
23 czerwca Brzeskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej podpisało umowę na modernizację dwóch kotłów węglowych WR10 do spalania biomasy. To kolejny krok w transformacji brzeskiego ciepłownictwa, które jeszcze niedawno opierało się niemal wyłącznie na węglu. O tym, dokąd zmierza miejskie ciepło, ile w nim będzie odnawialnych źródeł energii i co to wszystko oznacza dla rachunków mieszkańców, rozmawiamy z Prezesem spółki Dariuszem Wawrzyniakiem.
***
**Panie Prezesie, 23 czerwca podpisali Państwo umowę na modernizację kotłów WR10 nr 1 i 2. Zacznijmy od tego – co tak naprawdę zmienia ta umowa?
**To jest moment, na który pracowaliśmy od dłuższego czasu. Podpisana umowa uruchamia przebudowę dwóch naszych dotychczas węglowych kotłów wodnych WR10 – jednostek nr 1 i nr 2 – tak, aby mogły spalać biomasę. Mówiąc wprost: dwa kotły, które przez dekady „chodziły” na węglu, zaczną produkować ciepło ze źródła odnawialnego. To nie jest kosmetyka, to realna zmiana paliwa, a wraz z nim zmiana całej filozofii wytwarzania ciepła w Brzegu.
**Jakim paliwem będą zasilane te kotły?
**Na starcie będzie to PKS, czyli łupina z orzecha palmowego – paliwo o bardzo dobrych i powtarzalnych parametrach, sprawdzone w energetyce. W dalszej perspektywie nie wykluczamy rozszerzenia o pelet drzewny. Świadomie zostawiamy sobie tę elastyczność. Im więcej rodzajów certyfikowanej biomasy jesteśmy w stanie spalać, tym mocniejsza nasza pozycja w rozmowach z dostawcami i tym mniejsze ryzyko, że jednostkowy problem na rynku jednego paliwa przełoży się na ciągłość dostaw ciepła do mieszkańców.
**Skąd właściwie sprowadza się PKS? To paliwo, którego w Polsce raczej się nie wytwarza.
**To prawda – PKS jest produktem ubocznym przerobu owoców palmy olejowej, więc jego naturalnym źródłem są kraje Azji Południowo-Wschodniej, przede wszystkim Indonezja i Malezja, które odpowiadają za większość światowej produkcji oleju palmowego. Łupina, która kiedyś bywała odpadem, jest tam dziś zbierana, przetwarzana i eksportowana jako pełnowartościowe paliwo. Do Europy, w tym do Polski, trafia drogą morską, a my będziemy odbierać je już od krajowych dostawców i pośredników, którzy zapewniają logistykę i – co dla nas kluczowe – odpowiednie certyfikaty. Przy paliwie z tak odległego rynku potwierdzone pochodzenie i powtarzalność parametrów dostaw są kluczowe. I właśnie dlatego patrzymy też w stronę peletu drzewnego – to paliwo z rynku krajowego i regionalnego, które z czasem może uzupełnić, a częściowo uniezależnić nas od dostaw z drugiego końca świata.
**Co modernizacja WR10 oznaczać będzie w liczbach?
**Najważniejszy efekt jest taki, że po jej zakończeniu przekroczymy próg 50 procent produkcji ciepła z odnawialnych źródeł energii. To granica symboliczna i jednocześnie bardzo konkretna. Symboliczna, bo oznacza, że ponad połowę ciepła, które popłynie do brzeskich mieszkań, będzie stanowić tzw. „ciepło zielone”. Konkretna, bo ten próg jest jednym z warunków, które otwierają drzwi do statusu efektywnego systemu ciepłowniczego.
