RAK
    Tak powstała słynna polska zapora. Chałupy burzono spychaczami, wsie zalano

    Tak powstała słynna polska zapora. Chałupy burzono spychaczami, wsie zalano

    1025 odsłon
    Podkarpackie

    Przejdź do treści

    1. Wiadomości

    2. Nisko

    3. Stalowa Wola

    4. Tarnobrzeg

    5. Sport

    6. Biznes

    7. Telemagazyn

    8. Zdrowie

    9. Edukacja

    10. Podróże

    11. Kuchnia

    12. Kobieta

    13. Motofakty

    14. Shownews

    15. Agro

    16. Dom i wnętrze

    17. Strefa obrony

    18. Gry i technologie

    19. Eko

    20. Okazje

    21. Gazeta online

    22. Reklama

    23. Zamów ogłoszenie w prasie

    24. FotogrAI

    e-Wydanie

    Zaloguj się

    Szukaj

    reklamaPrzejdź do strony

    Ponad pół wieku temu powstała słynna zapora w Solinie. Musiano zatopić wiele wsi

    fot. A.Gurba (zdjęcia współczesne), Archiwum PGE i Archiwum Polska Press (pozostałe)

    Zobacz galerię\ (47 zdjęć)\

    Chałupy i świątynie burzono spychaczami, wsie zalano. Tak powstawała słynna zapora w Solinie, która jest nie tylko największym w Polsce obiektem hydrotechnicznym, ale też co roku przyciąga tysiące turystów. Wybudowano ją prawie 60 lat temu. Tak powstało największe sztuczne jezioro w Polsce. Zapora to też jednak dramat okolicznych mieszkańców. Obejrzyjcie archiwalne zdjęcia.

    Niemal każdy, kto odwiedza Bieszczady i okolice, chce pospacerować po koronie zapory, wybrać się w rejs stateczkiem, skorzystać z innych atrakcji. Infrastruktura turystyczna jest bogata. Przy zaporze nie brakuje kiosków, straganów z pamiątkami i regionalnymi przysmakami. Jak to w takich miejscach bywa, jest też „mydło i powidło”.

    Jezioro Solińskie w statystyce:

    • Powierzchnia: 21–22,2 km kw

    • Pojemność: 500 mln m sześc.

    • Średnia głębokość: 25 m

    • Maksymalna głębokość: 60 m (przy zaporze)

    • Długość linii brzegowej:150 km

    • Przejrzystość wody: 20 cm – 8 m

    quiz

    Co wiesz o polskich pierwszych damach? QUIZ

    1/14

    W okresie międzywojennym pierwszą damę nazywano "panią prezydentową". Która z poniższych postaci sprawowała tą funkcję jako pierwsza?

    Maria WojciechowskaMichalina MościckaMaria MościckaEwa Narutowicz

    Kolejne pytanie

    Słynna zapora w relacji Krzysztofa Potaczały

    Pół wieku temu powstała zapora wodna w Solinie i największe w Polsce sztuczne jezioro. Budowlę oddano do użytku 22 lipca 1968 roku, w święto manifestu PKWN. Ale nie wszyscy mieli powody do radości.

    Zaporę wznoszono przez sześć lat rękami tysięcy robotników. Była to jedna ze sztandarowych inwestycji PRL, o której z dumą informowała prasa, a postęp robót sprawdzały rządowe komisje. „Solina” stała się też miejscem, do którego ściągali artyści.

    W 1966 roku nakręcono film „Chudy i inni” w reżyserii Henryka Kluby. Opowiada o życiu grupy robotników zatrudnionych przy budowie zapory i mostu na Sanie. Solidarnie wykonują narzucony plan, ale z każdym dniem coraz mocniej dokucza im codzienność w barakach hotelu robotniczego i brak żeńskiego towarzystwa. Byli tylko ludźmi, nie maszynami. Śmiali się, kłócili, nawet bili. I pili, bo wódka pozwalała na chwilę zagłuszyć narastającą samotność. Przede wszystkim jednak pracowali dla dobra kraju. Dla wielu zatrudnienie na takiej budowie było nobilitacją - wznosili w górach potężną elektrownię, która miała poprawić gospodarkę regionu i stać się początkiem szybkiego rozwoju turystycznego Bieszczadów.

