
Suwałki Blues Festival już się rozpoczął, a wraz z nim nadeały ostrzeżenia przed burzami i intensywnymi opadami. W sieci pojawił się apel mieszkańców do prezydenta Suwałk o przeniesienie kolejnych edycji festiwalu na inny termin. Powód? Zdaniem autorów pogoda psuje święto bluesa zbyt często, by dalej zrzucać to na przypadek.
Apel, podpisany przez inicjatywę Przyjazne Suwałki, opublikowano na facebookowej grupie Miasto Suwałki tuż przed startem 19. edycji festiwalu, która potrwa od 9 do 11 lipca. Autorzy nie kwestionują rangi wydarzenia, wręcz przeciwnie, nazywają je jedną z najważniejszych imprez promujących miasto w Polsce i za granicą, przyciągającą co roku tysiące turystów, miłośników muzyki i artystów. Problem widzą gdzie indziej: w kalendarzu i w samej pogodzie.
„Statystycznie początek lipca bywa bardziej deszczowy”
Festiwal od lat odbywa się w drugim tygodniu lipca i, jak przekonują autorzy apelu, właśnie ten okres wyjątkowo nie sprzyja imprezom plenerowym. W poprzednich edycjach intensywne opady nie tylko utrudniały koncerty i uczestnictwo w festiwalu, ale prowadziły też do lokalnych podtopień. W tym roku scenariusz może się powtórzyć: na festiwalowy weekend wydano ostrzeżenia przed burzami i opadami deszczu.
„Oczywiście pogody nie da się przewidzieć z całkowitą pewnością, jednak statystycznie początek lipca bywa bardziej deszczowy niż jego końcówka” — czytamy w apelu skierowanym do prezydenta Suwałk Czesława Renkiewicza.
Konkretna propozycja? Przeniesienie kolejnych edycji na ostatni weekend lipca lub inny termin dający większą szansę na stabilną, słoneczną aurę. Autorom zależy na tym, by turyści zapamiętali Suwałki jako miasto pogodne i gościnne, a nie kojarzące się z deszczem i parasolami nad głowami muzyków. Apel kończy się wezwaniem do otwartej dyskusji i analizy możliwości zmiany terminu.
Mieszkańcy podzieleni. „Przełożymy bluesa, to przełożymy deszcz”
Pod wpisem szybko rozgorzała dyskusja, i jak to w Suwałkach, nie zabrakło pomysłów, ani zabrakło też humorystycznych komentarzy.
Część komentujących popiera pomysł. Zwracają uwagę, że początek lipca to i tak okres urlopowy, a mimo to festiwal przyciąga tłumy, a przesunięcie na koniec miesiąca mogłoby więc dołożyć do bluesowego magnesu jeszcze jeden: pogodę. Inni przypominają, że w tym roku doskwiera nie tylko deszcz, ale i chłód.
Sceptycy odpowiadają jednak pytaniem, które trudno zbyć: kto da gwarancję, że w innym terminie będzie słonecznie? Jedna z komentujących przypomina, że w ubiegłym roku aura dopisała znakomicie, mimo „feralnego” terminu. Pojawiają się też argumenty czysto praktyczne: ostatni weekend lipca to szczyt sezonu urlopowego w firmach, a początek sierpnia koliduje z Dniami Suwałk, więc impreza goniłaby imprezę.
Głos w dyskusji zabrał również Wojciech Otłowski, który prostuje jedno z twierdzeń apelu: festiwal wcale nie odbywa się w obecnym terminie „od samego początku”. Pierwsze edycje organizowano w trzeci weekend lipca, a dopiero później termin przesunięto. Inny komentujący dodaje, że historia zdaje się potwierdzać: trzeci weekend był pogodowo pewniejszy niż drugi.
Nie zabrakło i dystansu. „To się nazywa tradycja: blues i deszcz” — kwituje jedna z mieszkanek. Inny komentujący idzie dalej: „A to nie jest tak, że pada, bo jest blues? Przełożymy bluesa, to przełożymy deszcz”. Ktoś inny usłyszał ostatnio, że aby sprawdzić, kiedy w wakacje w Suwałkach będzie padać, wystarczy zajrzeć w kalendarz SBF.
Festiwal trwa, z parasolami czy bez
Dyskusja o terminie na razie pozostaje w sferze apelu, a decyzja, jeśli w ogóle zapadnie, dotyczyłaby dopiero przyszłych edycji. Tegoroczny festiwal odbywa się zgodnie z planem: od czwartku do soboty Suwałki są bluesową stolicą Polski. Na scenach plenerowych przy Ratuszu, w parku Konstytucji 3 Maja i na placu Marii Konopnickiej oraz w klubach wystąpi około 40 zespołów z kraju i zagranicy, a wśród gwiazd m.in. Devon Allman, The Boneshakers i Scott Henderson.
Czy prezydent odpowie na apel i temat terminu trafi na poważnie do analizy? Będziemy się temu przyglądać. Na razie fanom bluesa pozostaje sprawdzona suwalska strategia: dobre buty, peleryna lub parasol i… muzyka. W końcu blues bez odrobiny cierpienia to nie blues.
Źródło: Niebywałe Suwałki