RAK
    Szef MON: podpisaliśmy porozumienie ws. serwisowania w Europie pocisków do Patriotów

    Szef MON: podpisaliśmy porozumienie ws. serwisowania w Europie pocisków do Patriotów

    501 odsłon
    Szef MON: podpisaliśmy porozumienie ws. serwisowania w Europie pocisków do Patriotów

    "Tym, którzy od kilku dni straszą, że Polska traci zdolności obronne, udowadniamy, jak bardzo się mylą". Polska podpisała porozumienie z USA, Niemcami, Holandią oraz Szwecją ws. utworzenia w Europie centrum serwisowania pocisków PAC-3 - przekazał we wtorek wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-K

    "Tym, którzy od kilku dni straszą, że Polska traci zdolności obronne, udowadniamy, jak bardzo się mylą".

    Polska podpisała porozumienie z USA, Niemcami, Holandią oraz Szwecją ws. utworzenia w Europie centrum serwisowania pocisków PAC-3 - przekazał we wtorek wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Chodzi o serwis podstawowych pocisków do systemów przeciwlotniczych Patriot.

    O podpisaniu porozumienia minister obrony narodowej poinformował we wpisie na platformie X. "Podpisaliśmy porozumienie z USA, Niemcami, Holandią oraz Szwecją w sprawie utworzenia w Europie centrum serwisowania pocisków PAC-3 do systemów Patriot" - napisał szef MON. "To znacznie zwiększy moce oraz przyspieszy produkcję i serwis pocisków" - podkreślił.

    Chodzi o pociski PAC-3 MSE produkowane przez amerykański koncern Lockheed Martin - podstawowe obecnie pociski do systemów przeciwlotniczych Patriot, które stanowią kluczową część systemu obrony powietrznej wielu państw w Europie, Azji czy na Bliskim Wschodzie. Patrioty zakupione w ramach programu Wisła stają się także obecnie "najwyższym piętrem" systemu obrony powietrznej Polski, a także są używane przez Ukrainę w obronie przed rosyjskimi nalotami.

    "Tym, którzy od kilku dni straszą, że Polska traci zdolności obronne, udowadniamy, jak bardzo się mylą" - zaznaczył we wtorkowym wpisie szef MON. Kosiniak-Kamysz wskazał, że celem Polski "jest nie tylko kupowanie nowoczesnego uzbrojenia, ale również udział w produkowaniu i serwisowaniu go w Europie.

    Wcześniej, na marginesie szczytu NATO w Ankarze wiceminister obrony USA Michael Duffy powiedział, że Stany Zjednoczone nie wykluczają produkcji zaawansowanych pocisków PAC-3 Patriot firmy Lockheed Martin poza granicami kraju. Z kolei portal Politico wskazywał, że do podpisania porozumienia w tej sprawie dojdzie we wtorek, podczas NATO Defence Industry Forum.

    Szybkie zwiększenie zdolności produkcyjnych pocisków do Patriotów stało się palącą kwestią w obliczu nieustannych rosyjskich nalotów na Ukrainę, a także konfliktu na Bliskim Wschodzie, gdzie broniące się przed irańskimi nalotami państwa regionu i USA zużyły dużą liczbę tych pocisków. Obecnie pociski PAC-3 powstają jedynie w USA, a wydajność produkujących je zakładów to kilkaset sztuk rocznie; taki wolumen to dużo za mało, by móc w szybkim tempie odbudować zapasy pocisków w Europie i na Bliskim Wschodzie oraz dalej wspierać obronę powietrzną Ukrainy.

    Na początku roku prezes Lockheed Martin zapowiedział, że produkcja pocisków PAC-3 ma wzrosnąć do 2000 rocznie w ciągu siedmiu lat, a obecnie osiąga poziom ok. 600 sztuk rocznie. Europejscy sojusznicy USA, którzy sami wykorzystują systemy Patriot, w tym Niemcy i Polska, zabiegają o możliwość stworzenia fabryki pocisków w Europie, by móc sprawniej zaopatrywać systemy Patriot działające w regionie. Niemcy w 2022 roku nawiązały już współpracę z amerykańskim koncernem Raytheon, która umożliwia produkcję pocisków starszego typu PAC-2 na terenie Niemiec.

    O Polsce w kontekście produkcji, a nie serwisowania PAC-3, wypowiedział się w maju wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Podczas wizyty w Kanadzie przekazał on, że "otwierają się drzwi dla możliwości przenoszenia produkcji na przykład rakiet PAC-3 do Patriotów czy pocisków rakietowych do HIMARS-ów". Dodał, że Polska jest "jednym z najbardziej poważnie rozpatrywanych kierunków".

