
Żniwa po staremu co roku dają się we znaki w Piątkowicach obok Nysy. Mowa o zawodach „Złota Kosa”, podczas których uczestnicy rywalizują w dawnych pracach polowych. Dla odwiedzających i kibicujących nie zabrakło pokazów twórców ludowych oraz degustacje wiejskich przysmaków, przegotowane przez koła gospodyń wiejskich.
– To ma być taka żywa lekcja historii. I jeżeli ktoś nie docenia tego bochenka chleba, który ma na stole, no to warto zapraszamy do nas, żeby zobaczył, jak to kiedyś wyglądało. Powierzchnię pól mamy podobną, więc te 60 lat temu, 50 nawet jeszcze, to wszystko trzeba było zebrać ręcznie – mówi Grzegorz Fornalik, organizator Złotej Kosy w Piątkowicach.
– Bardzo mało osób już dzisiaj umie się posługiwać tą kosą, ale dobrze, że są tacy, którzy pokazują, jak to kiedyś się robiło. Naprawdę, kiedyś te żniwa były bardzo ciężkie – tłumaczy Jerzy Sewielski, prezes Izby Rolniczej w Opolu.
– Te konkurencje to są tradycja żniwowania dawniej, co nasi przodkowie robili, czyli posługiwanie się sierpem, koszenie kosą, podbieranie, wiązanie snopków, robienie powróceł, później klepanie kosy i młócenie cepami – dodaje Mieczysław Łożny z sołectwa Niwnica.
Po części rywalizacji miała miejsce m.in. zabawa taneczna. Wydarzenie było okazją, aby zobaczyć w jaki sposób dawniej radzono sobie podczas żniw.
Grzegorz Fornalik, Jerzy Sewielski, Mieczysław Łożny:
Źródło: Radio Doxa FM