
Zapotrzebowanie na ryby i owoce morza rośnie z roku na rok, ponieważ jest coraz więcej ludzi na świecie. Obecnie światowa populacja wynosi 8 mld, natomiast według szacunków w 2050 roku ma osiągnąć 10 mld. Ryby i owoce morza są cennym źródłem wartościowego białka, które jest niezbędne do prawidłowego
Zapotrzebowanie na ryby i owoce morza rośnie z roku na rok, ponieważ jest coraz więcej ludzi na świecie. Obecnie światowa populacja wynosi 8 mld, natomiast według szacunków w 2050 roku ma osiągnąć 10 mld. Ryby i owoce morza są cennym źródłem wartościowego białka, które jest niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Są także źródłem niskoemisyjnej i odnawialnej żywności – mówi w rozmowie z agencją Newseria Gabriela Kotkowska, marketing & communication manager na Polskę i Europę Centralną w Marine Stewardship Council (MSC).
Z 235 mln t ryb i owoców morza wyprodukowanych na świecie w 2024 roku 40 mln t stanowiły algi, a 195 mln t – zwierzęta wodne, z czego 92 mln t pochodziło z połowów dzikich ryb i innych organizmów. Statystyki te oznaczają, że średnio w każdej minucie z mórz, oceanów i wód śródlądowych wyławiano blisko 175 t dzikich organizmów wodnych – wskazuje raport FAO „The State of World Fisheries and Aquaculture 2026”.
Coraz większe zapotrzebowanie na ryby i owoce morza oznacza coraz większą eksploatację ekosystemów morskich. Dane z najnowszego raportu na temat stanu rybołówstw i akwakultury na świecie, przygotowanego przez Organizację Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa, wskazują na to, że przełowienie stale rośnie – wyjaśnia Gabriela Kotkowska.
Dane FAO wskazują, że obecnie 37,6 proc. stad ryb na świecie jest przełowionych. W latach 70. ubiegłego wieku było to zaledwie 10 proc.
Bardzo potrzebne jest więc odpowiedzialne zarządzanie rybołówstwem. To podstawa Standardu Zrównoważonego Rybołówstwa MSC, organizacji, która wspiera rybołówstwa na całym świecie we wprowadzaniu zrównoważonych praktyk połowowych – podkreśla przedstawicielka Marine Stewardship Council.
Jak wskazuje raport FAO, globalne połowy obejmują obecnie blisko 3 tys. gatunków zwierząt wodnych. Około 85 proc. połowów stanowią ryby. Największy udział mają niewielkie gatunki pelagiczne, np. sardele, sardynki i śledzie. Istotną rolę odgrywają również tuńczyki i gatunki tuńczykopodobne, które należą do najbardziej wartościowych ekonomicznie i mają duże znaczenie dla światowego rybołówstwa, zwłaszcza w regionach tropikalnych. Kolejną ważną grupę stanowią ryby denne, m.in. dorsz, morszczuk i mintaj, które występują głównie na szelfach kontynentalnych, co czyni je dostępniejszymi niż gatunki głębinowe lub migrujące.
Taka różnorodność zapewnia większą dywersyfikację w produkcji żywności niż klasyczna hodowla czy uprawa roślin. Pozwala to również na ograniczenie połowów i konsumpcji konkretnych gatunków, które w danym momencie są w złej kondycji, dzięki czemu nie dochodzi do przełowienia – uważa Gabriela Kotkowska. Przełowienia nie należy ignorować, ponieważ jest to nie tylko problem środowiskowy. Pamiętajmy, że populacja ludzi na świecie rośnie i będziemy musieli zapewnić sobie wyżywienie. Rola ryb i owoców morza w tej kwestii jest ogromna. Zdrowe stada stanowią fundament bezpieczeństwa żywnościowego na świecie.
W 2023 roku ryby i owoce morza zapewniały co najmniej 20 proc. białka zwierzęcego w diecie 3,1 mld ludzi, czyli ponad 40 proc. światowej populacji. Kolejny istotny czynnik związany z zasobami mórz i oceanów to ich znaczenie dla gospodarki. W 2024 roku sektor rybołówstwa zatrudniał 65 mln osób, z czego 56 proc. pracowało w rybołówstwie połowowym.
Rybołówstwo jest źródłem utrzymania dla wielu społeczności nadmorskich. Należy pamiętać, że w momencie kiedy stada ryb będą przełowione i zakaże się połowów, ci ludzie z dnia na dzień stracą pracę – zwraca uwagę Gabriela Kotkowska. Takim przykładem jest sytuacja dorsza północnego. W latach 90. ubiegłego wieku stada u wybrzeży Kanady zostały przełowione, populacja się załamała i całkowicie zakazano jego połowów. Wtedy z dnia na dzień 40 tys. rybaków i osób zatrudnionych w przemyśle rybnym straciło pracę.
Z badania przeprowadzonego na początku 2026 roku przez niezależną agencję GlobeScan wynika, że 87 proc. Polaków jest zaniepokojonych stanem oceanów, a 74 proc. uważa, że aby je chronić, powinniśmy spożywać jedynie ryby i owoce morza pochodzące ze zrównoważonych połowów.
Zrównoważone połowy, które spełniają rygorystyczne Standardy Zrównoważonego Rybołówstwa MSC, mogą pomóc w takiej sytuacji. Dzięki tym wymogom połowy są prowadzone w taki sposób, żeby stada ryb mogły się naturalnie odradzać. Wtedy nie dochodzi do przełowienia. Poza tym zrównoważone połowy w minimalnym stopniu wpływają na inne gatunki zwierząt żyjące w oceanie, a także na cały ekosystem morski. Dzięki temu oceany są zdrowsze i odporniejsze na zagrożenia takie jak przełowienie czy zmiana klimatu – tłumaczy przedstawicielka MSC.
Obecnie ponad 700 rybołówstw jest zaangażowanych w Program MSC. Przekłada się to na ok. 20 proc. światowych połowów.
Źródło: Newseria