RAK
    Karolinka znów poszła do Gogolina. Teraz można ją śledzić telefonem

    Karolinka znów poszła do Gogolina. Teraz można ją śledzić telefonem

    2623 odsłon
    Opolskie

    Karolinka szła do Gogolina od dziesięcioleci. Śpiewała o tym cała Polska, dzieci uczyły się piosenki w szkołach, zespoły ludowe wykonywały ją na tysiąc sposobów, a Karliczek uparcie dreptał za swoją wybranką. I właściwie tylko jednego brakowało – żeby po przyjeździe do Gogolina człowiek mógł naprawdę ruszyć ich śladem. No to już może.

    W Gogolinie oficjalnie otwarto Centrum Karolinki – CarolinaArt oraz zainaugurowano Szlak Karolinki. Pierwsze figurki najsłynniejszej mieszkanki – albo przynajmniej bohaterki – Gogolina już pojawiły się w mieście. Docelowo będzie ich dziesięć, a potem Karolinka ma ruszyć dalej, również do sołectw. Centrum Karolinki powstało w miejscu dawnej Nutka Cafe przy Gminnym Ośrodku Kultury. To ważne, bo nie urządzono kolejnej sali, do której wchodzi się wyłącznie z okazji akademii, przecina wstęgę i wygłasza przemówienie. CarolinaArt ma być przestrzenią edukacyjną, wystawienniczą i warsztatową, ale także kawiarenką kulturalną. Takim miejscem, gdzie ludzie po prostu mogą się spotkać. „Nie mieliśmy w Gogolinie takiej kawiarenki kulturalnej. Bardzo mi zależało, żeby taka zaistniała, gdzie w mniejszym gronie, w swobodnym, nowoczesnym miejscu możemy się spotkać i porozmawiać”. – Krzysztof Reinert, burmistrz Gogolina Na realizację przedsięwzięcia Gogolin otrzymał ponad 300 tysięcy złotych dofinansowania. Centrum powstało w ramach partnerskiego projektu „Wzmocnienie potencjału i zwiększenie dostępności do obiektów kultury w Aglomeracji Opolskiej”, współfinansowanego z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w programie Fundusze Europejskie dla Opolskiego 2021–2027. Brzmi urzędowo. Na szczęście efekt urzędowo nie wygląda. Bo Karolinka dostała właśnie drugie życie. I telefon bardzo się przy tym przyda. Wraz z CarolinaArt otwarto Szlak Karolinki. Pierwsze figurki pojawiły się już w Gogolinie. Jedna czeka przy Centrum Przesiadkowym, kolejne Karolinki i Karliczki mają prowadzić mieszkańców i turystów przez miejsca związane z historią miasta. Każda figurka będzie wyposażona w kod QR. Skanujemy i dostajemy informacje o miejscu, przy którym właśnie stoimy. Całość zostanie połączona z grą miejską. „Będą kody QR, które będzie można skanować i przez aplikację zdobywać informacje o różnych miejscach. Mamy nadzieję, że turyści przybywający do Gogolina spotkają się z ciekawą ofertą”. – Sabina Niewianda, zastępca dyrektora Gminnego Ośrodka Kultury w Gogolinie Czyli mówiąc po ludzku: zamiast tablicy z trzema stronami drobnego druku, której nikt poza autorem nie przeczyta do końca, będzie zabawa, spacer i historia podana przez telefon. Można kręcić nosem, że kiedyś wystarczał przewodnik. Owszem. Kiedyś wystarczała też budka telefoniczna. Karolinki i Karliczki mają opowiadać między innymi o gogolińskich piecach wapienniczych czy Sanktuarium św. Jacka. Docelowo w mieście ma stanąć dziesięć figurek. Na tym jednak nie koniec. „Będzie można przyjechać do Gogolina i szlakiem Karolinek i Karliczków poruszać się po naszej miejscowości. Karolinki będą również w sołectwach. Każde z nich będzie miało swoją malutką Karolinkę”. – Piotr Giecewicz, zastępca burmistrza Gogolina I to może być najlepsza część całego pomysłu. Bo turysty nie zatrzymuje się dziś hasłem: „mamy bogatą historię”. Bogatą historię ma niemal każda miejscowość, przynajmniej według folderu wydanego przez własny urząd. Turystę trzeba zaciekawić, wyciągnąć z samochodu i dać mu powód, żeby przeszedł jeszcze dwie ulice. W Gogolinie tym powodem ma być Karolinka. Otwarcie Centrum i szlaku połączono z Letnią Strefą pod Arkadami. Była muzyka, spotkania i rozmowy. Zagrał zespół ZAKUKA, prezentujący współczesne brzmienia inspirowane śląską tradycją, a na scenie pojawił się również Mariusz Totoszko. W inauguracji uczestniczyła wicemarszałkini województwa opolskiego Zuzanna Donath-Kasiura. „Nowe miejsca nabierają znaczenia wtedy, gdy wypełniają je ludzie, historia i wspólne przeżycia”. – Zuzanna Donath-Kasiura, wicemarszałkini województwa opolskiego I akurat tutaj trudno się nie zgodzić. Bo lokalnej tradycji nie da się uratować, zamykając ją w gablocie, przykrywając serwetką i wyciągając dwa razy w roku, kiedy przyjeżdża delegacja. Tradycja, której nikt nie dotyka, nie słucha i o której nikt nie opowiada, bardzo szybko zamienia się w eksponat z tabliczką: „prosimy nie dotykać”. Gogolin zrobił coś znacznie rozsądniejszego. Dał Karolince kody QR, aplikację i wypuścił ją na miasto. Niech chodzi. W końcu z chodzenia jest znana. Teraz pozostaje tylko pytanie, czy Karliczek wreszcie ją dogoni. W piosence jakoś mu nie szło, ale dziś ma łatwiej. Są smartfony, kody QR i Centrum Przesiadkowe. A jeśli nadal zabłądzi, wystarczy zeskanować Karolinkę. Gogolin najwyraźniej postanowił udowodnić, że tradycja nie musi pachnieć naftaliną. Może mieć aplikację, grać koncerty i siedzieć z ludźmi przy kawie. I bardzo dobrze. Bo Karolinka poszła do Gogolina już dawno temu. Najwyższy czas, żebyśmy wreszcie mogli pójść jej śladem.

    Fot. GCK Gogolin   Artykuł Karolinka znów poszła do Gogolina. Teraz można ją śledzić telefonem pochodzi z serwisu Opowiecie.info .


    Źródło: Opowiecie.info

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?