
Danielowi z Bierkowic z zaplątanym porożem w plastikową siatkę viralowa sława nie pomaga. Ludzie co rusz płoszą zwierzę, czym uniemożliwiają starania lekarza weterynarii, który chce mu pomóc. Żeby to zrobić, trzeba wpierw zwierzę uspokoić strzałem ze środkiem usypiającym. Strzał z broni pneumatyczne
Danielowi z Bierkowic z zaplątanym porożem w plastikową siatkę viralowa sława nie pomaga. Ludzie co rusz płoszą zwierzę, czym uniemożliwiają starania lekarza weterynarii, który chce mu pomóc.
Żeby to zrobić, trzeba wpierw zwierzę uspokoić strzałem ze środkiem usypiającym. Strzał z broni pneumatycznej musi być dość precyzyjny, należy trafić w zad i na dodatek, by był skuteczny trzeba zwierzę podejść na minimum 20 metrów, co nie jest łatwe. A gdy bez przerwy wokół biegają gapie, polujący na fotkę z danielem z plastikową czupryną, właściwie niemożliwe.
– Wczoraj wieczorem, weterynarz już składał się do strzału – relacjonuje Sebastian Smoliński, naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska i Rolnictwa UM. – Gdy nagle wyskoczył w ich kierunku pan w białym dresie i jego towarzyszka z telefonem gotowym do ujęcia. Daniel się oczywiście spłoszył, będziemy się starali pomóc mu jeszcze dziś, ale to się uda wyłącznie wtedy, gdy nikt lekarzowi weterynarii nie będzie przeszkadzał.
Źródło: Czas na Opole