RAK
    Mundial 2026. W półfinałach Francja zagra z Hiszpanią, a Anglia z Argentyną [WIDEO]

    Mundial 2026. W półfinałach Francja zagra z Hiszpanią, a Anglia z Argentyną [WIDEO]

    3571 odsłon
    Mundial 2026. W półfinałach Francja zagra z Hiszpanią, a Anglia z Argentyną [WIDEO]

    Anglia pokonała Norwegię 2:1 po dogrywce (1:1, 1:1) w meczu 1/4 finału piłkarskich mistrzostw świata, który odbył się w Miami. Obie bramki dla triumfatorów zdobył Jude Bellingham. W półfinale mistrzowie globu z 1966 roku zmierzą się z Argentyną, która pokonała Szwajcarię 3:1 po dogrywce w meczu 1/4

    Anglia pokonała Norwegię 2:1 po dogrywce (1:1, 1:1) w meczu 1/4 finału piłkarskich mistrzostw świata, który odbył się w Miami. Obie bramki dla triumfatorów zdobył Jude Bellingham. W półfinale mistrzowie globu z 1966 roku zmierzą się z Argentyną, która pokonała Szwajcarię 3:1 po dogrywce w meczu 1/4 finału piłkarskich mistrzostw świata, który odbył się w Kansas City. Helweci od 72. minuty grali w dziesiątkę.

    Piłkarze Anglii po bardzo emocjonującym spotkaniu pokonali po dogrywce 2:1 Norwegię i zostali trzecim półfinalistą mistrzostw świata. Podopieczni trenera Thomasa Tuchela po raz czwarty w historii dotarli do tej fazy turnieju.

    Wcześniej do czołowej czwórki awansowali Francuzi i Hiszpanie, a stawkę uzupełniła Argentyna. 

    Ten mecz był awizowany jako konfrontacja Erlinga Haalanda (strzelił na tych mistrzostwach siedem goli) z Harrym Kane'em (6). Obaj znakomici napastnicy nie powiększyli swojego dorobku, a przyćmił ich autor dwóch bramek Jude Bellingham.

    Od początku przewagę mieli Anglicy, z której jednak niewiele wynikało. W 23. minucie z prawej strony zagrał Noni Madueke, jednak Nico O’Reilly źle przyjął piłkę. Sześć minut później przed szansą stanął Kane, ale uderzył z 20 metrów z rzutu wolnego nad poprzeczką.

    Po przerwie na nawodnienie na murawę wróciła odmieniona Norwegia. W 33. minucie przy konstruowaniu akcji nie popisał się John Stones, jednak Haaland nie zorientował się, gdzie jest piłka i nie wykorzystał błędu środkowego defensora rywali.

    W 35. minucie po centrze z prawej strony Juliana Ryersona lider „Wikingów” główkował z siedmiu metrów, ale wprost w Jordana Pickforda. Niebezpieczeństwo zostało zażegnane, lecz tylko na chwilę, bowiem 20 sekund później było już 1:0 dla Norwegów.

    Bramkarz Anglików zagrał do Kane'a, któremu piłkę odebrał Sander Berge, a w finale akcji, pomimo asysty Ezri Konsy, pięknym strzałem lewą nogą z ostrego kąta, po którym piłka odbiła się od słupka i wpadła do siatki, popisał się Andreas Schjelderup. 

    Kane protestował, że był w tej sytuacji faulowany, jednak francuski arbiter Clement Turpin nie zmienił swojej decyzji.

    Po objęciu prowadzenia Skandynawowie starali się pójść za ciosem. W 39. minucie nad bramką uderzył Alexander Sorloth, a za chwilę Pickford nie dał się zaskoczyć Martinowi Odegaardowi.

    Zamiast podwyższenia wyniku przez Norwegów to Wyspiarze doprowadzili do wyrównania. W drugiej minucie doliczonego czasu pierwszej połowy Anthony Gordon zagrał z lewej strony do Bellinghama, który świetnie wbiegł w pole karne i z bliska pokonał Orjana Nylanda. Był to piąty gol zawodnika Realu Madryt na tej imprezie.

    Na początku drugiej połowy w głównej roli wystąpił Haaland. W 53. minucie Pickford z problemami obronił jego uderzenie głową, ale 120 sekund później musiał już wyciągać piłkę z siatki. Po kornerze bramkę zdobył Torbjorn Heggem, ale Haaland, jeszcze przed dośrodkowaniem, popchnął Elliota Andersona. Po analizie VAR sędzia trafienia nie uznał i nakazał powtórzenie rzutu rożnego.

    Norwegowie wciąż byli bardzo groźni przy stałych fragmentach. W 76. minucie po kolejnej centrze z rożnego i w ogromnym zamieszaniu Kristoffer Ajer główkował w poprzeczkę.

