
Wiadomości
Grzegorz Gasz
Dzisiaj, 07:06
Powinniśmy przeprowadzić poważną debatę na temat sytuacji hydrologicznej i gospodarki wodnej na obszarze gmin Strzelce Opolskie i Jemielnica. Jest coraz gorzej – mówi z ubolewaniem wójt Jemielnicy Marcin Wycisło. – Wyschnięta w całości rzeka Świbska Woda i coraz bardziej wysychająca Jemielniczanka. Czy jest to spowodowane wyłącznie małą sumą opadów, na które nie mamy wpływu? Czy raczej wieloletnim, intensywnym odwadnianiem pobliskich kopalni kamienia ? A może przyczyną zanikania rzek oraz obniżania się poziomu wód gruntowych i podziemnych są pogłębiające się zjawiska krasowe i charakter geologiczny naszego terenu? – zadaje pytania, na które trudno jednoznacznie odpowiedzieć. – Powinniśmy jednak o tym rozmawiać i szukać dobrych rozwiązań. W tym temacie liczę na zainteresowanie, pomoc i dobrą współpracę osób oraz instytucji odpowiedzialnych za właściwą gospodarkę wodną w naszym regionie, przede wszystkim Wód Polskich – Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gliwicach – dodaje wójt.
Sytuacją zaniepokojona jest również sołtys Jemielnicy Aleksandra Skrobarczyk .
– Staw Kościelny nie zniknął nagle. Proces ten trwa od dawna. Wcześniej obserwowałam wysychające stawy w Gąsiorowicach. Brakuje mi wyraźnej reakcji władz państwowych reprezentowanych przez Wody Polskie. Chciałabym, żeby specjaliści zbadali ten problem . Przyczyn zaniku wody może być wiele. Najważniejsze w tej chwili jest pytanie: czy można zrobić coś, co odwróci to zjawisko? – mówi.
Wyschnięty staw to jednak nie tylko problem wizerunkowy, ale również kwestia bezpieczeństwa.
– Dla mnie, z punktu widzenia strażaka-ochotnika, ważne jest to, że nie mamy we wsi naturalnego zbiornika przeciwpożarowego . W przypadku dużego pożaru na terenie Jemielnicy można byłoby pompować wodę ze stawu i zasilać nią samochody pożarnicze. Jeżeli podczas pożaru zostanie wyłączony prąd, pompy w sieci hydrantowej mogą nie działać albo działać w trybie awaryjnym, czyli nie ze 100-procentową wydajnością. Wówczas w sieci hydrantowej może po prostu zabraknąć wody – komentuje Dominik Nocoń , prezes OSP Jemielnica.
Kłopot ma nie tylko Jemielnica. Trzeba pamiętać też o stawach w Gąsiorowicach, które już dawno zamieniły się one w łąki. Jak wskazuje były sołtys Gąsiorowic, problemy z niedoborem wody nie są nowe i sięgają pół wieku wstecz.
– W latach 70. Jemielniczanka niosła wody pierwszej klasy. Były w niej pstrągi, kiełbie i raki . Zasilała gąsiorowickie stawy, a cała wieś przypominała uzdrowisko. Sytuacja zaczęła się zmieniać, gdy uruchomiono kamieniołom za Szczepankiem, z którego zaczęto odpompowywać wodę. Mniej więcej w tym samym czasie wyremontowano stawy w Izbicku i Gąsiorowicach. W tym pierwszym zaczęło brakować wody. Dlatego Nadleśnictwo porozumiało się z kopalnią i cała woda była wypompowywana za Grodzisko, dzięki czemu udało się zabezpieczyć stawy w Izbicku. Odbiło się to jednak kosztem miejscowości położonych w górę rzeki – Gąsiorowic i Jemielnicy. Wypompowywanie wody doprowadziło, moim zdaniem, do powstania leja depresji, który obejmuje teren gmin Strzelce Opolskie i Jemielnica. To zaś, w połączeniu ze zjawiskami krasowymi na naszym terenie, sprawia, że woda, której jest coraz mniej, dosłownie znika. Eksploatacja kamienia jest potrzebna – to materiał strategiczny , niezbędny w budownictwie – ale jego wydobycie powinno odbywać się w sposób nierabunkowy. Trzeba zachować równowagę. Kopalnie powinny pompować wodę również w górę biegu Jemielniczanki, tak aby nawodnić cały ten obszar – uważa Jan Kapuściński .
Podobne wnioski wysuwają mieszkańcy Jemielnicy, a wśród nich Tomasz Niemietz , który mocno interesuje się sprawą wysychającego stawu.
