
Na początku czerwca w rzece eksploratorzy znaleźli siekierę wykonaną z poroża jelenia wstępnie datowaną na 10 tysięcy lat p.n.e czyli przełom mezolitu i neolitu. - Powiem szczerze, że jestem z siebie dumny, ponieważ sam ją osobiście rozpoznałem. Taka siekiera z poroża jelenia wygląda w wodzie jak k
Manewry tradycyjnych łodzi wiślanych
Źródło wideo: Dzielnica Wisła
Źródło zdj. gł.: LinaVakulchyk/Shutterstock
Niski poziom wody w Wiśle pozwala na kolejne zaskakujące odkrycia. Ekipa badaczy Milion Explorers Team natknęła się w rzece na neolityczne narzędzia. W zeszłym roku znaleźli dwa miecze.
Na początku czerwca w rzece eksploratorzy znaleźli siekierę wykonaną z poroża jelenia wstępnie datowaną na 10 tysięcy lat p.n.e czyli przełom mezolitu i neolitu.
- Powiem szczerze, że jestem z siebie dumny, ponieważ sam ją osobiście rozpoznałem. Taka siekiera z poroża jelenia wygląda w wodzie jak kawałek kory. Nawet dzięki temu odkryciu nasza grupa znalazła się na ogólnoświatowym profilu prowadzonym przez Amerykanów, dotyczącym najciekawszych znalezisk - powiedział znalazca i przewodniczący zespołu Milion Explorers Team Jacek Boborycki.

Z kolei w zeszły czwartek ekipa znalazła również przedmiot wykonany z poroża jelenia - tym razem jest to motyka odnaleziona pomiędzy Mostami Gdańskim i Grota-Roweckiego. To również najprawdopodobniej przedmiot z epoki neolitu.
- To jedno z dwóch takich naprawdę topowych, jeżeli chodzi o okresy neolityczne, narzędzi. Zawsze marzyłem, żeby coś takiego znaleźć - podkreślił Boborycki.
Zaznaczył też, że wraz z ekipą śmieją się, że w ich odkryciach jest pewna sezonowość. - W zeszłym roku znaleźliśmy dwa miecze, a w tym roku wychodzą nam narzędzia, których przez ostatnich kilka lat nie znajdowaliśmy w tych miejscach - wyjaśnił eksplorator.
Przekazał, że w tej chwili Wisła ma niski stan wody i pojawia się dużo łach, co sprawia, że można znaleźć dużo ciekawych rzeczy. Boborycki zauważył, że oba znalezione narzędzie musiały przypłynąć wraz z nurtem Wisły.

Kolejne odkrycia badaczy w Wiśle (zdj. ilustracyjne)
Źródło zdjęcia: LinaVakulchyk/Shutterstock
- Te miejsca były sprawdzone przez nas kilkakrotnie w zeszłym roku i nic takiego nie było. Najprawdopodobniej gdzieś za Warszawą rozmyło po prostu jakieś stanowisko przy brzegu - wyjaśnił Boborycki.
Obydwa znaleziska zostały przekazane do biura stołecznego konserwatora zabytków i najprawdopodobniej przekazane zostaną do Państwowego Muzeum Archeologicznego.

Jednak to nie wszystkie znaleziska, które oddaje Wisła. Jeden z członków grupy, w trakcie akcji sprzątania brzegów rzeki, odnalazł wielki, drewniany młot, który służył do umacniania brzegów albo do budowania jakiejś konstrukcji wodnej.
- Znaleźliśmy jeszcze dwie kości bydlęce, które czekają na weryfikację. Pochodzą najprawdopodobniej z ubojni, które w czasach średniowiecznych mieściły się na Powiślu, na wysokości cytadeli. W tych czasach resztki po uboju wyrzucane były prosto do Wisły. My znaleźliśmy dwie, które noszą ewidentne ślady obróbki i działalności człowieka. Natomiast to jeszcze wszystko będzie weryfikowane przez specjalistów - powiedział Boborycki.
Neolit na ziemiach polskich trwał od około 4,5 tys. do 1,7 tys. lat p.n.e. i przyniósł tzw. rewolucję neolityczną. Ludność porzuciła koczowniczy tryb życia na rzecz rolnictwa, hodowli zwierząt, osadnictwa i obróbki kamienia przez gładzenie stąd również inna nazwa epoki - kamienia gładzonego.
Poroże jelenia w tamtych czasach było powszechnie dostępnym i wytrzymałym surowcem. Wytwarzano z niego nie tylko narzędzia do spulchniania gleby, ale też m.in. młotki, siekiery, szydła, harpuny, czy groty włóczni.
