RAK
    "Zostałam sama w zrujnowanym domu". Od powodzi z 2024 r. czeka na nowy lokal

    "Zostałam sama w zrujnowanym domu". Od powodzi z 2024 r. czeka na nowy lokal

    2067 odsłon
    "Zostałam sama w zrujnowanym domu". Od powodzi z 2024 r. czeka na nowy lokal

    +12 18 Od powodzi w 2024 r. czyli od blisko dwóch lat żyje w budynku, który – jak twierdzi – nie nadaje się do zamieszkania. Przeciekający dach, wszechobecna wilgoć, pleśń, zniszczone instalacje i ciągłe włamania do opuszczonego budynku. Mimo licznych próśb o pomoc i interwencji w różnych instytuc

    Od powodzi w 2024 r. czyli od blisko dwóch lat żyje w budynku, który – jak twierdzi – nie nadaje się do zamieszkania. Przeciekający dach, wszechobecna wilgoć, pleśń, zniszczone instalacje i ciągłe włamania do opuszczonego budynku. Mimo licznych próśb o pomoc i interwencji w różnych instytucjach pani Irena z Bodzanowa nadal nie doczekała się bezpiecznego lokalu zastępczego. O swoją sytuację oskarża Głuchołaskie Komunalne Towarzystwo Budownictwa Społecznego i władze Głuchołaz. 

    – Nie proszę o luksusy. Chcę tylko mieszkać w miejscu, które nie zagraża mojemu zdrowiu i życiu – podkreśla mieszkanka Bodzanowa. Zamieszkuje w gminnym budynku w Bodzanowie, który powstał jeszcze przed II wojną światową i przetrwał dwie powodzie. Z własnych pieniędzy przeprowadzała w nim remonty, wymieniła podłogi, odnowiła ściany i sufity oraz zmodernizowała ogrzewanie, zaciągając na ten cel kredyt. Przełomem okazała się powódź z września 2024 roku. Budynek został zalany, a większość mieszkańców otrzymała możliwość przeprowadzenia się do innych lokali. Ona została sama.

    Dach przecieka, ściany pokrywa pleśń
    Jak opisuje kobieta, obecny stan budynku uniemożliwia normalne funkcjonowanie. Dach od lat przecieka, a po powodzi problem jeszcze się pogłębił. Podczas intensywniejszych opadów woda dostaje się do mieszkania, powodując zawilgocenie ścian i sufitów. W pomieszczeniach rozwijają się pleśń i grzyby, odpada tynk, a wilgoć utrzymuje się praktycznie przez cały czas. To jednak nie wszystko. Budynek nie jest ogrzewany, a część instalacji została uszkodzona. Zimą – jak twierdzi mieszkanka – warunki stają się wręcz nie do zniesienia.

    Samotna w opuszczonym budynku
    Największy niepokój budzi jednak fakt, że pani Irena została jedyną lokatorką całego budynku. Opuszczony obiekt stał się celem wandali i złodziei. Według relacji mieszkanki nieznane osoby włamują się do środka, wyrywają przewody elektryczne, niszczą instalacje i rozkradają wyposażenie. – Każdego dnia boję się wracać do domu. Nie czuję się tam bezpiecznie, dlatego pomieszkuję u znajomych dobrych ludzi – mówi. Sytuację dodatkowo pogarsza stan zdrowia kobiety. Pozostaje pod opieką pulmonologa, cierpi na nadciśnienie oraz schorzenia kolan. Lekarze zalecają jej unikanie wilgoci i pleśni, tymczasem właśnie w takich warunkach – jak podkreśla – zmuszona jest przebywać. – Coraz częściej zastanawiam się, czy większym zagrożeniem jest sam budynek, czy jego wpływ na moje zdrowie – przyznaje. Do tego cały czas musi płacić czynsz za komunalne mieszkanie. 

    Miesiące próśb bez efektu
    Pani Irena skarży się, że od wielu miesięcy bezskutecznie próbuje uzyskać pomoc. Wielokrotnie zwracała się do Głuchołaskiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego, prowadziła rozmowy z jego prezesem oraz składała kolejne pisma.
    Jak twierdzi, proponowane jej lokale nie odpowiadały ani powierzchnią, ani standardem dotychczasowego mieszkania. Zdarzały się również sytuacje, w których zapraszano ją na spotkanie dotyczące przydziału mieszkania, by na miejscu poinformować, że lokal jednak nie jest dostępny. O pomoc zwracała się także do burmistrza Głuchołaz, jednak – jak podkreśla – do dziś nie rozwiązano jej problemu. Nie rezygnuje jednak z walki. O interwencję zwróciła się również do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego, Państwowej Inspekcji Sanitarnej oraz starosty nyskiego, prosząc o ocenę stanu technicznego budynku i podjęcie działań.

