RAK
    Z sir Johnem Falstaffem do Ziemi Świętej

    Z sir Johnem Falstaffem do Ziemi Świętej

    2449 odsłon
    Z sir Johnem Falstaffem do Ziemi Świętej

    Albo chociaż na Jarmark św. Bartłomieja. Oj dzieje się, dzieje w szekspirowskim świecie.

    Niby jego sztuki powstały kilkaset lat temu, a człowiek wciąż na coś szekspirowskiego jednak się natyka. Jak nie w Teatrze Telewizji, to na bookcrossingu. Jak nie na operę, to na audycję radiową.

    Niedawno np. w radiowej Trójce zastanawiano się, czy dramaty Szekspira mogą być kluczem do zrozumienia współczesnego świata ? Na kanale Mezzo mignął mi zaś „Falstaff” Verdiego.

    Niestety inscenizacja Opéra de Lille jakoś nie zachęcała do obejrzenia tego dzieła. Zwłaszcza jeśli pamięta się kapitalnego, filmowego „Falstaffa” Orsona Wellesa z 1965 roku. Więc szybko z Żoną spasowaliśmi i poszukaliśmy czegoś w internecie. I proszę. Jest:

    Legalnie, z rewelacyjnym Brynem Terfelem w tytułowej roli, a trochę już tego śpiewaka znamy. Operowa ekstraklasa. A raczej liga mistrzów. Więc tym większy, że tak powiem fun , z tego seansu.

    Ale udało się też coś znaleźć na bookcrossingu. Powieściowego „Falstaffa” Roberta Nye. Tego samego, który napisał też „Merlina”, „Fausta” oraz „Pamiętnik lorda Byrona”. Moje literaturoznawcze serce już się na tę lekturę cieszy.

    No dobra, trochę już zacząłem podczytywać. Kartkować. Przeskakiwać. Jeśli ktoś lubi sowizdrzalskie klimaty albo odjechane teksty kultury, takie jak „Gargantua i Pantagruel”, czy „Przygody barona Munchausena”, powinien być baaaaaardzo zadowolony.

    Nasz bohater spotyka bowiem np. papieża Joannę, księcia piekieł, a także wstępuje do klasztoru. Przeczytamy tu także o skrzatach i św. Bonifacym, o honorze i szczypiorze, czy bitwie morskiej pod Pędrakami.

    Jest i rozdział „O przewybornej uczcie, do której sir John Fastolf nigdy nie zasiadł” (Fastolf, Fastolf - to nie literówka. Tak Nye, świadomie, przekręca nazwisko naszego bohatera) i tak dalej, i tak dalej. Trochę przypomina to wszystko absurdalne historyjki z życia czeskiego geniusza Járy Cimrmana . No i oczywiście pana Zagłobę (Sienkiewicz wzorował tę postać właśnie na szekspirowskim Falstaffie).

    U Nye’a sporo wulgaryzmów i sprośności, więc nie jest to lektura dla każdego. Ale coś tam o Ziemi Świętej, czy Jarmarku św. Bartłomieja przeczytamy. Na rozgrzewkę przed zbliżającym się u nas Jarmarkiem św. Dominika może być jak znalazł!

    aktualna ocena | | głosujących | | Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

    Tydzień z Wiara.pl


    Źródło: Gość Opolski (opole.gosc.pl)

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era