Blisko dwa lata trwała moja walka o dobre imię. Sąd Rejonowy w Radomiu zdecydował o przywróceniu mnie do pracy i zobowiązał Urząd Miasta Pionki do dalszego zatrudniania mnie do czasu prawomocnego zakończenia postępowania. Na ten dzień czekałem blisko dwa lata. Nie dlatego, że zależało mi na powrocie do pracy. Znacznie ważniejsze było dla mnie coś innego, walka o własne nazwisko i wolność słowa. Dyscyplinarne zwolnienie na podstawie art. 52 Kodeksu pracy to najcięższa sankcja, jaką można zastosować wobec pracownika. To decyzja, która nie kończy się w dniu wręczenia pisma. Zostawia ślad w życiorysie, podważa wiarygodność i sprawia, że człowiek przez lata musi udowadniać, że nie jest tym, za kogo próbowano go uznać. Moja historia zaczęła się zaledwie trzy dni po objęciu urzędu przez nowego burmistrza Pionek Łukasza Miśkiewicza. Bez rozmowy i bez możliwości wyjaśnień otrzymałem dyscyplinarne rozwiązanie umowy o pracę. Od początku uważałem tę decyzję za niesłuszną i skierowałem sprawę do sądu. 10 lipca Sąd Rejonowy w Radomiu przywrócił mnie do pracy na dotychczasowych warunkach pracy i płacy. Jednocześnie zobowiązał pracodawcę do dalszego zatrudniania mnie do czasu prawomocnego zakończenia postępowania. Nie tylko urzędnik Od blisko 20 lat prowadzę lokalne media. Jako redaktor naczelny Pionki24 opisuję sprawy mieszkańców, relacjonuję wydarzenia i patrzę lokalnej władzy na ręce. Jednocześnie przez lata byłem pracownikiem samorządowym. Nigdy wcześniej moja działalność dziennikarska nie była podstawą do kwestionowania mojego zatrudnienia. Jednym z elementów uzasadnienia mojego zwolnienia było stwierdzenie przez burmistrza, że wykonywałem zajęcia sprzeczne z obowiązkami wynikającymi z ustawy o pracownikach samorządowych, tj. redaktora naczelnego portalu internetowego www.pionki24.pl , drugim zaś rzekome „ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych” polegające na… opublikowaniu artykułu prasowego. Artykułu, który dotyczył jednego z radnych. Materiał, przypomnijmy, dotyczył zawiadomienia do prokuratury opatrzone zdjęciem od czytelnika w okresie kampanii wyborczej. Najtrudniejsze były dwa lata Przez ten czas nie brakowało komentarzy. Jedni wspierali. Inni uznali, że skoro dostałem dyscyplinarkę, to „widocznie musiał coś zrobić”. Ja wybrałem inną drogę. Zamiast odpowiadać w mediach społecznościowych, czekałem na to, co powie sąd. I właśnie to było dla mnie najważniejsze. Pionki24 pozostaną Ta sprawa niczego nie zmieni. Pionki24 były, są i będą medium tworzonym dla mieszkańców. Nie dla burmistrzów. Nie dla radnych. Nie dla polityków. Żaden burmistrz nie będzie decydował o tym, o czym piszemy i jakie pytania zadajemy. Na koniec jedna refleksja. Przez ostatnie dwa lata wielu ludzi oceniło mnie, zanim zrobił to sąd. Dziś wiem jedno. Prawda nie zawsze zwycięża od razu. Czasem potrzebuje czasu. Ale wcześniej czy później zawsze się obroni. Redaktor Naczelny portalu Pionki24 i Pracownik Samorządowy – Mariusz Grotkowski Artykuł Zwolniony dyscyplinarnie po trzech dniach. Po dwóch latach sąd przywrócił mnie do pracy pochodzi z serwisu PIONKI24 .
Źródło: PIONKI24.PL