
Powiat art Dzisiaj, 20:50 Sam fakt uderzenia nie był sporny - nauczycielka od początku się do niego przyznała. Mimo to kontrola zakończyła się bez zaleceń dla szkoły. Rodzice pytają, dlaczego kuratorium nie odniosło się do nagrań dokumentujących zachowanie kadry pedagogicznej, zarzutu wtórnego tr
Powiat
art
Dzisiaj, 20:50
Sam fakt uderzenia nie był sporny - nauczycielka od początku się do niego przyznała. Mimo to kontrola zakończyła się bez zaleceń dla szkoły. Rodzice pytają, dlaczego kuratorium nie odniosło się do nagrań dokumentujących zachowanie kadry pedagogicznej, zarzutu wtórnego traumatyzowania dziecka oraz niezastosowania przez szkołę własnych Standardów Ochrony Małoletnich.
Kontrolę przeprowadzono 17 czerwca i tego samego dnia ją zakończono. Jej przedmiotem było ustalenie przebiegu zdarzenia z 7 marca 2025 roku, kiedy nauczycielka języka niemieckiego uderzyła w tył głowy 9-letniego wówczas Markusa, oraz ocena działań podjętych przez dyrektora szkoły po uzyskaniu informacji o incydencie.
Kontrolą objęto m.in. sposób dokumentowania czynności, organizację pomocy psychologiczno-pedagogicznej, współpracę szkoły z rodzicami, przebieg spotkań wyjaśniających, działania podjęte wobec nauczycielki oraz realizację obowiązków szkoły w zakresie zapewnienia uczniom bezpieczeństwa i stosowania Standardów Ochrony Małoletnich.
Zdaniem rodziców i pełnomocniczki dziecka kontrola nie odpowiedziała na najważniejsze pytania. Nie chodziło bowiem tylko o sam fakt uderzenia. Ten od początku nie był sporny. Chodziło o to, co szkoła zrobiła później.
Nagrania i zarzut wtórnego traumatyzowania
Jednym z najpoważniejszych zarzutów rodziny jest to, że w dokumentacji pokontrolnej nie widać realnej analizy nagrań ze spotkań, które - według rodziców - pokazują zachowanie kadry pedagogicznej po zdarzeniu i mają dokumentować wtórne traumatyzowanie dziecka. Kuratorium potwierdziło, że otrzymało kopie nagrań wraz ze stenogramem i potwierdziło, że się z nimi zapoznało. Mimo to w protokole nie ma mowy o tych dowodach. Nacisk położono na notatki i dokumentację przygotowaną przez szkołę.
Rodzice wskazują, że po zdarzeniu Markus miał być angażowany w odtwarzanie sytuacji przemocy. Kazano mu demonstrować na nauczycielach, jak został uderzony, a dzieci miały odgrywać scenkę uderzenia. W protokole nie ma jednak analizy tego wątku, mimo że właśnie on był jednym z najpoważniejszych zarzutów wobec sposobu działania szkoły.
Wzorowy uczeń w świadectwie, trudny w protokole
Duże kontrowersje budzi także sposób opisania Markusa w protokole. Ustalenia pokontrolne zaczynają się od informacji o trudnościach w funkcjonowaniu ucznia. W dokumencie pojawiają się opisy impulsywnych reakcji, problemów z przestrzeganiem zasad, konfliktów z rówieśnikami czy trudności z podporządkowaniem się poleceniom nauczycieli.
Matka chłopca nie zgadza się z tym. Wskazuje, że syn nie miał uwag w dzienniku, a jego wychowawczyni miała zeznać w sądzie, że nie zgłaszano jej problemów z Markusem.
Obraz dziecka przedstawiony w protokole nie zgadza się z dokumentami szkolnymi. Na świadectwie za rok szkolny 2023/2024 szkoła opisała Markusa jako „wzorowego ucznia”. W ocenie rocznej zapisano, że jest samodzielny i obowiązkowy, przestrzega norm postępowania, pracuje w bardzo dobrym tempie, sumiennie wykonuje zadania, jest uczynny, chętny do pomocy, bardzo lubiany w klasie, a jego postawa jest „godna naśladowania”.
Opis ze świadectwo szkolnego Markusa z roku szkolnego 2023/2024 Co istotne, sam protokół wskazuje, że analiza materiału nie wykazała, aby wcześniejsze zachowania chłopca pozostawały w bezpośrednim związku ze zdarzeniem z 7 marca 2025 roku.
Rodzice pytają więc, dlaczego w dokumencie kontrolnym tak szeroko opisano zachowanie dziecka, skoro nie miało ono bezpośredniego związku z faktem uderzenia go przez nauczycielkę.
Jestem zaskoczona informacją o prowadzeniu jakiejkolwiek dokumentacji przez szkołę w sprawie zachowania mojego syna, gdyż przez czas który uczęszczał do szkoły w Mechnicy nie miał żadnych uwag. Ja nie dostawałam żadnych informacji o niepokojącym zachowaniu mojego syna, ani ze strony wychowawczyni ani innych nauczycieli. Corocznie dostawał też wzorowe świadectwa, opisujące jego postępy w nauce jak i bardzo dobre zachowanie - mówi Dorota König.
Uważam, że dokumenty te zostały sporządzone na szybko aby oczyścić panią psycholog i pedagog – synową pani dyrektor z błędów, które popełniły działając po uderzeniu mojego syna przez nauczycielkę. Próba zrzucenia całej winy na ucznia – niestety nie jest to pierwsze działanie szkoły w ten sposób o czym mogą potwierdzić inni rodzice - dodaje mama chłopca.