    W dniach 7-8 lipca w Ankarze odbywa się szczyt NATO z udziałem przywódców 32 państw członkowskich oraz przedstawicieli państw regionu Zatoki Perskiej i Azji-Pacyfiku. Polskę w Ankarze reprezentować będzie prezydent Karol Nawrocki, wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz oraz wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski.

    MIM-104 Patriot to mobilny system rakietowy ziemia-powietrze zaprojektowany jeszcze pod koniec lat 60., produkowany w zakładach Raytheon Missiles & Defense w Tucson w stanie Arizona wszedł do służby w armii Stanów Zjednoczonych w 1984 r. W skład zestawu wchodzi radar zdolny wykrywać cele oddalone o ponad 150 km, który może śledzić i naprowadzać rakiety jednocześnie na wiele z nich. Maksymalny zasięg systemu jest zależny od wersji wykorzystywanych rakiet. Polska zamówiła łącznie 8 baterii tego systemu, z których pierwsze osiągnęły pełną gotowość operacyjną w grudniu ub.r.

    W skład baterii, oprócz radaru, wchodzi też stacja kierowania ogniem, zespół wyrzutni (ich liczba jest zmienna, np. w standardzie amerykańskim jest ich sześć, a w systemach zakupionych m.in. przez Polskę - osiem), centrala łączności umożliwiająca działanie z innymi skoordynowanymi systemami obrony przeciwlotniczej, a także pojazdy transportowe i serwisowe. Systemy Patriot uznawane są za jedne z najskuteczniejszych na świecie, są też jednak niezwykle drogie - wedle szacunków, koszt jednej baterii to ok. 1 miliard dolarów.


    Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał, że wnioski ws. przekazania Ukrainie pocisków były kierowane przez głównodowodzących wojskami amerykańskimi w Europie do szefa Sztabu Generalnego WP - gen. Wiesława Kukuły. Jak dodał, orędownikiem tej inicjatywy był Sekretarz Generalny NATO.

    Podczas konferencji prasowej na szczycie NATO w Ankarze minister Kosiniak-Kamysz był pytany przez dziennikarzy, czy może potwierdzić, że przekazanie Ukrainie pocisków rakietowych PAC-3 do systemu Patriot dokonywało się we współpracy ze stroną amerykańską czy też na jej prośbę.

    • Odbyliśmy wiele rozmów z Sekretarzem Generalnym NATO (Markiem Rutte - PAP) w tej sprawie - powiedział szef MON. Dodał, że Rutte "bardzo mocno wspierał tę inicjatywę, stał za nią można powiedzieć i był jej orędownikiem".

    Kosiniak-Kamysz dodał, że "te same wnioski przez wiele miesięcy były kierowane przez głównodowodzących wojskami amerykańskimi w Europie do szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego (gen. Wiesława Kukuły - PAP)". - Dokładnie to jest wniosek płynący od naszych najważniejszych sojuszników - podkreślił szef MON.

    Szef resortu obrony odniósł się także do wpisów polityków, którzy podważają decyzję o przekazaniu pocisków Ukrainie oraz zarzucają mu, że bierze za nią za małą odpowiedzialność. Kosiniak-Kamysz podkreślił, że bierze pełną odpowiedzialność za decyzje dotyczące donacji dla Ukrainy, donacji każdego rodzaju sprzętu oraz za relacje z polskimi sojusznikami.

    • Tak, jeżeli mnie sojusznicy z Ameryki wzywają do tego, żeby pomóc Ukrainie, będę pomagał Ukrainie. Jeżeli mnie wzywa Sekretarz Generalny do tego i jest to możliwe, i nie zagraża to fundamentalnym podstawom bezpieczeństwa państwa polskiego - będę pomagał, będziemy pomagać Ukrainie. Jeżeli to jest sojusznicze wezwanie do tego, żeby tę pomoc udzielać państwu, które walczy i zużywa Federację Rosyjską, tak, będziemy tej pomocy udzielać - podkreślił szef MON.

    Dodał, że Polska będzie udzielać tej pomocy niezależnie od tego, "czy to się naszej opozycji podoba, czy to się PiS-owi podoba, Konfederacji, komukolwiek z Pałacu Prezydenckiego". - Będziemy tej pomocy udzielać, bo to jest w interesie Polski - podkreślił Kosiniak-Kamysz.

    Tydzień z Wiara.pl

    Przeczytaj jeszcze

    Galerie

    Katarzyna Solecka

    Piotr Drzyzga

    ks. Leszek Smoliński

    Autoreklama


    Źródło: Gość Opolski (opole.gosc.pl)

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era