
Specjalna grupa interwencyjna do monitorowania niedźwiedzi brunatnych osiągnie pełną gotowość operacyjną do końca lipca bieżącego roku. Zespół powołany przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Rzeszowie ma natychmiastowo reagować na sytuacje zagrożenia w Bieszczadach.
Inicjatywa o wartości 19 mln zł zaplanowana jest na najbliższe cztery lata i koncentruje się na ograniczaniu napięć na linii człowiek-drapieżnik, ze szczególnym uwzględnieniem terenów bieszczadzkich. Działania te realizowane są w ramach szerszego programu obejmującego ochronę niedźwiedzia brunatnego poprzez redukcję sytuacji konfliktowych na obszarze województw podkarpackiego i małopolskiego.
Zadaniem specjalistycznej ekipy będzie nieustanne śledzenie przemieszczania się drapieżników przy pomocy telemetrii oraz błyskawiczne reagowanie na wezwania, kiedy osobniki zaczną pojawiać się w pobliżu zabudowań. Koordynator projektu z rzeszowskiej RDOŚ wskazał w rozmowie z PAP, że głównym celem powołanego zespołu jest płoszenie problemowych zwierząt, ochrona dobytku mieszkańców oraz działania edukacyjne skierowane do lokalnych społeczności.
Grupę interwencyjną tworzą obecnie pracownicy etatowi, jednak planowane jest również zaangażowanie dodatkowych specjalistów na podstawie umów-zleceń. Jednocześnie trwają przetargi na specjalistyczny sprzęt, w tym m.in. nowoczesne drony ułatwiające lokalizację zwierząt, który ma trafić do jednostki do połowy lipca.
Sonda
Spotkałeś kiedyś niedźwiedzia?
Tak
Nie
Ośmiu osobnikom założono już aktywne obroże telemetryczne, dzięki czemu możliwe jest monitorowanie ich tras. Na początku tygodnia podjęto pierwsze interwencje w gminach Cisna i Solina, gdzie dwa zwierzęta zbliżały się do zabudowań w miejscowościach Rajskie i Liszna. Jak poinformował koordynator RDOŚ, po raz pierwszy w akcjach tych użyto nowo zalegalizowanych środków, w tym gumowych kul, w celu wypłoszenia drapieżników.
Polecany artykuł:
Liczba incydentów z drapieżnikami okazała się wyższa, niż wstępnie prognozowano jeszcze w fazie przygotowywania inicjatywy przed ponad rokiem. Rozpoznawanie konkretnych niedźwiedzi jest skomplikowane, ponieważ część osobników wędrujących pod gospodarstwa wciąż nie posiada założonych obroży telemetrycznych.
Polecany artykuł:
Skuteczność zespołu ogranicza rozległość terytorium zajmowanego przez drapieżniki, przez co przy obecnej liczbie personelu dotarcie na miejsce zdarzenia może trwać nawet kilkanaście minut. W ramach przygotowań specjaliści z rzeszowskiej RDOŚ korzystają z doświadczeń pracowników Tatrzańskiego Parku Narodowego, uczestnicząc w szkoleniach dotyczących bezpiecznego odłowu i technicznych aspektów zakładania urządzeń śledzących.
WERSJA FB_Jesienne Bieszczady
Źródło: Radio ESKA Rzeszów