
fot: Radio Doxa Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Władze regionu pod egidą Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego chcą utworzyć jeden organizm. W skład tej całości miałyby wejść także Opolskie Centrum Onkologii, Kliniczne Centrum Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii w Opolu oraz Wojewódzki Szpital Specjalistyczny przy ulicy Wodociągowej. Wczoraj wicemarszałek Zuzanna Donath-Kasiura spotkała się z przedstawicielami pracowników tych jednostek. Niezmiennie przekonuje, że skorzystają na tym pacjenci, same placówki oraz ich personel. Choćby dzięki premii za połączenie. Innego zdania są związkowcy.
– Tylko udział w strukturze USK zapewnia bezpośredni dostęp do środków strategicznych Ministerstwa Zdrowia – przekonuje wicemarszałek.
– Przechodziliśmy duże połączenia, byliśmy szpitalem zespolonym, byliśmy przy WCM-ie, który wtedy istniał. Nigdy nam to nie wyszło na dobre – mówi z kolei Joanna Paluch, przewodnicząca związku „Konfederacja Pracy” przy Opolskim Centrum Onkologii.
– Zapewniam, że nikt nie straci pracy. Logiczne jest, że pewne funkcje będą może nazwane inaczej – odpowiada Zuzanna Donath-Kasiura.
– Być może będziemy dostawali pieniądze ministerialne. Podobno pani minister obiecała takie, ale to są tylko obiecanki – odbija piłeczkę Joanna Paluch.
Pierwszym egzaminem ze sprawności całego przedsięwzięcia oraz zapowiedzi resortu będzie to czy uda się złożyć wniosek o konsolidację i tym samym uzyskać obiecywaną na to premię czyli 70 mln złotych. Termin to marzec przyszłego roku. Tak czy inaczej jakiekolwiek zmiany w tej kwestii ostatecznie musi zaakceptować sejmik województwa. Także to, czy zarząd regionu ma konsolidację przeprowadzić. Pytanie, czy powstanie swego rodzaju federacji to koniec tzw. konsolidacji, czy tylko pierwszy etap i w przypadku powodzenia pójdzie ona dalej np. w powiaty.
Zuzanna Donath-Kasiura, Joanna Paluch:
Dłuższa wersja:
Źródło: Radio Doxa FM