Ludzie od lat przybywali na jemielnicki staw – Problem jest złożony. Nasza gmina leży na skałach wapienia muszlowego, bez warstw izolujących, przez co występowanie u nas zjawisk krasowych jest powszechne i z tym ludzie nic nie zrobią. Do tego mamy w ostatnich latach długotrwałe susze i bezśnieżne zimy. Ponadto Jemielnica ciągle się rozbudowuje o nowe budynki mieszkalne, a wraz z tym wzrasta pobór wody z GZWP 333 , co obniża jej poziom. Wpływa to automatycznie na wody powierzchniowe. Wydaje mi się jednak, że największym problemem jest wieloletnie, intensywne odwadnianie wyrobisk wapienia w Strzelcach i Szymiszowie. Doprowadza to do ciągłego poszerzania się leja depresyjnego, co można tłumaczyć tym, że najpierw problem zauważono w Gąsiorowicach – mówi pan Tomasz.
Wskazuje również na pewną bierność Wód Polskich.
– Obecnie nie widać, żeby ktokolwiek z Wód Polskich zajmował się tworzeniem zastawek w ciekach wodnych zlewni rzeki Jemielniczanki. A kiedyś gospodarka wodą musiała być na dobrym poziomie, co pokazują stare mapy i relikty małej infrastruktury hydrotechnicznej zachowane w terenie – przypomina.
Jak natomiast do sprawy podchodzą Wody Polskie?
– Największy wpływ na warunki hydrologiczne w zlewni rzeki Jemielniczanki wywiera bieżąca sytuacja meteorologiczna – długi okres z niewielką ilością opadów atmosferycznych, na co zwracaliśmy uwagę już wcześniej. Można przyjąć, że w górnej części zlewni (powyżej miejscowości Jemielnica), od momentu stopnienia pokrywy śnieżnej nie wystąpiły znaczące opady deszczu mające realny wpływ na wielkość przepływu w rzekach . Nie bez znaczenia jest również budowa geologiczna tego terenu i jego krasowy charakter. Sprzyja on obniżaniu się poziomu wód gruntowych oraz powstawaniu szczelin chłonnych, które przechwytują wodę powierzchniową – mówi Linda Hofman, rzecznik prasowa Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie.
Stawy w Gąsiorowicach zamieniły się w łąki. Mówi się, że mają zostać zalesione Również Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej jako przyczynę wskazuje przede wszystkim niewielką ilość opadów.
– Na taką sytuację oczywiście wpływa wiele czynników. Przede wszystkim brak znaczącej pokrywy śnieżnej zimą oraz brak opadów w miesiącach wiosennych spowodowały, że zasoby wodne nie miały szans się zregenerować. Należy przypomnieć, iż pierwsze miesiące roku, do maja włącznie, charakteryzowały się opadami znacznie poniżej normy, co pozwalało klasyfikować je jako suche lub nawet skrajnie suche. Do tego temperatury maja i czerwca były znacznie powyżej normy z 30-lecia – zauważa Małgorzata Teodoruk, dyżurna synoptyk hydrolog z Centralnego Biura Hydrologii Operacyjnej w Warszawie. – Nie bez znaczenia jest chociażby budowa geologiczna. W części zlewni Świbskiej Wody występują zjawiska krasowe , które przy niskich opadach mogą potęgować problem suszy (ucieczka wody w szczeliny podłoża), zmniejszając przepływ wody – dodaje.
Ekspertka nie daje też dużych szans na szybką poprawę warunków hydrologicznych.
– Z dotychczasowych prognoz długoterminowych IMGW-PIB wynika, że należy spodziewać się dalszego pogłębiania problemu suszy hydrologicznej . W okresie letnim opady mają charakter głównie lokalny, burzowy i gwałtowny. Taki deszcz nie wsiąka w przesuszoną glebę, lecz szybko spływa po powierzchni, co oznacza, że nie poprawi on trwale bilansu wodnego ani nie odbuduje zasobów wód podziemnych – prognozuje.
Jak widać, przyczyn obecnej sytuacji jest wiele, a odpowiedź na pytanie, dlaczego woda znika z Jemielnicy i Gąsiorowic, nie jest jednoznaczna. Różne spojrzenia ekspertów, mieszkańców i instytucji pokazują jednak jedno: problem wymaga szerszej rozmowy i wspólnego działania. Potrzebna jest rzeczowa debata z udziałem samorządów, mieszkańców, ekspertów i instytucji odpowiedzialnych za gospodarkę wodną. Nie po to, by szukać winnych, ale by wspólnie wypracować rozwiązania, zanim problem braku wody stanie się poważniejszy.
Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!