Domowe piekło pod Rzeszowem trwało 10 lat Domowe piekło pod Rzeszowem trwało 10 lat
Z ustaleń Prokuratury Rejonowej w Rzeszowie wynika, że dramat w jednym z domów na terenie gminy Dynów trwał nieprzerwanie od dziesięciu lat. Sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu 35-letniego Wojciecha P., który jest podejrzany o fizyczne i psychiczne znęcanie się nad żoną oraz dwoma małoletnimi synami. Koszmar rodziny przerwała czujna reakcja sąsiadki.
Sąd Rejonowy w Rzeszowie, w całości uwzględniając wniosek Prokuratury Rejonowej w Rzeszowie, zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy (do dnia 7 października 2026 roku) wobec 35-letniego Wojciecha P. Mieszkaniec powiatu rzeszowskiego jest podejrzany o fizyczne i psychiczne znęcanie się nad żoną oraz dwoma małoletnimi synami (art. 207 § 1 k.k.
Dramatyczna interwencja
Dramatyczny zwrot w sprawie nastąpił 9 lipca 2026 roku na terenie gminy Dynów . To wtedy zaniepokojona sąsiadka, słysząc głośne krzyki i błaganie o pomoc, natychmiast powiadomiła służby. Zgłoszenie doprowadziło do pilnej interwencji policji i oficjalnego wszczęcia śledztwa.
Przybyli na miejsce funkcjonariusze zastali zapłakaną i wystraszoną kobietę oraz jej męża. Mężczyzna został natychmiast zatrzymany – w chwili zdarzenia był trzeźwy
Koszmar przez 10 lat
Jak wynika z ustaleń śledczych, dramat rodziny nie był jednorazowym incydentem – miał trwać nieprzerwanie od maja 2016 roku. Jak informują organa ścigania, Wojciech P. regularnie wywoływał awantury, w trakcie których miał stosować wobec żony przemoc fizyczną i słowną: wyzywać ją, popychać, szarpać, bić oraz kopać, w tym w miejsca intymne. Z materiałów zgromadzonych przez prokuraturę wynika ponadto, że podejrzany nie oszczędzał dwóch małoletnich synów, kierując agresję również w ich stronę poprzez szarpanie, kopanie i groźby pobicia. Jak przekazują śledczy, kobieta przez lata milczała z powodu ciągłych gróźb pozbawienia życia, które skutecznie ją paraliżowały. W relacji pokrzywdzonej pojawia się także wątek środków odurzających – ich wcześniejsze zażywanie przez mężczyznę mogło dodatkowo potęgować jego wybuchy agresji.
Wojciech P. został przesłuchany i przyznał się do zarzutów jedynie częściowo. Potwierdził agresywne zachowanie z nocy zatrzymania oraz wysyłanie pełnych przemocy wiadomości SMS, zaprzeczył jednak, aby znęcał się nad rodziną od 2016 roku
W ocenie sądu wolnościowe środki zapobiegawcze w tym przypadku w ogóle nie wchodziły w grę. Jak wyjaśnia rzecznik prasowy rzeszowskiej prokuratury, Krzysztof Ciechanowski, o trzymiesięcznej izolacji podejrzanego przesądziło przede wszystkim ryzyko matactwa – istniała realna obawa, że 35-latek na wolności próbowałby zastraszać żonę oraz dzieci. Śledczy obawiali się również, że mężczyzna mógłby spełnić kierowane wcześniej groźby pozbawienia życia. Na jego niekorzyść przemawia także przeszłość kryminalna, w tym wyrok za rozbój. Zgromadzony materiał – m.in. obdukcja medyczna, zeznania świadków i wydruki SMS-ów – w pełni uzasadnia zarzut, za który grozi do 5 lat więzienia. Działania w ramach śledztwa wciąż trwają.
Całkowite zamknięcie drogi pod Rzeszowem
Jubileuszowy Rajd Rzeszowski już w sierpniu. 11 oesów i ponad 153 km ścigania
Ukradł kurtkę na motor. Grozi mu 5 lat więzienia
Sarna „hasała” na ulicy Ofiar Katynia w Rzeszowie [WIDEO]
Potrącenie rowerzystki na alei Rejtana
Liczyła się każda sekunda
ZALOGUJ SIĘ
Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM
Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE
Źródło: Rzeszów24.info