RAK
    Znaleźć ukojenie przy Sercu Jezusa

    Znaleźć ukojenie przy Sercu Jezusa

    940 odsłon
    Znaleźć ukojenie przy Sercu Jezusa

    Jezus nie narzuca swojego bolesnego płomienia, a jedynie prosi, abyśmy dali nań przyzwolenie; możemy dobrowolnie współczuć, cierpieć z Nim i uczyć się od Niego

    Gdy po trudzie szukamy odpoczynku, kierując się duchowością chrześcijańską, odpowiadamy Chrystusowi, który zaprosił swoich przyjaciół, aby znaleźli u Niego ukojenie, ponieważ Jego Serce jest ciche i pokorne. Lecz cóż to za odpoczynek? Święty Mateusz przytacza cztery określenia pochodzące od Pana Jezusa, które kształtują sposób naszego odpoczywania przy Jego Sercu: „Przyjdźcie do Mnie…”, „Znajdziecie ukojenie…”, „Weźcie moje jarzmo na siebie…” i „Uczcie się ode Mnie…” (Mt 11,28–29).

    Z pokolenia na pokolenie Pan podtrzymuje żywą tradycję swojej Ewangelii: tak więc Jezus objawił swoje Najświętsze Serce św. Małgorzacie Marii Alacoque (1647–1690), wizytce, „umiłowanej uczennicy [Jego] Najświętszego Serca” [1] , której spowiednikiem był św. Klaudiusz la Colombiere, jezuita (1641–1682), „wierny sługa i doskonały przyjaciel” [2] Pana. Oboje otrzymali misję ukazania Serca Jezusa całej ludzkości. Dziś misję tę – powierzoną całemu Kościołowi – niesie Papieska Światowa Sieć Modlitwy. W Kościele możemy przeżywać „drogę «od serca do Serca» która upodabnia nas do Chrystusa i przygotowuje do dzielenia Jego misji współczucia dla świata, […] abyśmy wraz z Nim i jako część Kościoła, Ludu Bożego pielgrzymującego razem, stali się budowniczymi mostów i sługami Jego misji pojednania” [3] . Ta duchowa droga nosi nazwę Drogi Serca [4] . Stanowi ona odpowiedź dawaną Jezusowi, który nas zaprasza.

    Przyjdźcie do Mnie

    Ktoś zaprasza cię, abyś odnalazł na nowo źródło sił: „Przyjdź!”. I oto jesteś w miejscu, gdzie możesz odpocząć z Jezusem – tam będzie ci dobrze. Ktoś pełni wobec ciebie rolę Jana Chrzciciela, który wskazuje Baranka Bożego. Prowadzi cię do Jezusa, mówiąc: „Ufaj, przyjdź tutaj!”. Tak jak sam Jezus, który mówi do nas: „Przyjdźcie do Mnie…”. Przyjdź do tego miejsca, gdzie możesz trwać – przede wszystkim – w ufności.

    W kazaniu wygłoszonym w Londynie między rokiem 1676 a 1678 [5] św. Klaudiusz la Colombiere dał wyraz ufności, która niesie obietnicę odpoczynku, kiedy powierzamy Panu wszystkie nasze niepokoje. Już św. Piotr w jednym ze swoich listów zachęcał nas, abyśmy oddali Bogu wszystkie nasze troski (por. 1 P 5,7). Oto fragment tekstu św. Klaudiusza:

    Co do mnie, mój Boże, jestem tak głęboko przekonany, że czuwasz nad tymi, którzy pokładają w Tobie nadzieję, i że nie może im niczego zabraknąć, gdy od Ciebie wszystkiego oczekują, iż postanowiłem odtąd żyć bez żadnej troski i złożyć w Tobie wszystkie moje niepokoje. „Gdy się położę, zasypiam spokojnie, bo Ty sam jeden, Panie, pozwalasz mi mieszkać bezpiecznie” (Ps 4,9).