    Chałupy w Solinie burzono spychaczami

    W obrazie pojawiają się mieszkańcy Soliny. Do końca, do momentu burzenia spychaczami ich chałup, nie dowierzają w przypieczętowany już los. Jedni w milczeniu opuszczają posesje, inni nie zamierzają się ruszyć i liczą po cichu na cud. Jest nawet scena, w której rozeźlone wiejskie kobiety rzucają się na robotnika - jakby to on był winien ich losu.

    To był dramat. Trumny wypełnione jabłkami

    Jeszcze przed drugą wojną światową do solinian dochodziły pogłoski, jakoby ich wieś szykowano do zalania. Najpierw inżynier Karol Pomianowski opracował plan kaskadowej zabudowy górnego odcinka Sanu. Stopnie wodne miały powstać w Dydiowej, w Wołosiance (ten zbiornik miał być połączony tunelem z elektrownią w Stuposianach), w Rajskiem i w Solinie. Z zamiarów nic nie wyszło, ale w lipcu 1934 roku Polskę nawiedziła powódź, której skutki wymogły konieczność uporządkowania gospodarki wodnej dopływów Wisły. Wtedy to powołany w Ministerstwie Komunikacji zespół ekspertów przypomniał sobie o pracach Karola Pomianowskiego. Trzy lata później na zaproszenie rządu przyjechał do Polski szwajcarski geolog Maurice Lugeon. To on wydał opinię co do lokalizacji zapory w Solinie. „Proponowane miejsce, w podłożu którego występuje odporny piaskowiec, jest odpowiednie” - napisał w raporcie. Przygotowania przerwał wybuch wojny, a przedłużyła akcja „Wisła”. Wrócono do nich początkiem lat pięćdziesiątych. Najpierw jednak wzniesiono zaporę na Sanie w Myczkowcach, a dopiero jesienią 1960 roku rozpoczęto prace w Solinie. - Długo nie wierzyliśmy, że będziemy musieli zostawić rodzinną wieś - wspominali tubylcy - aż do chwili, gdy zaczęto sprowadzać ciężki sprzęt budowlany.

    Dalsza część materiału pod wideo

    5

    Pod wodą miała się znaleźć nie tylko Solina z kilkoma przysiółkami. Również Teleśnica Sanna, Łęg, Horodek, Chrewt, część Zawozu, Rajskiego, Wołkowyi i Sokolego. Musiano rozebrać lub wyburzyć setki domów, drugie tyle budynków gospodarczych, sklepy, gospody.

    Wspomnienia mieszkańców

    Do wyjazdu szykowało się prawie trzy tysiące ludzi - wspominał Zygmunt Podkalicki. - Po gospodarstwach chodziła kilkuosobowa komisja i szacowała majątek. Panowie w prochowcach zapewniali nas, że nie stracimy na przeprowadzce, ale do wielu takie informacje nie docierały.

    Zgodnie z poleceniem mieszkańcy przeznaczonych do zalania terenów mieli je opuścić najpóźniej do 1964 roku. Kazimierz Orłoś, pisarz zatrudniony jako radca prawny „Soliny”, opowiadał, że codziennie do jego biura przychodzili starsi gospodarze i dopytywali, w jaki sposób mogą uniknąć przesiedlenia. Dla nich budowa zapory była brutalną ingerencją w ich teraźniejszość i przeszłość, nie umieli pogodzić się z rzeczywistością. - Mnie i moich współpracowników to dziwiło, bo ci ludzie żyli naprawdę w trudnych warunkach. Mieszkali nierzadko w chałupach pod strzechą, a obejścia wyglądały równie nędznie.

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era