RAK
    Większość Polaków robi ten błąd podczas upałów. Rachunki rosną, a w domu wcale nie jest chłodniej

    Większość Polaków robi ten błąd podczas upałów. Rachunki rosną, a w domu wcale nie jest chłodniej

    1021 odsłon
    Większość Polaków robi ten błąd podczas upałów. Rachunki rosną, a w domu wcale nie jest chłodniej

    W typowym bloku na Ochocie czy w Aninie termometr wieczorem potrafi pokazywać więcej niż na zewnątrz, mimo że przez cały dzień pracował klimatyzator albo wentylator. Winny jest zwykle jeden, powtarzanny odruch – otwieranie okien i podnoszenie rolet w najgorętszych godzinach dnia, zamiast ich z

    W typowym bloku na Ochocie czy w Aninie termometr wieczorem potrafi pokazywać więcej niż na zewnątrz, mimo że przez cały dzień pracował klimatyzator albo wentylator. Winny jest zwykle jeden, powtarzanny odruch – otwieranie okien i podnoszenie rolet w najgorętszych godzinach dnia, zamiast ich zasłaniania. Efekt jest taki, że urządzenia chłodzące zużywają więcej prądu niż powinny, a mieszkanie i tak nie robi się chłodniejsze.

    Termometr pokazujący temperaturę na zewnątrz.

    Termometr pokazujący temperaturę na zewnątrz. | Fot. Warszawa w Pigułce.

    Mieszkanie jak termos – i to działa na twoją korzyść

    Zamknięte na noc mieszkanie zachowuje się trochę jak termos. Ściany, podłogi i meble zdążyły się wychłodzić, więc stanowią naturalny bufor przed upałem. Kiedy jednak w środku dnia otwiera się okna „żeby przewietrzyć”, do środka wpada nie świeże powietrze, tylko rozgrzana masa, która błyskawicznie oddaje ciepło ścianom i sprzętom. Te raz nagrzane powierzchnie potem oddają zgromadzone ciepło do pomieszczenia jeszcze przez wiele godzin – często długo po tym, jak na zewnątrz zrobi się już chłodniej. W blokach z wielkiej płyty na Ursynowie, Bemowie czy Tarchominie ten efekt bywa szczególnie dotkliwy, bo betonowe stropy i duże przeszklenia magazynują ciepło wyjątkowo długo.

    Kiedy naprawdę warto otworzyć okno

    Zasada jest prostsza niż się wydaje: okno otwiera się wtedy, gdy na zewnątrz jest chłodniej niż w mieszkaniu, a nie odwrotnie. W praktyce oznacza to wczesny poranek, najlepiej między 4:00 a 7:00, kiedy temperatura na dworze spadła najniżej, a chodniki i mury zdążyły wystygnąć przez noc. Wtedy warto otworzyć okna szeroko, najlepiej po dwóch stronach mieszkania naraz, żeby zrobić przeciąg – to najskuteczniejsza i całkowicie darmowa metoda wymiany powietrza. Druga dobra pora to późny wieczór i noc, gdy temperatura na zewnątrz spada poniżej tej w pomieszczeniu. Między tymi porami, czyli praktycznie przez cały dzień, okna powinny zostać zamknięte.

    Ta strategia ma jednak jedno ograniczenie – noce tropikalne, czyli takie, w których temperatura po zachodzie słońca nie spada poniżej 20 stopni. W takich warunkach otwarcie okna o północy niewiele pomoże, bo na zewnątrz wciąż jest zbyt ciepło, żeby realnie wychłodzić wnętrze. W ostatnich tygodniach IMGW notowało w Warszawie noce z temperaturą minimalną rzędu 18-25 stopni, czyli momentami dokładnie na granicy tego zjawiska – wtedy jedynym ratunkiem zostaje wentylator skierowany na siebie albo mokry ręcznik powieszony w oknie.

