
Będzie więcej pracy dla kierowców. Skąd ich wziąć?
Sejm uchwalił 17 lipca zmianę ustawy o zbiorowym transporcie publicznym. Konsultacje trwały długo, ale prace nad projektem rządowym przebiegły błyskawicznie, w niewiele ponad miesiąc. Teraz ustawa czeka na podpis prezydenta i w przewozach zaczną się wielkie zmiany. Zwłaszcza w tych mniejszych miejscowościach.
Ustawa wprowadza ogólnopolskie standardy organizacji transportu publicznego. Przypomnijmy, że już obecnie publiczni przewoźnicy autobusowi mogą się starać o dofinansowanie z rządowego funduszu wsparcia, wysokości 3 złotych do każdego przejechanego tzw. wozokilometra.
Rząd w tym roku przeznaczył na to ponad miliard złotych. Ze wsparcia korzysta tysiąc firm transportowych w całym kraju, które w sumie prowadzą 9 tysięcy linii. Gminy i powiaty mogą do tego dorzucać dodatkowe dofinansowanie, jeśli liczba pasażerów na danej linii jest niewielka.
Po wejściu w życie znowelizowanej ustawy, publiczni przewoźnicy będą mieli obowiązek zapewnienia na każdej linii co najmniej czterech par kursów w dni robocze i dwóch par w niedziele i dni świąteczne. Tylko ci, którzy taki minimalny standard w rozkładzie jazdy spełnią, wejdą do grupy dofinansowanej w pierwszej kolejności. Dla innych pieniędzy może nie wystarczyć.
Kolejny szynobus wrócił po generalnym remoncie. To praktycznie nowy pociąg
Dobra wiadomość dla pasażerów w województwie opolskim. Na tory wracają - i to wcześniej, niż zakładano - kolejne przebudowane składy spalinowe SA134.
Z funduszu dopłat po zmianach wyłączone będą przejazdy na terenie aglomeracji miejskich liczących więcej niż 100 tysięcy mieszkańców. To oznacza, że dopłat nie dostanie miejska komunikacja w Opolu. Nie dostanę ich także kursy publiczne, jadące do Opola z miast powiatowych, ale tylko za przejazd w granicach miasta. Pozostała część trasy będzie dofinansowana. To może wpłynąć na ilość połączeń lub cenę biletów do Opola.
Przewoźnicy do 2031 roku będą musieli odnowić swój tabor. Jeśli za 5 lat wypuszczą w trasę autobusy starsze niż 20 lat, to stracą prawo do dofinansowania rządowego. Dla wielu firm wymiana taboru może być problemem, bo nie ma programów wsparcia zakupu diesli.
Funduszem dopłat będzie dysponować marszałek, a nie jak dotychczas wojewoda. Marszałek też ma odpowiadać ustawowo za koordynowanie wszystkich rozkładów jazdy kolei: Kolei, przewoźników powiatowych i miejskich, tak aby podróżny nie czekał na przystankach. Tego dotychczas nie było.
Zupełnie nowym rozwiązaniem jest wprowadzenie przejazdów na żądanie w gminach wiejskich, gdzie autobusów nie będzie, bo jest na to za mało pasażerów. Wójt może tamtędy puścić samochód osobowy, należący do gminy albo do firmy, która uzyska koncesję na taką działalność. Przejazd też będzie dofinansowany do wozokilometra. Mieszkaniec będzie mógł dzień wcześniej zgłosić zapotrzebowanie na kurs. Ale całkowitej dowolności też tu nie będzie. Trasy przejazdów, ich częstotliwość, miejsca przystanków i opłatę dla pasażera ustali miejscowa rada gminy. Pasażer będzie miał jednak gwarancje, że kierowca przeszedł lekarskie badania i nie był karany za przestępstwa seksualne.
W Brzegu już się na to szykują
Ustawa ma spowodować, że w Polsce znikną ostatnie białe plamy komunikacyjne. Z każdej wioski pasażer będzie się mógł dostać do miasteczka czy miasta powiatowego. Na nowe linie nie szykuje się jednak na przykład nyski PKS, który współpracuje z 6 gminami.
To najgorsza linia kolejowa w Polsce. Pociągi na Opolszczyźnie wreszcie przyspieszą
Linia kolejowa nr 143 z Kluczborka do Wrocławia uchodziła za jedną z dwóch najgorszych pod względem technicznym tras w kraju. Teraz przechodzi prawdziwą metamorfozę. W lipcu kończy się modernizacja dw...