
Spis treści Foliowa reklamówka służy nam zaledwie przez kilkanaście minut – podczas drogi ze sklepu do domu. Potem ląduje w koszu, a w środowisku naturalnym może przetrwać kolejne dziesięciolecia, a nawet stulecia. Obchodzony niedawno, 3 lipca, Międzynarodowy Dzień bez Toreb Foliowych to idealny mo
Foliowa reklamówka służy nam zaledwie przez kilkanaście minut – podczas drogi ze sklepu do domu. Potem ląduje w koszu, a w środowisku naturalnym może przetrwać kolejne dziesięciolecia, a nawet stulecia. Obchodzony niedawno, 3 lipca, Międzynarodowy Dzień bez Toreb Foliowych to idealny moment, aby przyjrzeć się naszym codziennym nawykom zakupowym. Choć w Polsce od kilku lat obowiązuje opłata recyklingowa, statystyki pokazują, że mieszkańcy Podlasia wciąż na potęgę zużywają tony plastikowych reklamówek.
Problem z jednorazowymi siatkami nie znika w momencie przekroczenia progu mieszkania. Według danych Komisji Europejskiej przeciętny Europejczyk zużywa rocznie aż 66 lekkich toreb z tworzyw sztucznych. Ogromna część z nich, zamiast do przetwórstwa, trafia na dzikie wysypiska, do podlaskich lasów czy rzek. Pod wpływem słońca plastik nie znika – rozpada się na groźny mikroplastik, który przenika do gleby i wód. W efekcie te toksyczne drobiny znajdujemy dziś w mięsie, rybach, warzywach, a ostatecznie... w naszych własnych organizmach.
Porzucone reklamówki to również gigantyczne zagrożenie dla dzikiej natury, z której tak dumne jest Podlasie. Ptaki, ryby oraz leśne ssaki bardzo często mylą błyszczący plastik z pożywieniem lub zaplątują się w porzucone odpady. Dla wielu zwierząt kończy się to dramatem: ciężkimi urazami, uduszeniem lub śmiercią głodową. Eksperci przypominają, że zmiana tych zatrważających statystyk nie wymaga od nas życiowej rewolucji. Wystarczy prosty gest – wyrobienie nawyku zabierania na zakupy własnej torby.
Ekologiczne rozwiązania na szczęście coraz mocniej wchodzą nam w krew. Tradycyjne foliówki systematycznie ustępują miejsca torbom bawełnianym, materiałowym siatkom czy klasycznym koszykom. W białostockich marketach i na ryneczkach normą stają się też wielorazowe woreczki na owoce i warzywa. To nie tylko ogromna ulga dla planety i domowego budżetu, ale też po prostu znacznie wygodniejsze i trwalsze rozwiązanie, które eliminuje ryzyko zerwania się ucha w drodze ze sklepu.
A jak to wygląda u Was? Pamiętacie o zabieraniu własnej torby na zakupy, czy wciąż zdarza Wam się dokupywać foliówki przy kasie? Jakie ekologiczne patenty stosujecie na co dzień?
AR
Źródło: DDB24.pl (Dzień Dobry Białystok)