Konsolidacja szpitali w Opolu miałaby objąć trzy specjalistyczne placówki – Opolskie Centrum Onkologii (przy ul. Katowickiej), Kliniczne Centrum Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii (przy ul. Reymonta) oraz Szpital Specjalistyczny im. Świętej Jadwigi (przy ul. Wodociągowej) – oraz Uniwersy
Konsolidacja szpitali w Opolu miałaby objąć trzy specjalistyczne placówki – Opolskie Centrum Onkologii (przy ul. Katowickiej), Kliniczne Centrum Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii (przy ul. Reymonta) oraz Szpital Specjalistyczny im. Świętej Jadwigi (przy ul. Wodociągowej) – oraz Uniwersytecki Szpital Kliniczny.
– To, czy się to uda przeprowadzić oraz jaka będzie ostateczna forma, to się okaże. Nie mamy określonego ostatecznego obrazu tego, jaki ma być finał. Po to nasz list intencyjny, by mieć podstawy do rozmów, które będą się toczyć w najbliższych kilkunastu tygodniach – mówi Szymon Ogłaza, marszałek województwa.
Przymiarki do tego ruchu trwały od około dwóch lat. – Rozmawiamy o tym, co zrobić, aby było lepiej. To, kto jest organem założycielskim szpitala nie ma dla pacjenta znaczenia. Dla niego liczy się dobra i sprawna obsługa oraz to, by mógł czekać na badanie czy zabieg jak najkrócej. I taki też jest nasz podstawowy cel – argumentuje.
Szymon Ogłaza zaznacza, że możliwa konsolidacja szpitali w Opolu nie ma przynieść negatywnych skutków.
– Niczego nie likwidujemy – podkreśla. – Ani żadnego miejsca pracy, ani oddziału, ani łóżka. Nasz szpitale są w dobrej kondycji. Dlatego jest to dobry moment, aby na tej podstawie budować coś, co poprawi system ochrony zdrowia w naszym regionie.
Mają być Uniwersyteckie Centra Medyczne
Podczas podpisywania listu intencyjnego przypomniano sytuację sprzed ponad 9 lat, kiedy władze regionu przekazywały Wojewódzkie Centrum Medyczne w zarząd Uniwersytetu Opolskiego po to, aby tworzyć kierunek lekarski.
– Mieliśmy wtedy w regionie wielki deficyt lekarzy – przypomina Szymon Ogłaza. – Zanosiło się na katastrofę. Z perspektywy czasu widać, że tamta decyzja była jedną z najważniejszych, jakie podjęliśmy. Absolwenci mają jednej z najlepszych wyników egzaminów w kraju. Poprawił nam się też wskaźnik liczby lekarzy w przeliczeniu na mieszkańców regionu. Nadal nie jest dobrze, ale ta kwestia nie spędza nam już snu z powiek.
Zuzanna Donath-Kasiura, wicemarszałek województwa, przypomina, że gdy WCM przechodził pod skrzydła UO, pracowało tam około 1300 osób.
– Teraz kadra liczy 1800 osób. To pokazuje, że możliwy jest rozwój – mówi.
Dariusz Madera, dyrektor USK, zauważa, że obecnie mamy w Opolu bardzo dobre szpitale wysokospecjalistyczne.
– Pacjent bywa jednak pomiędzy nimi zagubiony – stwierdza. – Gdy musi się przenieść na leczenie z jednej placówki do innej to wiąże się to z szeregiem formalności. Ewentualna konsolidacja szpitali w Opolu tę sytuację zmieni. Pacjent będzie pod opieką jednego podmiotu. To poprawi dostępność do usług medycznych, leczenie będzie kompleksowe, a jego ścieżka szybsza.