    Ludzie mogą mnie pozbawić zarówno dóbr, jak i czci, choroby mogą odebrać mi siły i środki do służby Tobie, mogę nawet utracić Twoją łaskę wskutek grzechu. Lecz nigdy nie utracę mojej nadziei – zachowam ją aż do ostatniej chwili mojego życia, a wszystkie demony piekła będą wtedy daremnie usiłowały mi ją odebrać. „Gdy się położę, zasypiam spokojnie” [6] .

    Życie chrześcijańskie nie jest wolne od trosk, lecz uczeń Chrystusa stawia im czoła, nie dając się im przytłoczyć. Wyzwania zostaną podjęte; przeszkody usunięte lub ominięte. I cokolwiek się wydarzy, nie przeszkodzą nam one żyć jako Bożym dzieciom, ufającym Bożej Opatrzności. W niej pokładamy ufność i nadzieję. Wypływający z niej pokój daje gwarancję odnalezienia wiecznego szczęścia – już teraz i po śmierci. Ponieważ jeszcze tam nie doszliśmy, ufność trzeba wciąż odnawiać. Bóg będzie nam bliski także – a nawet szczególnie – wówczas, gdy będziemy najbardziej doświadczani. Odpoczynek rodzi się z rozpoznania: Bóg jest obecny, umiłował mnie i kocha mnie, a ja tak mało o tym wiedziałem – wiedziałam. Wybacz! Dziękuję!

    Święta Małgorzata Maria została zaproszona do kaplicy swojego klasztoru. I tam Pan dał się jej poznać jako Najświętsze Serce: jako nieskończona, boska, powszechna miłość [7] . Chodzi tu o Jezusowe Serce wraz z Jego zamysłem zbawienia ludzkości. Bez Niego grozi nam zagubienie, jeśli Go nie kochamy. A oto On przychodzi. Przeczytajmy opis pierwszego objawienia się jej Jezusa Chrystusa w Jego Najświętszym Sercu:

    Gdy pewnego razu znów klęczałam przed Najświętszym Sakramentem – a miałam wtedy więcej czasu, gdyż zwykle moje zajęcia zostawiały mi go bardzo mało – poczułam się tak ogarnięta Jego Boską obecnością jakby jakąś szatą. Czułam to tak żywo, że zupełnie zapomniałam o sobie samej i o miejscu, w którym przebywałam. Powierzyłam się bez reszty Boskiemu Duchowi, oddając swe serce Jego wszechmocnej miłości…” ( Pamiętnik duchowy , s. 89).

    Siostra Małgorzata Maria jest na modlitwie, podczas adoracji eucharystycznej. Cała skupiona, zanurzona w Bogu, oddana Mu w ufności. Jako pierwszą łaskę Jezus ofiarowuje jej odpoczynek.

    Znajdziecie ukojenie

    Pozwolił mi długo spoczywać na swojej Boskiej piersi, odsłonił przede mną cuda swojej miłości i niewypowiedziane tajemnice swojego Najświętszego Serca. Dotychczas ukrywał je przede mną, a teraz ukazał mi je po raz pierwszy i to w tak realistyczny i wyraźny sposób, że – wziąwszy pod uwagę skutki spowodowane we mnie przez ten przejaw łaski – nie mogłam mieć co do tego najmniejszej wątpliwości. Boję się jednak zawsze – o czym już wielokrotnie wspominałam – by przy tego rodzaju duchowych przeżyciach nie ulec złudzeniu ( Pamiętnik duchowy , s. 89–90).

    Ten pierwszy moment wizji przebiega bez słów. Jezus zaprasza zakonnicę, aby spoczęła na Jego Sercu. Małgorzata Maria odkrywa wówczas skarby, które skrywa Serce Jezusa. Również my, poświęcając czas na medytację, możemy odkrywać cuda Bożej miłości – w historii zbawienia, w otaczającym nas świecie, w naszym własnym życiu: Kto mnie umiłował? Kto oddał się na moją służbę po prostu dlatego, że to ja, pomimo mojej słabości, rozpraszając moją złość i brak poczucia wartości?