**Zatrzymajmy się przy tym pojęciu – czym jest efektywny system ciepłowniczy i dlaczego tak Państwu na nim zależy?
**To zdefiniowany w przepisach status systemu, który w określonej proporcji opiera się na cieple z kogeneracji, z odpadów lub z odnawialnych źródeł energii. Dla odbiorcy nie jest to tylko etykieta. Z efektywnym systemem wiążą się realne korzyści – od dostępu do preferencyjnego finansowania inwestycji, przez lepszą pozycję przy świadectwach charakterystyki energetycznej budynków przyłączonych do sieci, aż po czystsze, bardziej przyszłościowe ciepło. To jest cel, do którego konsekwentnie zmierzamy od kilku lat, krok po kroku.
**Pierwszym dużym krokiem była kotłownia biomasowa oddana w 2025 roku. Jak ona dziś pracuje?
**Bardzo dobrze i – co istotne – bez przerwy. To źródło o mocy 6 MW, które uruchomiliśmy z początkiem sezonu grzewczego 2025/2026. Latem jest to obecnie jedyne źródło ciepła dla naszego systemu – w okresie, gdy potrzebujemy go głównie do podgrzania ciepłej wody użytkowej, w zupełności wystarcza i robi to czysto. Zimą kotłownia biomasowa pracuje jako podstawowe źródło ciepła, a jednostki węglowe ją wspierają w szczycie zapotrzebowania. To odwrócenie wieloletniej logiki, w której to węgiel był podstawą.
**Czy uruchomienie zupełnie nowej technologii obyło się bez problemów?
**Byłbym nieszczery, gdybym powiedział, że wszystko od pierwszego dnia działało jak w zegarku. Pojawiło się kilka tak zwanych chorób wieku dziecięcego – drobnych usterek i kwestii do dostrojenia, absolutnie typowych dla każdej nowej instalacji tego rodzaju. Na bieżąco je rozwiązywaliśmy i dziś mogę powiedzieć, że nasze doświadczenia są naprawdę bardzo dobre. Co więcej, ta wiedza jest bezcenna – wchodzimy w modernizację kotłów WR10 znacznie mądrzejsi, niż byliśmy rok temu. Warto dodać, że kotłownia powstała dzięki dofinansowaniu z rządowego programu Polski Ład, a jej układ oczyszczania spalin – z elektrofiltrem zatrzymującym ponad 98 procent pyłów – realnie poprawia jakość powietrza w mieście.
**Wróćmy do paliwa. Mówi Pan dużo o dywersyfikacji. Dlaczego to dziś tak ważne?
**Bo bezpieczeństwo dostaw ciepła zaczyna się od paliwa. Przez lata polskie ciepłownictwo było uzależnione od węgla – a wszyscy pamiętamy, co działo się z jego dostępnością i cenami, gdy rynek zadrżał. Im więcej będziemy mieć źródeł i im bardziej różnorodne paliwa będziemy mogli spalać, tym mniej będziemy podatni na wahania cen na rynkach i na zakłócenia w łańcuchu dostaw. Dla mieszkańców przekłada się to wprost na dwie rzeczy: większe bezpieczeństwo, czyli pewność, że ciepło popłynie, oraz większą stabilność ceny. A w dłuższej perspektywie – przy korzystnym ułożeniu rynku paliw odnawialnych – także realną szansę na to, by te ceny obniżyć.
**Skoro mowa o cenach – w debacie publicznej coraz głośniej mówi się o tak zwanym podatku węglowym. Jak to wygląda z perspektywy ciepłowni?
**To jeden z najważniejszych powodów, dla których odchodzimy od węgla, i to odchodzimy konsekwentnie. Wytwarzanie ciepła z paliw kopalnych jest obciążone kosztami uprawnień do emisji CO2, a te w ostatnich latach mocno poszły w górę i wprost windują koszt ciepła z węgla.
