
<p>Puźniki to dawna wieś w dzisiejszym obwodzie tarnopolskim, gdzie w nocy z 12 na 13 lutego 1945 r. ukraińscy nacjonaliści wymordowali - według różnych źródeł - od 50 do 120 Polaków. Głównym sprawcą tej zbrodni był Petro Chamczuk, który stał na czele sotni UPA Szare Wilki. 13 lutego o godz. 3:00 złożony z dwóch sotni kureń (odpowiednik polskiego batalionu) Chamczuka zaatakował mieszkańców Puźnik. Przebywało tam zaledwie kilkanaście osób zdolnych do obrony.</p>
<p><strong>Teraz, dzięki pierwszym w historii genetycznym badaniom porównawczym, przywrócono imiona i nazwiska ośmiu ofiarom zbrodni w Puźnikach: Bronisławie i Marii Karpińskim, Marii, Władysławowi i Mikołajowi Szafrańskim, Adolfowi i Bronisławowi Dancewiczom oraz Henrykowi Fedorowiczowi.</strong></p>
<h2>"Człowiek przestaje być anonimową ofiarą historii"</h2>
<p>Podczas uroczystości wręczenia not identyfikacyjnych rodzinom ofiar, która odbyła się w poniedziałek 13 lipca w siedzibie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, szefowa resortu Marta Cienkowska przypomniała, że w sobotę wspominano dziesiątki tysięcy ofiar zbrodni wołyńskiej dokonanej przez ukraińskich nacjonalistów, a w poniedziałek ośmioro z nich odzyskuje imiona i nazwiska. - Po raz pierwszy przekazujemy noty identyfikacyjne ofiar z Puźnik, których tożsamość udało się potwierdzić dzięki badaniom genetycznym.<strong> To efekt wieloletniej, cierpliwej pracy historyków, archeologów, antropologów, genetyków i wielu instytucji. </strong>Oznacza to, że na grobie można wreszcie wyryć imię i nazwisko.<strong> Człowiek przestaje być anonimową ofiarą historii -</strong> powiedziała.</p>
<p>Cienkowska podziękowała wszystkim, którzy "przez ostatnie lata wykonywali tę pracę z dala od kamer i bez rozgłosu". - Przed nami wciąż wiele pracy. <strong>Kolejne miejsca wymagają badań, kolejne rodziny czekają na odpowiedzi, kolejne nazwiska czekają na odnalezienie. </strong>Naszym celem jest, aby żadna ofiara nie została bez imienia. Państwo nie jest w stanie oddać rodzinom utraconych bliskich, ale ma obowiązek zrobić wszystko, by przywrócić im tożsamość, godność i należne miejsce w naszej pamięci - zwróciła uwagę.</p>
<p>Marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska zaznaczyła, że poniedziałkowa uroczystość ma przełomowe znaczenie. - Nigdy wcześniej nie doszło do identyfikacji ofiar zbrodni wołyńskiej na podstawie badań genetycznych - powiedziała. - Nie doszłoby do tego bez współpracy oraz dialogu polsko-ukraińskiego. Dlatego z niepokojem obserwuję pogorszenie tej relacji. Kiedy bolesne karty historii wykorzystywane są do bieżących celów politycznych, redukuje się wysiłek wielu ludzi, którzy przez lata starali się budować relacje oparte na prawdzie i szacunku - podkreśliła marszałek Senatu. - <strong>A tylko wtedy, gdy na prawdziwym szacunku oprzemy przyszłość, zrobimy krok naprzód </strong>- dodała.</p>
<p>Przypomniała też, że wiele rodzin wciąż czeka na odnalezienie swoich bliskich. - Powtórzę jeszcze raz to, co mówiłam w Puźnikach, słowa, które dzisiaj powinny brzmieć ze szczególną mocą: kontynuacja ekshumacji i upamiętnienie ofiar pozostanie w centrum naszej uwagi. <strong>Kwestia zapewnienia dobrego pochówku ofiarom jest naszym obowiązkiem. </strong>Ale jest także koniecznością, by polsko-ukraińskie porozumienie okazało się trwałe i skuteczne - podsumowała.</p>
