
Chodzenie po murach jest atrakcją wielu miejsc na świecie. Zanim pokonamy schody i drabiny, by z góry móc popatrzeć na dalekie pola, lasy i rzeki, warto – w drodze do grodów i zamków – przyjrzeć się okalającym je przedmurzom. Panorama z fortyfikacjami jest przecież bardzo fotogeniczna,
Jarosław Wanecki
CZAS WYTCHNIENIA
Chodzenie po murach jest atrakcją wielu miejsc na świecie. Zanim pokonamy schody i drabiny, by z góry móc popatrzeć na dalekie pola, lasy i rzeki, warto – w drodze do grodów i zamków – przyjrzeć się okalającym je przedmurzom.
Chodzenie po murach jest atrakcją wielu miejsc na świecie. Zanim pokonamy schody i drabiny, by z góry móc popatrzeć na dalekie pola, lasy i rzeki, warto – w drodze do grodów i zamków – przyjrzeć się okalającym je przedmurzom.
Panorama z fortyfikacjami jest przecież bardzo fotogeniczna, zwłaszcza gdy piętrowo wznosi się od poziomu fosy, przez wały ziemne i niskie ogrodzenia, nie raz i nie dwa, także murowane.
„Claustrum” to łacińska nazwa cienkiej warstwy istoty szarej, leżącej między torebką ostatnią a torebką zewnętrzną mózgu o grubości do 2 milimetrów. Przedmurze leży między jądrem soczewkowatym a wyspą. Wydzielono w nim okolice: czuciową, wzrokową i słuchową, które biorą udział w sprzężeniach zwrotnych pętli neuronalnej. Miejsce powiązane jest ściśle z funkcjonowaniem świadomości. To tutaj sygnały zmysłowe łączą się w spójne doświadczenie.
W wieloznaczności „claustrum” odnajdziemy nie tylko dodatkową tamę czy zaporę, ale także wąwóz i zamknięty czworokątny wirydarz z ogrodem, nierzadko nazywanym rajskim. W niewielkich enklawach zakonnych samotni ponad głowami otwiera się dalekie od zgiełku niebo, pod którym można odpocząć przed dalszym poznawaniem historii.
Termin „przedmurze chrześcijaństwa” jest metaforą strategii broniącej przed „niewiernymi”. Wraz z rosnącą potęgą Turcji i jej ekspansją Imperium Osmańskie stało się głównym zagrożeniem dla chrześcijańskiej Europy. „Antemurale Christianitatis” – tak określono kraje bezpośrednio zagrożone wrogim atakiem. Od początku Rzeczypospolitej Obojga Narodów aż po wiek XVIII idea przedmurza służyła zarówno do pozyskiwania funduszy i posiłków zza granicy w walce z nieprzyjaciółmi, jak i wzmacniała sarmacki mit o wyjątkowości Polaków. Teza o szczególnej roli w obronie przed obcymi religijnie i kulturowo ludami i państwami legła u podstaw mesjanizmu polskiego i była skrupulatnie utrwalana w literaturze romantycznej i malarstwie historycznym.
W Krakowie wędruję Plantami. Park ogrodów powstał w miejscu fortyfikacji z fosą i wałami. Przedmurze „splantowano” w latach 1822-30. Grząski teren śmierdzącej ściekami ruiny zamieniono w piękną aleję drzew. O stojących tam czterdziestu basztach bramnych, których broniły cechy rzemieślników, przypominają kamienne tablice. Wśród nich byli cyrulicy. Prekursorzy chirurgii, ginący za wiarę w „claustrum” oblężonego miasta, gdy urwał się sygnał trąbki z Wieży Mariackiej, na co dzień zajmowali się m.in. wyrywaniem zębów, goleniem, opatrywaniem ran i złamań. Ich następcy w „przedmurzu” znaleźli punkt ludzkiej świadomości.
Na zdj.: Planty krakowskie powstały w miejscu murów obronnych

lekarz, prezes Płockiego Towarzystwa Przyjaciół Teatru
Na zdj. na górze strony: Wirydarz w murach klasztoru w Belem w Portugalii
Udostępnij artykuł:
Źródło: GazetaPłocka.com.pl