RAK
    Walczyła o niego dwa razy, trzy lata temu uratowała mu życie. Tym razem zabrakło leku, który mógł ocalić Jasia

    Walczyła o niego dwa razy, trzy lata temu uratowała mu życie. Tym razem zabrakło leku, który mógł ocalić Jasia

    1858 odsłon
    Walczyła o niego dwa razy, trzy lata temu uratowała mu życie. Tym razem zabrakło leku, który mógł ocalić Jasia

    Są ludzie, którzy nigdy nie przechodzą obojętnie obok cierpienia zwierząt. Do takich osób należy pani Łucja Lenartowicz, dobrze znana w swojej okolicy z zaangażowania w ratowanie potrzebujących zwierząt. Wielokrotnie udowadniała, że gdy potrzebna jest pomoc, reaguje bez wahania.

    Zaledwie kilka dni temu informowaliśmy o jej działaniach po gwałtownej wichurze, która zniszczyła bocianie gniazdo. To właśnie pani Łucja podjęła starania, aby uratować bocianią rodzinę i zapewnić ptakom szansę na przetrwanie. Kilka lat wcześniej stoczyła inną, równie dramatyczną walkę.

    Trzy lata temu uratowała maleńkiego szczeniaka, który jako jedyny z czwórki rodzeństwa przeżył parwowirozę. Choć rokowania były bardzo złe, nie poddała się. Przez wiele dni i nocy opiekowała się nim, walcząc o jego życie. Szczeniak przeżył. Otrzymał imię Jaś i przez kolejne trzy lata był jej wiernym towarzyszem.

    Niestety, kilka dni temu doszło do tragedii.

    Podczas spaceru nad Liwcem Jaś został ukąszony przez żmiję. Jak relacjonuje pani Łucja, już po około 25 minutach pies był w lecznicy weterynaryjnej. Natychmiast rozpoczęła się walka o jego życie.

    Nie zabrakło determinacji ani ludzi gotowych do pomocy. Rozpoczęły się gorączkowe poszukiwania antytoksyny – surowicy stosowanej w leczeniu po ukąszeniu przez żmiję. Wykonywano telefony do lecznic weterynaryjnych w całej Polsce, prosząc o choć jedną ampułkę leku.

    Niestety, mimo ogromnego zaangażowania wielu osób, czasu zabrakło. Gdy udało się odnaleźć preparat, było już za późno. Na profilu pani Łucji pojawił się krótki, poruszający wpis: „Dziękuję za każdy telefon i każdą chęć pomocy, ale już jej nie potrzebujemy. Mój Jasiek umarł.”

    To historia, która poruszyła wiele osób. Jaś nie był dla swojej opiekunki „tylko psem”. Trzy lata wcześniej wygrał walkę o życie dzięki jej poświęceniu. Tym razem, mimo błyskawicznej reakcji i wsparcia wielu ludzi, nie udało się go uratować.

    Ta tragedia rodzi również ważne pytanie o dostępność antytoksyny stosowanej po ukąszeniu przez żmiję. W sytuacji, gdy o życiu zwierzęcia decydują minuty, brak łatwo dostępnego preparatu może przekreślić nawet najszybciej udzieloną pomoc.

    Źródło: Martyna Świstow / oprac. red.


    Źródło: WDI24 (Wyszkowski Dziennik Internetowy)

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?