
Śruty utkwiły w jego ciele, kość została zmiażdżona, a życie uratowała dopiero skomplikowana operacja. To nie wydarzyło się na odludziu, lecz na osiedlu Widok w Stalowej Woli. To tam ktoś wziął do ręki wiatrówkę, wycelował w bezbronnego kota i oddał kilka strzałów. Policja prowadzi czynności zmierzające do ustalenia sprawcy i apeluje do wszystkich, którzy mogą mieć jakiekolwiek informacje.
To akt okrucieństwa, który trudno zrozumieć i jeszcze trudniej zaakceptować. Ofiarą został kot o imieniu Stefan - kot, który już raz doświadczył ludzkiej obojętności. Był bezdomny, zanim trafił do ludzi, którzy dali mu dom, bezpieczeństwo i drugą szansę. 18 czerwca jego spokojne życie zostało brutalnie przerwane. Wrócił do domu z ciężko uszkodzoną tylną łapą. Opiekunowie początkowo sądzili, że doszło do nieszczęśliwego wypadku. Prawda okazała się znacznie bardziej wstrząsająca.
Badania wykazały rany postrzałowe kończyn miednicznych oraz otwarte, wieloodłamowe złamanie kości udowej. W ciele kota lekarze znaleźli śrut. Zdaniem dra Maciej Oręziaka, obrażenia wskazują, że strzały zostały oddane z niewielkiej odległości.
– Na podstawie przeprowadzonego badania i charakteru złamania należy przyjąć, że były to strzały z bardzo bliskiej odległości – mówi lekarz weterynarii, który operował zwierzę. – Oddanie strzału do bezbronnego zwierzęcia nie jest przypadkiem, pomyłką ani „głupim żartem”. To świadome działanie wymagające podjęcia decyzji, aby skrzywdzić istotę, która nie ma możliwości się obronić. Takie zachowanie trudno nazwać inaczej niż przejawem wyjątkowego okrucieństwa. Ktoś, kto czerpie satysfakcję z zadawania bólu słabszej istocie albo bezmyślnie używa niebezpiecznego narzędzia wobec zwierzęcia, przekracza granicę zwykłej głupoty czy bezmyślności.
Mimo że energia kinetyczna wystrzelonego z broni pneumatycznej pocisku nie jest zbyt duża, bo zazwyczaj nie przekracza 17 dżuli, to jednak wystarcza, żeby spowodować w ciele kota bardzo poważne obrażenia, a nawet doprowadzić zwierzę do śmierci.Stefan przeszedł skomplikowaną operację. Czekają go tygodnie leczenia, rehabilitacji i walki o pełną sprawność. Jeszcze chwilę wcześniej był zdrowym, pełnym życia kotem. Dziś większość czasu spędza zamknięty w klatce, bo każdy nieostrożny ruch może przekreślić efekty operacji.
Sprawą zajmuje się Komenda Powiatowa Policji w Stalowej Woli. Oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Stalowej Woli, aspirant Małgorzata Kania potwierdza, że otrzymali zgłoszenie dotyczące postrzelenia kota na jednym ze stalowowolskich osiedli mieszkaniowych i Policja prowadzi obecnie czynności mające ustalić sprawcę.
– Zgodnie z Ustawą o ochronie zwierząt, strzelanie do zwierząt, ich ranienie oraz zabijanie jest traktowane jako przestępstwo znęcania się. Dotyczy to zarówno zwierząt domowych, jak i wolno żyjących - dodaje rzeczniczka prasowa stalowowolskiej Policji.
Opiekunowie Stefana uruchomili zbiórkę na pokrycie kosztów jego leczenia i rehabilitacji. Zbiórka ma jednak jeszcze jeden ważny cel. Jej organizatorzy chcą nagłośnić problem przemocy wobec zwierząt i uświadomić społeczeństwu, że takie sytuacje zdarzają się również w lokalnych społecznościach. Liczą, że historia Stefana stanie się impulsem do większej wrażliwości, reagowania na akty okrucieństwa oraz zgłaszania ich odpowiednim służbom.
Każdy, kto chce wesprzeć leczenie kota Stefana, może to zrobić za pośrednictwem zbiórki: zrzutka.pl/z/pomozstefanowi.
Źródło: Sztafeta (sztafeta.pl)