RAK
    W Dyskusyjnym Klubie Filmowym. „Brzezina” – zmysłowa opowieść o życiu w cieniu śmierci

    W Dyskusyjnym Klubie Filmowym. „Brzezina” – zmysłowa opowieść o życiu w cieniu śmierci

    1087 odsłon
    W Dyskusyjnym Klubie Filmowym. „Brzezina” – zmysłowa opowieść o życiu w cieniu śmierci

    Są filmy, które nie starzeją się dlatego, że nie były przywiązane do doraźnej mody. Do takich dzieł należy „Brzezina” Andrzeja Wajdy – jeden z najbardziej skupionych, kameralnych i zarazem najpiękniejszych wizualnie filmów w dorobku reżysera. Powstała w 1970 roku ekranizacja opowiadania Jarosława I

    Są filmy, które nie starzeją się dlatego, że nie były przywiązane do doraźnej mody. Do takich dzieł należy „Brzezina” Andrzeja Wajdy – jeden z najbardziej skupionych, kameralnych i zarazem najpiękniejszych wizualnie filmów w dorobku reżysera.

    Powstała w 1970 roku ekranizacja opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza przenosi widza do leśniczówki ukrytej pośród tytułowej brzeziny. Do Bolesława, owdowiałego leśniczego, przyjeżdża jego ciężko chory brat Stanisław. Pierwszy żyje tak, jakby jego życie skończyło się razem ze śmiercią żony. Drugi, świadomy bliskości śmierci, próbuje jeszcze dotknąć świata wszystkimi zmysłami: muzyką, zapachem lasu, kobiecą obecnością, ruchem, światłem, cielesnością.

    Wajda nie opowiada tu historii wprost. Buduje film z napięć: między Erosem i Tanatosem, między milczeniem a krzykiem życia, między ascetycznym smutkiem Bolesława i gorączkową zachłannością Stanisława. „Brzezina” jest dramatem psychologicznym, ale także filmem o ciele, naturze i przemijaniu. Śmierć nie przychodzi tu jako nagły finał. Jest obecna od początku — w chorobie, w żałobie, w pamięci po zmarłej żonie, w pejzażu, w białych pniach brzóz, które stają się niemal osobnym bohaterem filmu.

    To również jedno z tych dzieł Wajdy, w których szczególną rolę odgrywa malarskość obrazu. Zdjęcia Zygmunta Samosiuka nadają „Brzezinie” niezwykłą zmysłową intensywność. Natura nie jest dekoracją, lecz językiem filmu. Las, światło, błoto, śnieg, zieleń i biel współtworzą opowieść równie mocno jak dialogi i aktorskie gesty.

    W centrum pozostają znakomite role: Daniel Olbrychski jako Bolesław, Olgierd Łukaszewicz jako Stanisław oraz Emilia Krakowska jako Malina. Każda z tych postaci niesie inny rodzaj energii: zamknięcie, rozpaczliwą witalność i instynktowną siłę życia.

    „Brzezina” to film dla widzów, którzy lubią kino nieoczywiste, skupione, pełne podskórnych znaczeń. Nie jest to tylko opowieść o chorobie i umieraniu. To przede wszystkim przejmujący film o tym, jak trudno naprawdę żyć — i jak mocno życie potrafi upomnieć się o człowieka właśnie wtedy, gdy wszystko zdaje się zmierzać ku końcowi.

    To seans obowiązkowy dla miłośników polskiego kina autorskiego, prozy Iwaszkiewicza i tej części twórczości Wajdy, w której wielka historia ustępuje miejsca intymnemu dramatowi człowieka.

    Film zdobył Gran Premio Perla TV na Międzynarodowych Targach Filmowych w Mediolanie w 1970 roku, nagrody za reżyserię i rolę pierwszoplanową dla Olbrychskiego na Lubuskim Lecie Filmowym w Łagowie w 1971 roku, Złoty Medal i nagrodę aktorską na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Moskwie w 1971 roku, a w 1975 roku — Złotą Pieczęć na festiwalu Cineteca Italiana, również w Mediolanie.

    Film obejrzymy w Dyskusyjnym Klubie Filmowym Kina Łydynia w Ciechanowie, we wtorek, 7 lipca o godz. 18.00.


    Źródło: Ciech-press / Tygodnik Ciechanowski

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era