RAK
    Nasze małe zakończenia

    Nasze małe zakończenia

    1186 odsłon
    Nasze małe zakończenia

    Oczekując doskonałości, wydajemy się być może zdecydowani, trzymający pion, konkretni. I nawet dobrze nam z tym. Tyle że wystarczy lekko odchylić zasłonkę, by odkryć, że wszystko tam jest przecież, nie zniknęło… Te niedociągnięcia powszednie. To, co nie do końca i to, co wydaje się tylko podobne. N

    Oczekując doskonałości, wydajemy się być może zdecydowani, trzymający pion, konkretni. I nawet dobrze nam z tym. Tyle że wystarczy lekko odchylić zasłonkę, by odkryć, że wszystko tam jest przecież, nie zniknęło…

    Te niedociągnięcia powszednie. To, co nie do końca i to, co wydaje się tylko podobne. Nasze spóźnienia nieznaczne, dla siebie samych: o dzień, o godzinę. Odłożone na później kartony możliwości. Wybrany mebel, który musieliśmy zmienić, bo byłby dopiero za sześć tygodni. Drobne rysy. Wszelkie „no tak, zapomniałam” – które wydają się nie mieć natychmiastowych konsekwencji. Przejechane przystanki, telefony na ostatnią chwilę.Zadrapania.

    Właściwie dobrze, właściwie to chyba dobrze, że zostaje nam jakiś margines niepewności. Że poprzedni dzień się skończył, choć nie zdążyliśmy posprzątać, wysłać, przygotować. Nasza zapobiegliwość ma kres. Nasze dobre chęci muszą czasami wystarczyć. Oddawać to, co niepełne, cieszyć się tym, co nietrwałe. Pewne rzeczy mogą się rozwalić. Coś upadnie, rozleje się, zgubi. To nic takiego, naprawdę.

    Lato wydaje się pełne podobnych odkryć. Bo nie jesteśmy tak do końca przygotowani. Odchodzimy odpocząć, choć przecież trzeba by jeszcze to czy tamto, popracować, postarać się. A potem znów, na zakończenie: chcielibyśmy jeszcze zostać, a musimy porzucić. Odejść, choć nie ta pogoda byłai nie udało się tych wszystkich atrakcji… I te odkryte na sam koniec: kawiarnia, leśna polana, sposób na sen – tylko pamięć pozwalaich posmakować, złowić ulatujące zapachy, łapać oddech.

    Można obejrzeć raz jeszcze ten sam film, raz jeszcze sięgnąć po tę samą książkę, można pojechać drugi raz w to samo miejsce. W którąś rocznicę zobaczyć nagle dawnych siebie sprzed lat, świętować urodziny i w mniejszym, i w większym gronie równocześnie (niektórych tu nie ma, choć są, inni pojawili się dopiero co, co za szczęście). Umieć się cieszyć tym „inaczej”, umieć wzruszać się przy tych samych scenach. Przewracać strony w pamięci. Ulatywać, niknąć. Rozpoznawać.

    Dzięki Bogu za noc, za tamte zamknięte drzwi, za pociąg o 7.15.

    aktualna ocena | | głosujących | | Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

    Tydzień z Wiara.pl


    Źródło: Gość Opolski (opole.gosc.pl)

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era