
Spis treści Do zuchwałego przestępstwa doszło w samym centrum Białegostoku, na pokładzie jednego z autobusów Białostockiej Komunikacji Miejskiej. Ofiarą bezwzględnego kieszonkowca padła pasażerka, która straciła portfel z dokumentami, kartami płatniczymi oraz gotówką. Przestępca działał błyskawiczn
Do zuchwałego przestępstwa doszło w samym centrum Białegostoku, na pokładzie jednego z autobusów Białostockiej Komunikacji Miejskiej. Ofiarą bezwzględnego kieszonkowca padła pasażerka, która straciła portfel z dokumentami, kartami płatniczymi oraz gotówką. Przestępca działał błyskawicznie, jednak nie przewidział jednego – czujności i natychmiastowej reakcji współpasażerów. Dzięki odwadze świadka i zrobionemu z ukrycia zdjęciu, policjanci dopadli złodzieja zaledwie godzinę po zdarzeniu.
Cała sytuacja rozegrała się na jednym z miejskich przystanków. Pokrzywdzona kobieta wsiadła do autobusu i w pewnym momencie poczuła delikatne stuknięcie w plecy. Gdy odwróciła głowę, zauważyła mężczyznę, który w pośpiechu opuszczał pojazd. Intuicja jej nie zawiodła – po sprawdzeniu bagażu okazało się, że ma całkowicie rozpięty plecak, z którego zniknął smartfon oraz portfel. Kobieta próbowała natychmiast wybiec za uciekającym kieszonkowcem, jednak drzwi autobusu zamknęły się i pojazd ruszył. Zrozpaczona białostoczanka zdołała wysiąść dopiero na kolejnym przystanku.
Na szczęście całe zajście bacznie obserwował inny pasażer autobusu. Widząc podejrzane zachowanie mężczyzny, wykazał się ogromnym sprytem i w ostatniej chwili zdążył zrobić uciekającemu złodziejowi wyraźne zdjęcie telefonem. Gdy okradziona kobieta wysiadła z pojazdu, świadek ruszył jej z pomocą. Wspólnie podjęli próbę dodzwonienia się na skradziony telefon. Ku ich zaskoczeniu, w słuchawce odezwał się... kierowca autobusu. Okazało się, że uciekający w pośpiechu kieszonkowiec zgubił smartfona, którego inny pasażer znalazł na podłodze i uczciwie przekazał kierowcy. W rękach sprawcy wciąż pozostawał jednak portfel z 200 złotymi w gotówce i kartami bankomatowymi.
Na miejsce natychmiast wezwano policjantów z białostockiej patrolówki. Mundurowi zabezpieczyli fotografię wykonaną przez świadka i błyskawicznie rozesłali rysopis do wszystkich patroli w mieście. Rozpoczęło się polowanie na kieszonkowca. Detektywistyczny nos nie zawiódł funkcjonariuszy – zaledwie godzinę później na białostockim dworcu autobusowym namierzyli i zatrzymali podejrzanego. Okazał się nim 47-letni mieszkaniec powiatu białostockiego. Mężczyzna nie miał już przy sobie skradzionego portfela i z uporem odmawiał wskazania miejsca, w którym go porzucił.
47-latek prosto z dworca powędrował do policyjnej celi. Przed sądem odpowie za kradzież szczególnie zuchwałą, za co kodeks karny przewiduje wyjątkowo surową karę – nawet do 8 lat pozbawienia wolności.
Czy Waszym zdaniem w autobusach białostockiej komunikacji miejskiej można czuć się bezpiecznie, czy kieszonkowcy wciąż stanowią realne zagrożenie? Jak zachowalibyście się na miejscu pasażera, który zrobił zdjęcie złodziejowi?
PS
Źródło: DDB24.pl (Dzień Dobry Białystok)