    Na ile pamiętam, rzecz wyglądała następująco: – Moje Boskie Serce – powiedział do mnie – jest tak rozpalone miłością do ludzi, a w szczególności do ciebie, że już nie może dłużej tłumić w sobie płomieni tej palącej miłości. Ono chce ją rozlać za twoim pośrednictwem i objawić ją ludziom, by ich ubogacić kosztownymi darami, które ci dopiero ukażę. Są one zawarte w uświęcających i zbawczych łaskach, a konieczne do powstrzymania będących nad przepaścią zatracenia [8] . Ciebie wybrałem, pomimo twej niewypowiedzianej niegodności i ignorancji, ażeby ten wspaniały plan uskutecznić. Wszystko jednak powinno być moim wyłącznym dziełem ( Pamiętnik duchowy , s. 90).

    Skarby Serca Jezusa zostały dane naszej Siostrze – i nie tylko jej, lecz dzięki niej – całej ludzkości. Ta wymiana stanowi przedłużenie Ewangelii, w której przyjaźń Jezusa zobowiązuje nas do dawania darmo innym tego, co sami darmo otrzymaliśmy.

    Szukając odpoczynku w Bogu, uświadamiamy sobie Jego miłość i przyjmujemy przyjaźń Jezusa Chrystusa. A zaufanie Pana sprawia, że zaczynamy brać pod uwagę to, co leży na sercu Jezusowi: zbawienie wszystkich. Pan nie zaznaje spoczynku, dopóki choć jedna osoba spośród Jego braci lub sióstr znajduje się w niebezpieczeństwie. Poprzez modlitwę i służbę mobilizujemy się, aby przyjść im z pomocą, gotowi na to, co Jezus powierza nam w swojej misji współczucia. Wówczas On sam będzie mógł w nas znaleźć swoje odpocznienie. Pewnego dnia Jezus w swojej agonii – pisze Małgorzata Maria – „ukazał mi się jako Ecce Homo całkowicie poraniony i oszpecony, mówiąc: «Nie znalazłem nikogo, kto chciałby mi dać miejsce odpoczynku w tym stanie cierpienia i bólu»” [9] .

    Przyjaźń okazuje zainteresowanie przyjacielem. Bierze sobie do serca jego sprawy. Nasz odpoczynek następuje wtedy, gdy czynimy własnymi Chrystusowe troski, zapominając o naszych własnych. Dla Małgorzaty Marii Alacoque liczy się spoczynek Boga w niej [10] . Bóg znajduje w niej uczennicę, której odpoczynkiem jest odtąd współdziałanie z Jezusem w dziele zbawienia.

    Proszę Cię o pomoc dla naszej Drogiej Siostry N… Z początkiem tego roku wszystko ofiarowałam za nią Panu Jezusowi, co zdołam uczynić i wycierpieć. Nie miałam spokoju, dopóki nie obiecałam odprawić za nią pokuty, bo mówiła mi, że bardzo cierpi [11] .

    Weźcie moje jarzmo

    Małgorzata Maria współdziała z Chrystusem dla zbawienia innych. W wypełnianiu tej misji chodzi o oddanie siebie Panu:

    Następnie zażądał ode mnie mojego serca. Poprosiłam Go pokornie, by zechciał sobie je wziąć, co też uczynił i zanurzył je w swoim własnym. Moje serce wyglądało jak mała cząstka atomu spalająca się w rozżarzonym wnętrzu Jego serca. Następnie wyjął je z powrotem, ale tym razem podobne było do płonącego ognia w kształcie serca. Włożył mi je ponownie na jego poprzednie miejsce i powiedział: – Wiedz, moja ukochana córko, że posiadasz teraz kosztowny zadatek mojej miłości. W twojej piersi żarzy się teraz delikatna iskierka jej gorących płomieni, ona powinna ci służyć za serce i spalać twe siły aż do ostatniego tchnienia. Jej żar nigdy nie zgaśnie, pozwoli ci tylko na niewielką ochłodę w dniu puszczania krwi [przewidzianym przez Regułę], które powinno przypominać moją krew przelaną na krzyżu. Moj krzyż przyniesie ci więcej upokorzeń i cierpień niż pociechy ( Pamiętnik duchowy , s. 90–91).