    W regulaminowym czasie rezultat nie zmienił się, a w trzeciej minucie dogrywki bramkę zdobyli Anglicy.

    W tej sytuacji nie popisał się Nyland. Co prawda wcześniej obronił główkę Kane'a, jednak przy strzale z blisko 30 metrów Morgana Rogersa odbił piłkę przed siebie, a Bellingham uprzedził Leo Ostigarda i z sześciu metrów skierował ją do siatki.

    Na drugą połowę dogrywki Norwegowie wyszli już bez Haalanda i nie byli w stanie odrobić strat. Z kolei Nyland obronił jeszcze groźne uderzenia Djeda Spence'a i Bukayo Saki.

    YouTube

    Z kolei Argentyna pokonała Szwajcarię 3:1 po dogrywce w meczu 1/4 finału piłkarskich mistrzostw świata.

    Argentyńczycy rozpoczęli mecz w identycznym składzie jak w 1/8 finału z Egiptem, gdy zwyciężyli 3:2, choć do 79. minuty przegrywali jeszcze 0:2. Natomiast trener Szwajcarów Murat Yakin zdecydował się na jedną roszadę w porównaniu z wygranym w rzutach karnych meczem z Kolumbią - pomocnik Djibril Sow zastąpił Ardona Jashariego.

    Wciąż z powodu kontuzji kolana, odniesionej w 1/16 finału z Algierią, musiał pauzować najlepszy strzelec Helwetów w tym turnieju Johan Manzambi (trzy gole).

    Spotkanie w Kansas City, podobnie jak wcześniejszy ćwierćfinał tego dnia, poprzedziła minuta ciszy poświęcona zmarłemu niespodziewanie w wieku 25 lat piłkarzowi reprezentacji Republiki Południowej Afryki Jaydenowi Adamsowi, który zagrał w tym turnieju w trzech meczach. Na razie nie podano przyczyny śmierci.

    Plan Szwajcarów na sobotnie (miejscowego czasu) spotkanie legł w gruzach już w 10. minucie. Wówczas po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Lionela Messiego, rozgrywającego 32. mecz w mistrzostwach świata, bramkę uderzeniem głową zdobył Alexis Mac Allister. 

    Od tej pory mecz stał się dość nudny, a tempo wyraźnie spadło. Szwajcarzy nie mieli pomysłu na sforsowanie defensywy rywali, do końca pierwszej połowy nie oddali żadnego celnego strzału i ani razu nie stworzyli realnego zagrożenia. Natomiast obrońcy tytułu nie kwapili się do zdecydowanych ataków.

    W drugiej połowie drużyna z Europy wreszcie zaczęła pokazywać ciekawszy futbol. Bramkarz Emiliano Martinez miał coraz więcej pracy, m.in. musiał interweniować po mocnym strzale z dystansu doświadczonego Granita Xhaki.

    Argentyńczycy zdawali się nie reagować na coraz lepszą grę Szwajcarów i zostali za to „ukarani” w 67. minucie. Po składnej akcji zespołu - z szybką wymianą podań - wyrównującego gola strzelił Dan Ndoye.

    Od tego momentu wydawało się, że Helweci nabiorą jeszcze większej pewności siebie, ale ich entuzjazm zgasł już chwilę później. Po analizie VAR sędzia pokazał drugą żółtą kartkę (tym razem za symulowanie) Breelowi Embolo, co oznaczało, że Szwajcarzy musieli grać w dziesiątkę. To był bardzo istotny moment spotkania.

    Przewagę uzyskała oczywiście Argentyna, choć długo nic z niej nie wynikało. W regulaminowym czasie gry wynik się nie zmienił, podobnie jak w pierwszej części dogrywki.

    Decydująca o losach meczach okazała się 112. minuta. Wówczas efektownym, a co najważniejsze celnym strzałem z ponad 20 metrów popisał się Julian Alvarez.

    Osłabieni Szwajcarzy ruszyli do rozpaczliwych ataków, narażając się na kontrataki. Po jednym z nich, w 120+1. minucie, wynik ustalił Lautaro Martinez.

    We wszystkich dotychczasowych rundach fazy pucharowej MŚ obrońcy tytułu mieli spore problemy - w 1/16 finału z Republiką Zielonego Przylądka (3:2 po dogrywce), następnie we wspomnianym meczu z Egiptem i teraz ze Szwajcarią, ale za każdym razem potrafili wyjść z opresji.

    Półfinałowe spotkanie z Anglią, w którym poprzeczka na pewno pójdzie w górę, odbędzie się w środę w Atlancie. W drugim półfinale Francja zmierzy się z Hiszpanią.

    YouTube

    (PAP)

    Nasze materiały wideo:


    Źródło: Bielsk.eu

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?