Podczas konferencji zaprezentowano wstępną wizję powołania Uniwersyteckich Centrów Medycznych. Są to:
Uniwersyteckie Centrum Pediatrii
Uniwersyteckie Centrum Sercowo-Naczyniowe
Uniwersyteckie Centrum Onkologii
Uniwersyteckie Centrum Neurologii i Neurorehabilitacji
Uniwersyteckie Centrum Zdrowia Psychicznego
Uniwersyteckie Centrum Zdrowa Kobiety
Konsolidacja szpitali w Opolu, bo duży może więcej?
Połączenie placówek medycznych miałoby nie tylko poprawić sytuację pacjentów, ale też wzmocnić potencjał nowego, dużego podmiotu medycznego.
– Jako grupa będziemy mogli aplikować do budżetu państwa o pieniądze, które teraz nie są dla nas dostępne. W innych regionach mamy podmioty większe od USK, którym jest o to łatwiej – argumentuje Dariusz Madera.
Zuzanna Donath-Kasiura przypomina o dyskryminacji, jaka spotkała Opolskie Centrum Onkologii przy próbie pozyskania z ministerstwa zdrowia pieniędzy na kluczowe dla placówki inwestycje.
– W skali kraju to jednostka za mała. Jako część większego podmiotu o potrzebne pieniądze byłoby łatwiej. Szczególnie, że resort deklaruje, że w sytuacji powodzenia naszych działań możemy liczyć na dodatkowe pieniądze na inwestycje – mówi pani wicemarszałek.
Prof. Jacek Lipok, rektor UO, uważa, że możliwa konsolidacja szpitali w Opolu mogłaby być korzystna zarówno z perspektywy studentów kierunków medycznych, jak i naukowców prowadzących działalność badawczą.
– Nauka nie stoi w miejscu, a uniwersytety są skazane na racjonalne działania i wybór rozwiązań, które najbardziej wybiegają w przyszłość – powiedział rektor UO.
Dariusz Madera dodaje, takie połączenie byłoby dobrą bazą do szykowania się na problemy związane z demografią, głównie ze starzeniem się społeczeństwa.
– W ten sposób możemy te sprawić, że pacjenci zostaną u nas, w województwie opolskim, zamiast szukać pomocy w placówkach poza regionem – stwierdza dyrektor USK.
Konsolidacja szpitali w Opolu? „Nie mamy noża na gardle”
Informacja o tym, że może dojść do połączenia trzech niezależnych obecnie szpitali z USK budzi niepokój wśród ich personelu. Podstawowa obawa jest taka, że konsolidacja szpitali w Opolu przyniosłaby zwolnienia części kadry.
Sygnatariusze listu intencyjnego zapewniają, że proces ewentualnych przekształceń ma się odbyć z pełnym poszanowaniem pracowników. Wedle deklaracji cel jest taki, aby zwolnień nie było wcale.
Ale to nie jedyny warunek. Inne to m.in. zachowanie samodzielności medycznej w ramach wspólnej struktury oraz gwarancja realizacji już prowadzonych oraz planowanych inwestycji. Przykładem Centrum Psychiatrii Dzieci i Młodzieży, jakie ma powstać przy ulicy Wodociągowej.
– Jeśli z jakiegoś powodu ewentualna konsolidacja szpitali w Opolu miałaby tej inwestycji zagrozić, to wtedy ten szpital nie byłby brany pod uwagę w tym procesie. Powstanie tego centrum jest dla nas priorytetem – zaznacza Szymon Ogłaza.
Wiadomo, że najbliższe tygodnie mają upłynąć na rozmowach z udziałem dyrektorów placówek branych pod uwagę do połączenia z USK. Władze regionu nie kryją, że jeśli uda się wszystko w miarę sprawnie przekuć w konkretny projekt, to zamierzają aplikować do konkursu resortu zdrowia, który wynagradza działania konsolidacyjne kwotą nawet 70 mln zł na inwestycje.
– Ale też nic za wszelką cenę. Jeśli miałoby się okazać, że prace nad projektem muszą potrwać dłużej, to tak też będzie. To ruch zbyt ważny, by przeprowadzać go pod presją czasu – stwierdza marszałek województwa.