    Udręczony widokiem tego, w jak małym stopniu ludzie się kochają, Chrystus wybiera uczniów, których włącza do swojej misji. Nienawiść zostaje pokonana, horyzont otwiera się na poszanowanie innych i służbę na rzecz ich dobra, włącznie z szacunkiem dla stworzenia, aby zapewnić życie przyszłym pokoleniom, aż do chwili oczekiwanego spotkania w domu Jego Ojca. „Miłość domaga się czynów”. Zjednoczony z Chrystusem uczeń jest gotów na ofiarę, która podaje w wątpliwość odpoczynek. Miłość zgadza się, aby jej odpoczynek przyjął na siebie udręki umiłowanego. Dla nas, zjednoczonych z Jezusem, nasz odpoczynek staje się również udręką miłości dla Niego.

    Uczcie się ode Mnie

    Żądam więc, żebyś prosiła jedynie o siłę do wykonania tego [tej iskierki], co nakazuje Reguła. Nie braknie ci zaś okazji do przelewania krwi na krzyżu upokorzeń. Na dowód, że ta wielka łaska, której ci udzieliłem, nie jest żadnym urojeniem i że ona będzie fundamentem dla innych darów, które ci ofiaruję, będzie ból w ranie boku. Wprawdzie ją uleczyłem, ale jednak będziesz ją mieć na zawsze. Dotąd nosiłaś tylko imię mojej niewolnicy, odtąd zaś będziesz się nazywać „umiłowaną uczennicą mojego Najświętszego Serca” ( Pamiętnik duchowy , s. 91).

    Jezus nie narzuca swojego bolesnego płomienia, a jedynie prosi, abyśmy dali nań przyzwolenie; możemy dobrowolnie współczuć, cierpieć z Nim i uczyć się od Niego (zgodnie z nośnym znaczeniowo współbrzmieniem greckich słów pathein – „cierpieć” i mathein – „uczyć się”; por. Hbr 5,8: „A chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał”). W Nim nasze trudy nabierają sensu. Oto odpoczynek, który znajdujemy w Bogu: udział w misji współczucia Odkupiciela. „Najświętsze Serce Jezusa nadal zsyła mi niektóre dusze czyśćcowe, abym pomogła im zadowolić Bożą Sprawiedliwość. Obecnie cierpię prawie tak jak one, nie znajdując spokoju ani w dzień, ani w nocy” [12] . Odpoczynek pogłębia się w komunii świętych, w której radość wypełnionej powinności wieńczy wysiłek przyjmowania i przekazywania dalej miłosierdzia: „O, jak dobrze żyć i umierać, dźwigając jego brzemię [krzyża] z wyrzeczeniem się wszelkiej pociechy. Jest to dążenie czystej miłości, która nie dając spokoju duszy, zupełnie zdała się na jej władzę” [13] .

    Odpoczynek, który w Jezusie dosięga kresu, przyjmuje Jego niepokój, ponieważ Bóg jest miłością: „Serce nasze jest tak maleńkie, że nie może pomieścić dwóch miłości, a ponieważ jest stworzone do miłości Bożej, nie ma spokoju, gdy pojawi się jakaś domieszka” [14] .

    Tłumaczył Robert Grzywacz SJ

    Thierry Monfils SJ (ur. 1957), belgijski jezuita, były asystent europejski i koordynator Papieskiej Światowej Sieci Modlitwy oraz Eucharystycznego Ruchu Młodych (EYM), zaangażowany w szerzenie kultu Bożego Serca. Pracował między innymi w Paray-le-Monial we Francji oraz w Belgii i Luksemburgu.

