RAK
    Dramat młodego lisa w Blachowni. Dzięki zaangażowaniu mieszkańców udało się uratować zwierzę

    Dramat młodego lisa w Blachowni. Dzięki zaangażowaniu mieszkańców udało się uratować zwierzę

    3627 odsłon
    Dramat młodego lisa w Blachowni. Dzięki zaangażowaniu mieszkańców udało się uratować zwierzę

    Miasto

    art

    Dzisiaj, 22:14

    Wszystko dzięki determinacji mieszkańców i organizacji prozwierzęcych. Od około miesiąca w rejonie mostu nad Kanałem Gliwickim przy ul. Szkolnej w Blachowni pojawiały się dwa młode lisy. Jak relacjonuje Joanna Sawicka z Kędzierzyna-Koźla, członkini Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, zwierzęta przychodziły regularnie w miejsce, gdzie od ponad 20 lat dokarmia koty wolno żyjące.

    • Miesiąc temu pojawiły się w tym miejscu dwa młode liski, bez lisicy. Wyczuły jedzenie i codziennie przychodziły. Był to dla mnie problem, bo nie chciałam im zaszkodzić dokarmiając je. Jeszcze 24 czerwca oba były zdrowe. Dopiero w poniedziałek, 6 lipca, zauważyłam, że jeden z nich jest ciężko ranny - opowiada Joanna Sawicka.

    Jak przypuszcza, zwierzę mogło paść ofiarą wypadku komunikacyjnego.

    Pięć godzin szukania pomocy

    Po zauważeniu rannego lisa rozpoczęła się walka z czasem. Joanna Sawicka przez kilka godzin próbowała zorganizować pomoc dla cierpiącego zwierzęcia.

    • Po godzinie 18 zadzwoniłam do Straży Miejskiej, prosząc o pomoc. Strażnicy przyjechali po około godzinie, a lis zdążył się oddalić. Skontaktowałam się także z lekarzem weterynarii mającym umowę z gminą, jednak odmówił interwencji z powodu braku klatki-łapki. Po godzinie 21 ponownie wezwałam Straż Miejską, ale sytuacja się powtórzyła - relacjonuje.

    Dopiero następnego dnia udało się znaleźć osobę, która dysponowała odpowiednią klatką do odłowu.

    We wtorek, 7 lipca, około godziny 13 ustawiono klatkę z przynętą.

    • Klatka była nastawiona po godzinie 13, a około godziny 15 lisek wszedł do środka. Razem z panią, która przywiozła klatkę, zawiozłyśmy go do Opolskiego Centrum Leczenia i Rehabilitacji Dzikich Zwierząt AVI - mówi Joanna Sawicka.

    W transporcie pomogła również Agnieszka Pietruszewska-Pietrek z OTOZ Animals Kędzierzyn-Koźle.

    Konieczna była amputacja łapy

    W ośrodku AVI zwierzę zostało natychmiast przebadane. Okazało się, że obrażenia są bardzo poważne.

    • Lis miał złożone złamanie całego stawu, a tkanki były już objęte martwicą. Lekarze nie mieli wyjścia i konieczna była amputacja łapki - mówi Joanna Sawicka.

    Teraz zwierzę pozostanie pod obserwacją specjalistów.

    • Jeżeli będzie dobrze radził sobie na trzech łapkach, zostanie wypuszczony na wolność. Jeśli okaże się, że nie jest w stanie samodzielnie funkcjonować, pozostanie pod opieką ośrodka AVI. To świetna placówka, gdzie zawsze podejmowane są decyzje z myślą o dobru zwierząt - dodaje.

    Drugi lis wciąż pozostaje w okolicy

    Historia ma jednak ciąg dalszy. W pobliżu mostu nadal przebywa drugi młody lis.

    • Jego brat został przy moście i również jest narażony na niebezpieczeństwo - podkreśla Joanna Sawicka.

    Na zakończenie dziękuje wszystkim, którzy zaangażowali się w ratowanie zwierzęcia - pracownikom Opolskiego Centrum Leczenia i Rehabilitacji Dzikich Zwierząt AVI, Agnieszce Pietruszewskiej-Pietrek z OTOZ Animals Kędzierzyn-Koźle, osobie, która dostarczyła klatkę do odłowu, Towarzystwu Opieki nad Zwierzętami w Kędzierzynie-Koźlu, Stowarzyszeniu Ukochaj Zwierzaka oraz Przychodni Weterynaryjnej 4 Łapy i lek. wet. Jakubowi Borkowskiemu za gotowość udzielenia pomocy.

    Napisz komentarz


    Źródło: Lokalna24.pl / Nowa Gazeta Lokalna (Kędzierzyn-Koźle)

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era