    – Nie oczekuję szczególnego traktowania. Chcę tylko mieć możliwość życia w bezpiecznym mieszkaniu, wolnym od wilgoci, pleśni i zagrożeń wynikających z fatalnego stanu budynku – apeluje pani Irena.

    Stanowisko GKTB
    Prezes Głuchołaskiego Komunalnego Towarzystwa Budownictwa Społecznego Andrzej Gębala nie kwestionuje, że budynek przy Bodzanowie znajduje się w bardzo złym stanie technicznym, jednak przedstawia inną wersję wydarzeń i zapewnia, że gmina podejmuje działania zmierzające do rozwiązania problemu. Podkreśla, że mieszkanie zajmowane przez panią Irenę, znajdujące się na pierwszym piętrze, nie zostało bezpośrednio zalane podczas powodzi z września 2024 roku. Zalaniu uległy natomiast piwnice oraz dwa lokale położone w suterenie. Uszkodzone zostało również otoczenie budynku oraz most prowadzący do pozostałej części Bodzanowa. Spółka potwierdza jednocześnie, że pani Irena jest dziś jedyną mieszkanką sześciolokalowego budynku. Jak wyjaśnia prezes Andrzej Gębala, trzy mieszkania były opuszczone jeszcze przed powodzią, a dwa kolejne zostały zwolnione w listopadzie 2025 roku oraz w lutym 2026 roku.

    Budynek do remontu 
    – W lutym 2026 r. doszło do awarii instalacji wodnej w wyniku zamarznięcia instalacji w piwnicy. Ponieważ pani Irena nie przebywała w mieszkaniu, dopływ wody do budynku nie został przywrócony, ponieważ nie mogliśmy dostać się do jej lokalu – wyjaśnia Andrzej Gębala. Jak podaje, mieszkanka zgłosiła się do spółki dopiero 25 maja 2026 roku, informując o braku wody i energii elektrycznej. Według prezesa przyczyną braku prądu było włamanie do piwnicy i dewastacja instalacji elektrycznej przez nieznanych sprawców. – Dopływ wody oraz energii elektrycznej do lokalu pani W. został przywrócony niezwłocznie – zapewnia prezes.

    Jednocześnie spółka przyznaje, że nie jest w stanie usunąć najpoważniejszego problemu wskazywanego przez mieszkankę. – Niestety, ze względu na zły stan pokrycia dachowego nie jesteśmy w stanie usunąć wszelkich przecieków z dachu do lokalu – informuje nas prezes Gębala, który nie ukrywa, że budynek wymaga gruntownego remontu. – Wymiany wymagają wewnętrzne instalacje, stolarka okienna i drzwiowa oraz konieczna jest wymiana pokrycia dachu – informuje Andrzej Gębala. Jak wyjaśnia, gmina wystąpiła do Banku Gospodarstwa Krajowego o przyznanie tzw. premii powodziowej oraz zabezpieczyła środki na wkład własny. Nawet jeśli finansowanie zostanie przyznane, sam remont ma potrwać około półtora roku.

    Lokal tymczasowy 
    To właśnie z tego powodu – jak twierdzi prezes – gmina zaproponowała pani Irenie opuszczenie budynku. – Gmina Głuchołazy zaproponowała jej przydział lokalu zastępczego. Ponieważ obecnie nie dysponuje lokalem o powierzchni i wyposażeniu podobnym do obecnie zajmowanego mieszkania, zaproponowano lokal tymczasowy do czasu przygotowania odpowiedniego lokalu zastępczego – wyjaśnia.
    Według Andrzeja Gembali lokal tymczasowy jest obecnie przygotowywany do zasiedlenia. – Potwierdziłem gotowość gminy do przydzielenia jej lokalu tymczasowego. Lokal składający się z pokoju, kuchni oraz łazienki z WC jest obecnie w trakcie malowania. Pani Irena nie potwierdziła jednak zainteresowania tym lokalem tymczasowym – informuje prezes. Spółka odniosła się również do kwestii czynszu, który – jak twierdzi mieszkanka – nadal musi opłacać, mimo fatalnego stanu budynku. – Mieszkanka w dniu 29 czerwca 2026 r. zwróciła się z pismem o umorzenie czynszu od dnia 1 czerwca 2026 r. Wniosek ten jest obecnie rozpatrywany – poinformował Andrzej Gębala.

    Pani Irena obawia się, że jeśli przyjmie lokal tymczasowy to gmina nie przyzna jej innego mieszkania, który metrażem odpowiadałby temu w Bodzanowie.


    Źródło: Nowiny Nyskie

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era