<p>Wiceprezes fundacji Wolność i Demokracja Maciej Dancewicz zaznaczył, że "Rzeczpospolita jest z Puźnikami". – To wzruszająca chwila. Nikt nie miał wcześniej takich możliwości ze względu na technologię i naukę. <strong>Puźniki są pierwsze, które mają możliwość pochować swoich bliskich w sposób godny, indywidualny, z imieniem i nazwiskiem wypisanym na krzyżu</strong> - powiedział. Podkreślił, że najważniejsze są rodziny ofiar. - Dziękuję potomkom i krewnym ofiar z Puźnik, którzy przekazali porównawczy materiał genetyczny i cierpliwie czekali właściwie cztery lata.<strong> Znamy z imienia i nazwiska pierwsze osiem osób, ale to nie jest koniec</strong> - podkreślił.</p>
<p>Prorektor Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie prof. Andrzej Ossowski przypomniał, że przez dziesięciolecia osoby zamordowane pozostawały bezimienne. - Mówiliśmy o nich w liczbach, setkach, tysiącach, dziesiątkach tysięcy. Liczby jednak nie mają twarzy, daty urodzenia, bliskich, którzy czekają. Odebranie człowiekowi imienia to ostatni akt zbrodni - sprawić, by zniknął, jakby go nigdy nie było. <strong>To, czego dziś jesteśmy świadkami, jest odwróceniem tego aktu</strong> - powiedział.</p>
<p>Zaznaczył, że identyfikacje nie byłyby możliwe, gdyby nie wsparcie potomków ofiar, którzy użyczyli swojego materiału genetycznego, by ich pradziadkowie i dziadkowie mogli "powrócić z mroków historii". Dodał, że przeprowadzone ekshumacje otwierają drogę kolejnym. - W Puźnikach spoczywa więcej ofiar. Poza informacjami od krewnych i informacjami historycznymi mamy na to także dowody genetyczne.<strong> Przed nami kolejne miejsca i imiona do przywrócenia. </strong>To jest zobowiązanie, którego nie wolno nam odłożyć. Robimy to nie po to, by rozdrapywać rany, lecz dlatego, że prawda i godny pochówek są warunkiem prawdziwego pojednania - podsumował Ossowski.</p>
<h2>"Oni nadal czekają"</h2>
<p>W uroczystości udział wzięli także przedstawiciele rodzin ofiar zbrodni w Puźnikach. Beata Jagielska podkreśliła, że "trudno znaleźć słowa, które będą mogły wyrazić wdzięczność". - <strong>Przez kilkadziesiąt lat trudno było nam żyć z tą myślą. </strong>Słuchaliśmy opowieści w domach, czasami była możliwość postawienia niedużego pomnika. Ale to właściwie było wszystko. Traciliśmy nadzieję, że Puźniczanie wrócą na karty historii, że Puźniki wrócą na mapy - powiedziała.</p>
<p>Wspomniała, że kiedy przedstawiciele rodzin w ubiegłym roku stanęli nad trumnami na cmentarzu w Puźnikach, poczuli ogromne wzruszenie i wielką ulgę, że Polska wróciła po swoich rodaków. - Każdemu z tych, którzy zginęli podczas tej rzezi, należy się osobny grób, własna trumna, a o ile to możliwe - tabliczka z imieniem i nazwiskiem. […] <strong>Jesteśmy winni szacunek zmarłym, którzy zginęli w ogromnym lęku i męczarniach tylko dlatego, że byli Polakami</strong> - podkreśliła. Wyznała, że wśród zidentyfikowanych osób nie ma najbliższych jej krewnych. - <strong>Oni nadal czekają, ja czekam. </strong>Wciąż czekają rodziny ponad stu zamordowanych w Puźnikach i innych miejscowościach - zaznaczyła.</p>