierać jagód, żebyśmy zamrozili sobie na zimę i zrobili w grudniu pierogi z jagodami – przypomina mężowi Agnieszka.
Na koniec najważniejszy moment – wspólna degustacja. Jak w każdym domu, pierwszeństwo mają dzieci.
– Zawsze u nas dzieci pierwsze jedzą. Jak to matka – najpierw dzieci musi nakarmić – mówi Agnieszka, nakładając kolejne porcje.
Na talerzach lądują gorące pierogi z jagodami. Dla Jarka najważniejsze jest jedno pytanie.
– Agnieszka, dokładka będzie?
– Będzie.
I trudno się dziwić. Jak zgodnie przyznają domownicy, to są pierogi najlepsze, najpyszniejsze – bo robione z sercem.
Red. Marta Śliwińska Podlaskie24.pl
Fot. Marta Śliwińska Podlaskie24.pl
Źródło: Podlaskie24.pl