„Wyruszam samotnie na rowerze z Kup do Santiago de Compostela” – napisała na www.siepomaga.pl w zakładce Kilometry Nadziei dla Laury. „To będzie dla mnie ogromne wyzwanie – tysiące kilometrów, wiele dni w drodze, zmęczenie, deszcz, upał i chwile zwątpienia. Jednak każdy kilometr, który pokonam, będzie miał jeden cel – pomoc dla Laury Piechoty . Założyłam tę skarbonkę, aby każdy, kto będzie śledził moją podróż, mógł dołożyć swoją cegiełkę do wsparcia Laury. Nie liczy się kwota – liczy się każde okazane serce. (…) Dziękuję za każde wsparcie, dobre słowo i modlitwę. To właśnie dzięki Wam będę miała motywację, by każdego dnia wsiadać na rower i jechać dalej – dla Laury”. „Kilometry dla Laury”. Ważna jest pomoc Pani Maria wyruszyła w drogę w niedzielę o 11.00 sprzed Urzędu Gminy w Dobrzeniu Wielkim. – Każdego dnia planuję pokonać 80-100 kilometrów – powiedziała „O!Polskiej”. – Więc podróż potrwa dobry miesiąc z kilkoma dniami przerwy. Celem, chcę to podkreślić – jest pomoc dla tej młodej damy, czyli Laury. – Przecież w nas wszystkich jest moc i są wielkie pokłady dobra – dodaje. – Nie przejechałam jeszcze ani kilometra, a w skarbonce Kilometry dla Laury na siepomaga.pl jest już ponad dwa tysiące złotych . Ja ze sobą puszki nie zabieram i kwestować nie będę. Ale do mojego roweru jest przypięty kod QR, by każdy, kto chce, mógł poznać jej historię i wpłacić pieniądze. Ja oczywiście będę w drodze o Laurze opowiadać. W tej wyprawie ważna jest pomoc, a nie ja. A św. Jakub jakoś mnie do Santiago de Compostela doprowadzi. Wraz z Marią Koschny pierwszy odcinek drogi przejechali jej znajomi i przyjaciele . Wśród nich ciągnikiem Dorota Midura i Henryk Kolpak ze Starych Siolkowic, członkowie Stowarzyszenia Traktorowi Podróżnicy , którzy w czerwcu – także dla Laury Piechoty – jechali traktorem do Rzymu. Do granicy powiatu towarzyszyła pani Marii Monika Wittek. „Kilometry dla Laury”. Bieżące leczenie i terapia genowa – Będziemy za Marysię trzymać kciuki i czytać relacje w sieci – mówi. – Wszystko po to, by zachęcać do pomocy dla Laury. Dziewczynka jest moją krewną. Uważam, że warto jej pomóc. Każdemu warto pomagać . Podzielonego nie ubywa. Wśród żegnających pątniczkę na dwóch kołach byli też rodzice Laury pani Julia i pan Arnold oraz je młodsza siostra Klara. – Taka wyprawa to jest duży wysiłek i mało kto by się na niego zdecydował – mówi Julia Piechota. – Laura choruje na zespół Retta. – To jest choroba genetyczna. Brakuje jej białka MECP2 , które odpowiada za komunikację neuronów. Do piątego roku życia Laura rozwijała się normalnie. Po piątych urodzinach przestała mówić. Dzieci w jej wieku cierpiące na tę chorobę często także nie chodzą, nie poruszają rękami itd. Każda modlitwa i każdy wpłacony grosz bardzo się liczy. Potrzebujemy zebrać pieniądze na bardzo kosztowny lek hamujący rozwój choroby . Ten lek objawowy kosztuje ponad 2 mln rocznie . A w przyszłości czeka nas terapia genowa. Jej koszt to 3 mln dolarów. Sami nie damy sobie rady. Potrzebujemy pomocy innych.
Czytaj też: Gunnera olbrzymia w Lichyni. Ma liście jak parasol
Odważne komentarze, unikalna publicystyka , pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydanie Artykuł „Kilometry dla Laury”. Opolanka wyruszyła rowerem do Santiago de Compostela, by pomóc choremu dziecku pochodzi z serwisu Opolska360 .
Źródło: Opolska360