RAK
    Przyjeżdżają do maleńkiego kościółka po uzdrowienie. Proboszcz się śmieje! "Cuda? Trochę mi już spowszedniały"

    Przyjeżdżają do maleńkiego kościółka po uzdrowienie. Proboszcz się śmieje! "Cuda? Trochę mi już spowszedniały"

    2350 odsłon
    Przyjeżdżają do maleńkiego kościółka po uzdrowienie. Proboszcz się śmieje! "Cuda? Trochę mi już spowszedniały"

    Obraz Najświętszego Serca Jezusa Dobrego Pasterza miał być zapomniany na zawsze. W ramach represji po Powstaniu Styczniowym został ukryty pod deskami. Kiedy znów ujrzał światło dzienne zaczęły się dziać cuda. A po renowacji w 2019 roku rozpoczęła się prawdziwa lawina! Do maleńkiego kościółka w Milejczycach zaczęły napływać setki świadectw ludzi przekonanych, że otrzymali tu niezwykłe łaski. Wśród nich znajduje się poruszająca relacja pani Eweliny. Tymczasem świadectw jest tak wiele, że proboszcz ks. Jarosław Rosłon przyznaje: "cuda trochę mi już spowszedniały".

    Cuda na Podlasiu? Pani Ewelina wierzy, że to ją spotkało

    Jest osobą wielkiej wiary. Dlatego klęczała i błagała o boską interwencję. Ewelina Rudziejewska (37 l.) z Białegostoku wierzy, że modlitwa przed obrazem odmieniła życie jej córki. Jej świadectwo wywołuje ogromne emocje.

    - W maju przyjechałyśmy błagać o pomoc. Marysia (7 l.) od szóstego miesiąca życia zmagała się z ciężkimi problemami jelitowymi. Przez sześć lat szukaliśmy ratunku. Kiedy usłyszałam o Milejczycach, postanowiłam zawierzyć Jezusowi - opowiada pani Ewelina w rozmowie z reporterem "Super Expressu". Jak się okazało - poprawa przyszła natychmiast.

    - To nie był zwykły cud, ale prawdziwy „turbocud”. Bo już kilka godzin po modlitwie Marysia poczuła się lepiej. W ciągu pierwszej doby objawy, z którymi zmagała się przez całe życie, ustąpiły. Dziś jest zdrowym, radosnym dzieckiem. Przyjechałyśmy podziękować - mówi nam wzruszona kobieta. Dalszy ciąg materiału znajduje się pod galerią ze zdjęciami z województwa podlaskiego.

    Ksiądz mówi o dramacie i nagłym zwrocie akcji

    Cud, o którym opowiedziała naszemu reporterowi pani Ewelina to nie jednostkowy przypadek. Ksiądz Jarosław Rosłon wspomina też dramatyczne wydarzenie podczas Mszy Świętej. Jedna z kobiet nagle upadła i przez około 15 minut leżała jak nieżywa. - Byliśmy przerażeni. Reanimacja nie przynosiła rezultatu - relacjonuje w rozmowie z reporterem "SE".

    - Ksiądz, który przyjechał z pielgrzymką, zaczął się modlić. Kiedy zwrócił się do Serca Jezusa, kobieta od razu odzyskała przytomność i poczuła się dobrze. Dla wszystkich obecnych to naprawdę wyglądało jak wskrzeszenie - wspomina proboszcz.

    Historia obrazu sięga końca XVII wieku. Według miejscowych przekazów wierni już dawniej przypisywali mu niezwykłą moc. W 1865 roku, po carskich represjach, zamknięto parafię katolicką, a rok później kościół zamieniono na cerkiew prawosławną. Wtedy to obraz ukryto pod deskami. Ks. Rosłon przyznaje, że początkowo dokumentował świadectwa pielgrzymów.

    - Przez pierwsze lata zbierałem świadectwa cudownych uzdrowień. W końcu było tego tak dużo, że przestałem. To maleńka parafia. Jest nas tu mniej niż czterystu wiernych z 23 okolicznych wsi. Gdzie miałbym przechowywać wszystkie dokumenty? - zastanawia się duchowny. 

    Jedno jest pewne - po relacji pani Eweliny, do Milejczyc przyjedzie więcej praktykujących katolików.

    Polecany artykuł:

    Cud w Parczewie. Przy nadprzyrodzonym wizerunku gromadzi się coraz więcej osób


    Źródło: Super Express Bialystok

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?