    Rolety trzeba zasunąć, zanim zrobi się gorąco – nie wtedy, gdy już jest

    Największa ilość ciepła nie wpada do mieszkania przez ściany, tylko przez szyby. Niezasłonięte okno potrafi wpuszczać do wnętrza nawet kilkaset watów energii cieplnej, a im większa powierzchnia przeszklenia, tym szybciej się ono nagrzewa. Problem w tym, że wiele osób zasuwa rolety dopiero wtedy, gdy słońce już świeci wprost do pokoju i temperatura przekroczyła 28-30 stopni – czyli w momencie, kiedy szkoda już częściowo się stała. Skuteczniej jest zaciągnąć rolety czy żaluzje około 8:00-9:00 rano, zanim promienie zaczną mocno grzać szyby, a w mieszkaniach z oknami na południe lub zachód jeszcze wcześniej. Nawet cienka roleta potrafi obniżyć temperaturę wnętrza o kilka stopni – to więcej niż daje samo ustawienie wentylatora czy klimatyzacji. Kto nie ma rolet ani żaluzji, może osiągnąć podobny efekt, przyklejając od zewnętrznej strony szyby zwykłą folię odbijającą światło – to ten sam trik, który od dekad stosuje się na południu Europy, gdzie w środku dnia okna są szczelnie zamknięte i osłonięte, a życie przenosi się w cień.

    Klimatyzacja nastawiona na maksimum to prosta droga do wysokiego rachunku

    Podobny błąd, tylko droższy w skutkach, popełniają posiadacze klimatyzacji. Ustawienie urządzenia na 17-18 stopni w przekonaniu, że mieszkanie schłodzi się szybciej, nie ma fizycznego uzasadnienia – sprężarka i tak pracuje z maksymalną wydajnością, niezależnie od tego, czy zadana temperatura to 18 czy 24 stopnie. Różnica polega na tym, że przy niższym ustawieniu urządzenie pracuje dłużej i pobiera więcej prądu, a przy zbyt dużej różnicy między wnętrzem a otoczeniem organizm może zareagować złym samopoczuciem. Zalecany zakres to 24-26 stopni, a różnica względem temperatury na zewnątrz nie powinna przekraczać około 8 stopni. Dla porównania – zwykły wentylator pobiera zwykle 40-100 W, czyli ułamek tego, czego potrzebuje jednostka klimatyzacji, więc w łagodniejsze dni to on, a nie klimatyzator, powinien być pierwszym wyborem.

    To akurat rok, w którym każdy zbędny kilowat kosztuje więcej niż jeszcze niedawno. Od stycznia 2026 roku opłata dystrybucyjna dla gospodarstw domowych wzrosła średnio o 7,6 procent, a opłata mocowa – o około 50 procent, do poziomu 4,29-24,05 zł miesięcznie w zależności od rocznego zużycia. Sama energia w zatwierdzonych przez URE taryfach kosztuje średnio 495,16 zł za megawatogodzinę netto – niewiele mniej niż rok wcześniej, ale to właśnie rosnące opłaty stałe sprawiają, że całkowity rachunek i tak może być wyższy niż w 2025 roku.

    Co to oznacza dla Ciebie? Sprawdź, co realnie obniża temperaturę w mieszkaniu

    Największą różnicę robi kolejność działań, nie pojedyncze urządzenie. Najpierw zasłoń okna, zanim słońce zacznie grzać szyby, potem trzymaj je zamknięte przez cały dzień, a dopiero wieczorem, gdy na zewnątrz zrobi się chłodniej niż w mieszkaniu, otwórz je szeroko i zrób przeciąg. Wentylator czy klimatyzacja mają wtedy dużo łatwiejsze zadanie, bo nie muszą nadrabiać ciepła, które samo wpadło przez okno w środku dnia.

    Jeśli korzystasz z klimatyzacji, sprawdź dziś jej ustawienia – 24-26 stopni wysstarczy, żeby poczuć realną ulgę, a rachunek nie wystrzeli tak, jak przy 17-18 stopniach. Warto też pamiętać, że tegoroczne fale upałów jeszcze się nie skończyły – po rekordowych 37,5 stopnia zanotowanych w Warszawie 28 czerwca, kolejne ocieplenie synoptycy zapowiadają na czwartek i piątek, 16 i 17 lipca. To dobry moment, żeby nawyki z tego tekstu wdrożyć zanim znów zrobi się naprawdę gorąco.

    Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.

    Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa

    Kontakt z redakcją: [email protected]


    Źródło: Warszawa w Pigułce

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?