
Miasto
art
Dzisiaj, 17:57
Waldemar Głogowski po dwóch tygodniach podróży wrócił z Maroka do Kędzierzyna-Koźla. Źródło: Archiwum własne
W sobotę, 11 lipca, Waldemar Głogowski zameldował się z powrotem w Kędzierzynie-Koźlu. Z Polski wyruszył 27 czerwca za kierownicą swojej wysłużonej Škody 120 L, pieszczotliwie nazywanej „Babcią”. Po dwóch tygodniach pełnych przygód, upałów, burz i tysięcy przejechanych kilometrów wrócił szczęśliwie do domu.
Maroko, Marrakesz i powrót przez Europę
Po dotarciu do mety w Maroku nie od razu rozpoczął drogę powrotną. Korzystając z okazji odwiedził Marrakesz, jedno z najbardziej znanych miast kraju.
Być w Maroku i nie być w Marrakeszu? A jak Marrakesz, to i słynny targ. No to buszuję po tych straganach – relacjonował 4 lipca. Dwa dni później przeprawił się nocnym promem z Maroka do Hiszpanii.
Melduję się. Dzisiaj w nocy przeprawiłem się promem z Maroka do Hiszpanii. Pomimo upału daję radę. Trochę sobie połaziłem dookoła. Wrażenia niezapomniane – pisał.
Powrót prowadził przez Hiszpanię i Francję. Po drodze zatrzymał się między innymi w Barcelonie.
Kolejnego dnia przemierzał francuskie drogi, a 9 lipca odwiedził słynny most w Awinionie, wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Jak przystało na miłośnika muzyki, wspomniał przy tej okazji także kultowy utwór Ewy Demarczyk „Grande Valse Brillante”, którego słowa rozpoczynają się właśnie od obrazu mostu w Awinionie.
Najtrudniejszy Złombol
Choć Waldemar Głogowski ma już za sobą pięć wypraw w ramach Złombolu, tegoroczną uważa za najtrudniejszą.
Wcześniej docierał już do Hiszpanii, Grecji, Irlandii i Albanii. Tym razem po raz pierwszy celem było Maroko. O ile w Hiszpanii podróżował z kolegą, do Grecji i Irlandii wybrał się samotnie, do Albanii z innym uczestnikiem, o tyle do Maroka ponownie ruszył sam.
– Była to zdecydowanie najtrudniejsza wyprawa, głównie ze względu na upały – mówi Dorota Głogowska, żona Waldemara. – Ja nie nadaję się na takie eskapady – śmieje się. Ale zawsze wspiera męża i kibicuję mu z domu. Po dwóch tygodniach podróży zadbała także o odpowiednie powitanie.
Pomoc, która ma znaczenie
Choć wyprawa była pełna motoryzacyjnych wyzwań i niezapomnianych widoków, od początku najważniejszy był jej charytatywny cel. Dzięki wsparciu darczyńców udało się zebrać 9300 złotych na rzecz dzieci z domów dziecka.
W Rajdzie Złombol uczestnicy pokrywają wszystkie koszty podróży z własnej kieszeni. Każda złotówka przekazana do skarbonki trafia na pomoc podopiecznym domów dziecka.
Dla Waldemara Głogowskiego jubileuszowy XX Złombol zakończył się szczęśliwie. „Babcia” po raz kolejny udowodniła, że mimo wieku potrafi pokonać tysiące kilometrów, a właściciel już zapowiada, że to z pewnością nie koniec jego przygód z najbardziej niezwykłym rajdem charytatywnym w Polsce.
Napisz komentarz
Źródło: Lokalna24.pl / Nowa Gazeta Lokalna (Kędzierzyn-Koźle)