Do tego dochodzi nowy unijny system handlu emisjami dla budynków i transportu, tak zwany ETS2, który ma objąć ogrzewanie paliwami kopalnymi – jego start przewidziano na 2027 rok, z możliwością przesunięcia o rok. Mówiąc krótko: ciepło z węgla będzie z roku na rok coraz droższe, niezależnie od nas. Przechodząc na biomasę, wyprowadzamy znaczącą część naszej produkcji spod tej presji kosztowej. To jest po prostu ochrona portfela naszych odbiorców na lata.
**Transformacja źródeł to jedno. A co z samą siecią, którą ciepło płynie do domów?
**To absolutnie nieodłączna część tej samej układanki i nie wolno o niej zapominać. Najczystsze nawet ciepło na nic się zda, jeśli „ucieknie” po drodze albo jeśli sieć będzie awaryjna. Dlatego na bieżąco dbamy o infrastrukturę przesyłową. Mieszkańcy widzą to zresztą w mieście – prowadzimy prace polegające na wymianie ciepłociągów na nowoczesne, preizolowane rurociągi. Efekt jest wymierny: niska awaryjność sieci i mniejsze straty ciepła na przesyle. A niska awaryjność to nic innego jak bezpieczeństwo dostaw – pewność, że w mroźny styczniowy wieczór w mieszkaniach jest ciepło, bez niespodzianek.
**Co po modernizacji WR10? Jakie są kolejne plany inwestycyjne?
**Nie zwalniamy tempa. W planach mamy już kolejną inwestycję – tym razem związaną z kogeneracją gazową, czyli jednoczesnym wytwarzaniem ciepła i energii elektrycznej. Ten kierunek jest na razie na etapie przed realizacyjnym, więc nie chcę uprzedzać faktów, ale jego logika jest spójna z całą naszą strategią: dalsze odchodzenie od węgla i budowanie systemu opartego na kilku, wzajemnie się uzupełniających, niskoemisyjnych źródłach. Kogeneracja dodatkowo poprawia efektywność całego systemu, bo z tego samego paliwa wyciągamy dwie wartości.
**Patrząc szerzej – polskie ciepłownictwo ma osiągnąć neutralność klimatyczną do 2050 roku. To realne?
**To wymagające, ale wykonalne – pod warunkiem, że nie odkłada się decyzji na później. Co istotne, my nie działamy bez planu. BPEC ma opracowaną strategię dojścia do zeroemisyjności do 2050 roku – to dokument przygotowany przez wyspecjalizowaną firmę zewnętrzną, który wyznacza nam kolejne etapy transformacji. Zdaję sobie sprawę, że taki horyzont czasowy rządzi się swoimi prawami i że strategia będzie zapewne jeszcze podlegać modyfikacjom – bo zmieniają się technologie, ceny paliw i przepisy. Ale punkt wyjścia jest jasny: wiemy, dokąd zmierzamy i którędy. Kotłownia biomasowa w 2025 roku, przekroczenie 50 procent OZE po modernizacji WR10, planowana kogeneracja gazowa, sukcesywna wymiana sieci – to wszystko układa się w jedną, logiczną drogę dochodzenia do efektywnego, a docelowo neutralnego klimatycznie systemu. Rok 2050 wygrywa się decyzjami podejmowanymi dziś.
**Na koniec – co chciałby Pan przekazać mieszkańcom Brzegu?
**Że ciepło systemowe to dziś jeden z najbezpieczniejszych i najbardziej przewidywalnych sposobów ogrzewania, i że robimy wszystko, by tak pozostało. Inwestujemy w zielone źródła, dywersyfikujemy paliwa, modernizujemy sieć – nie dla samej idei, ale po to, by w brzeskich domach było ciepło pewnie, czysto i po rozsądnej cenie. Transformacja, którą prowadzimy, ma bardzo praktyczny cel: chronić mieszkańców przed rosnącymi kosztami emisji i przed zawirowaniami na rynku paliw. I właśnie w tym kierunku będziemy szli dalej.
Przeczytaj też: Ponad 2,6 mln zł na odbudowę oczyszczalni ścieków w Brzegu