    [1] Św. Małgorzata Maria Alacoque, Pamiętnik duchowy , tłum. J. Hojnowski, Kraków 2003, s. 91. Dalej: Pamiętnik duchowy .

    [2] Św. Małgorzata Maria Alacoque, List 132. Do Wielebnego Ojca Jana Croiseta , 15 września 1689, w: Listy św. Małgorzaty Marii Alacoque , tłum. M.K. Piwnicka-Bohuszewicz, Kraków 2009, s. 238.

    [3] A. Sosa, List do całego Towarzystwa na temat Papieskiej Światowej Sieci Modlitwy , 19 marca 2026 roku.

    [4] Zob. https://caminodelcorazon.church/web/en/.

    [5] Było to tuż przed jego pierwszym pobytem w Paray-le-Monial (1675–1676). Klaudiusz zaczął więc uczyć się bezpośrednio od Małgorzaty Marii, jednak duchowa droga zawarta w tym akcie zaufania została z pewnością wypracowana już wcześniej.

    [6] Zakończenie kazania o zaufaniu do Boga. Cyt. za: Claudius La Colombière, Écrits spirituels , Paris 1982², s. 517–518.

    [7] Por. Papież Franciszek, Dilexit nos. O miłości ludzkiej i Bożej Serca Jezusa Chrystusa , 1, 49–66, Poznań 2024, s. 5, 33–44.

    [8] Zatracenie jest innym określeniem potępienia, mąk piekielnych.

    [9] Ste Marguerite-Marie Alacoque, Vie et oeuvres de Sainte Marguerite-Marie Alacoque , t. 2: Oeuvres , Paris 1920, s. 180. [Cytat ten pochodzi z fragmentów autobiograficznych, których nie zawiera polski przekład Pamiętnika duchowego . W tym ostatnim znajduje się jedynie podobny fragment z § 108 Autobiografii: „ukazał mi się po Komunii świętej jako Ecce Homo , przygnieciony krzyżem, okryty ranami i sińcami. Jego najświętsza krew spływała ze wszystkich ran. On zaś boleśnie smutnym głosem mówił: – «Czy nie znajdzie się nikt, kto by się ulitował nade Mną, chciał współczuć i dzielić ze mną ból, jaki mi nieustannie gotują grzesznicy?»” ( Pamiętnik duchowy , s. 171) – przyp. tłum.].

    [10] W czerwcu 2024 roku w Paray-le-Monial pewna para ze Wspólnoty Emmanuel złożyła świadectwo wzajemności, o jakiej mówi św. Augustyn (por. Wyznania I, 1): „Niespokojne jest Serce Jezusa, dopóki nie spocznie w nas”.

    [11] Św. Małgorzata Maria Alacoque, List 86. Do Matki Marii Franciszki de Saumaise w Dijon , maj 1688, w: Listy św. Małgorzaty Marii Alacoque , s. 141.

    [12] Św. Małgorzata Maria Alacoque, List 91. Do Matki Marii Franciszki de Saumaise w Dijon , sierpień 1688, w: Listy św. Małgorzaty Marii Alacoque , s. 153. [W polskim przekładzie francuski wyraz repos został oddany jako „spokój”, natomiast z punktu widzenia wymowy niniejszego tekstu trafniejsze byłoby użycie słów „odpoczynek” lub „ukojenie”. Uwaga ta dotyczy także dwóch kolejnych cytowanych fragmentów z listów św. Małgorzaty Marii – przyp. tłum.].

    [13] Św. Małgorzata Maria Alacoque, List 64. Do Matki Marii Franciszki de Saumaise w Dijon , sierpień 1687, w: Listy św. Małgorzaty Marii Alacoque , s. 108.

    [14] Św. Małgorzata Maria Alacoque, List 95. Do Siostry Felicji Magdaleny de la Barge w Moulins , 5 stycznia 1689, w: Listy św. Małgorzaty Marii Alacoque , s. 158.

    aktualna ocena | | głosujących | | Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |


    Źródło: Gość Opolski (opole.gosc.pl)

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?