Standardy Ochrony Małoletnich były. Czy zostały zastosowane?
Kolejny kluczowy wątek dotyczy Standardów Ochrony Małoletnich. Protokół wskazuje, że kontrola objęła także ich stosowanie. W dokumencie odnotowano, że szkoła posiadała standardy, zostały one wprowadzone zarządzeniem dyrektora i obowiązywały w okresie objętym kontrolą.
Rodzice wskazują jednak, że samo posiadanie standardów nie wystarcza. Ich zdaniem szkoła nie zastosowała najważniejszego mechanizmu ochronnego - nie odsunęła nauczycielki od kontaktu z dzieckiem po tym, jak przyznała się ona do uderzenia ucznia.
W materiałach rodziny podnoszony jest zarzut, że w dokumentach nie ma mowy o tym, iż rodzice żądali odsunięcia dziecka od nauczycielki. Tymczasem właśnie brak takiego działania miał doprowadzić do sytuacji, w której to Markus musiał opuścić szkołę, by nie mieć kontaktu z osobą, która naruszyła jego nietykalność.
To jeden z najpoważniejszych zarzutów wobec dyrekcji: nauczycielka została w szkole, a dziecko zostało zabrane z placówki.
Kontrola dokumentów czy kontrola ochrony dziecka?
Z protokołu wynika, że dyrektor szkoły sukcesywnie gromadziła dokumentację dotyczącą podejmowanych czynności. Obejmowała ona notatki służbowe pracowników szkoły, dokumentację rozmów z rodzicami i informacje przekazywane przez specjalistów szkolnych. Według protokołu działania te miały na celu odtworzenie przebiegu zdarzeń i udokumentowanie czynności podejmowanych przez szkołę.
To właśnie ten fragment budzi największe wątpliwości rodziny. Kontrola w dużej mierze oparła się na dokumentacji przygotowanej przez szkołę, podczas gdy nagrania i stenogramy, które pokazują rzeczywisty przebieg spotkań, nie zostały w protokole w ogóle omówione.
W efekcie powstał dokument, który szeroko opisuje działania dyrekcji, notatki, spotkania, szkolenia i zawiadomienia, ale zdaniem rodziców, nie odpowiada na podstawowe pytanie: czy szkoła po potwierdzonym uderzeniu dziecka rzeczywiście je ochroniła.
Nauczycielka bez premii, a potem z Nagrodą Dyrektora
Protokół potwierdza też kolejny kontrowersyjny wątek. 24 marca 2025 roku dyrektor szkoły nie przyznała nauczycielce premii uznaniowej. Powodem było naruszenie nietykalności cielesnej ucznia podczas zajęć 7 marca 2025 roku. W dokumencie wskazano, że zachowanie to stanowiło naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych oraz standardów etycznych obowiązujących w pracy pedagogicznej.
Kilka miesięcy później, 14 października 2025 roku, ta sama nauczycielka otrzymała jednak Nagrodę Dyrektora. Z uzasadnienia wynikało, że nagrodę przyznano za bieżącą pracę, osiągnięcia zawodowe i zaangażowanie. Dyrektor wskazała też, że postępowanie dyscyplinarne nie było prawomocnie zakończone.
Formalnie szkoła powołała się na brak prawomocnego zakończenia postępowania. Społecznie sprawa wygląda jednak inaczej: najpierw dyrekcja uznała naruszenie nietykalności cielesnej dziecka za powód do nieprzyznania premii, a później nagrodziła tę samą nauczycielkę.
Bez zaleceń dla szkoły
Wnioski pokontrolne są dla rodziny rozczarowujące. Kuratorium stwierdziło, że zdarzenie z 7 marca miało charakter incydentalny, ale polegało na zastosowaniu przez nauczycielkę wobec ucznia kontaktu fizycznego, który nie znajduje uzasadnienia w przepisach prawa ani standardach wykonywania zawodu nauczyciela. Jednocześnie uznano, że dyrektor szkoły podjęła czynności wyjaśniające, organizacyjne i formalnoprawne.
Kontrola nie przyniosła jednak zaleceń, które wskazywałyby szkole, co należy zmienić w sposobie reagowania na przemoc wobec dziecka, jak stosować Standardy Ochrony Małoletnich w praktyce i jak uniknąć wtórnego obciążania ucznia po takim zdarzeniu.
W tej sprawie najbardziej wymowny jest finał: nauczycielka, która przyznała się do uderzenia ucznia, została w placówce i otrzymała Nagrodę Dyrektora. Dziecko, które zostało uderzone, szkołę opuściło.
Dlaczego do dzisiaj nie dostaliśmy informacji o przygotowaniu do nauczania wczesnoszkolnego przez nauczycielkę, która dopuściła się czynu zabronionego po zaledwie kilku tygodniach nauczania? Jak to jest możliwe, że odbyła ona kilkunastogodzinne szkolenia w kilka dni? Dlaczego nauczycielka nie pojawia się na rozprawach? Dlaczego pani dyrektor boi się zaznawać pod przysięgą? - pyta Dorota König.
Obserwując działanie instytucji, które powinny odpowiednio reagować na przemoc w szkole nie żałuję, że zgłosiłam sprawę do sądu. Posiadam mocne dowody i będę walczyła o sprawiedliwość, aby uchronić inne dzieci przed krzywdą jaka spotkała mojego syna i przed konsekwencjami z którymi musimy się zmagać do dzisiaj - podkreśla mama chłopca.
Napisz komentarz
Źródło: Lokalna24.pl / Nowa Gazeta Lokalna (Kędzierzyn-Koźle)