
Budowa nowoczesnego kompleksu sportowego w Otwocku za około 70 mln zł od początku budzi emocje, nie tylko skalą inwestycji, ale budową samą w sobie. Głównym argumentem przeciwników inwestycji jest planowana wycinka około sześciu hektarów lasu. Trudno się dziwić, że mieszkańcy reagują na takie informacje. Otwock od ponad stu lat kojarzony jest z sosnowymi lasami, które stworzyły wyjątkowy mikroklimat miasta i zadecydowały o jego uzdrowiskowym charakterze.
Jednak każda poważna dyskusja wymaga spojrzenia nie tylko na to, co inwestycja zabiera, ale również na to, co może dać mieszkańcom. Dziś w debacie publicznej zdecydowanie częściej mówi się o pierwszym aspekcie.
Sześć hektarów a statystyka
Sama liczba robi wrażenie. Sześć hektarów to około osiem pełnowymiarowych boisk piłkarskich. Bez kontekstu łatwo odnieść wrażenie, że mowa o ogromnym fragmencie lasu. Statystyki pokazują jednak pełniejszy obraz. Według danych GUS lasy zajmują w Otwocku około 1815 hektarów. Oznacza to, że teren przeznaczony pod inwestycję stanowi około 0,33 proc. wszystkich lasów znajdujących się w granicach miasta. W skali całego powiatu otwockiego, gdzie powierzchnia lasów przekracza 18 tys. hektarów, jest to około 0,03 proc. Te dane nie mają przekonywać, że sześć hektarów nie ma znaczenia. Każdy fragment lasu ma wartość przyrodniczą, rekreacyjną czy biologiczną. Pokazują jednak, że nie mówimy o inwestycji, która zmienia jakkolwiek charakter Otwocka jako miasta otoczonego lasami.
To nie jest nowy pomysł
Jednym z najczęściej pomijanych faktów jest to, że teren przewidziany pod kompleks sportowy od lat znajduje się w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego jako obszar przeznaczony pod funkcję sportowo-rekreacyjną. Oznacza to, że obecna inwestycja nie polega na nagłej zmianie przeznaczenia lasu a jest naturalną konsekwencją wcześniej podjętych decyzji. Miasto realizuje zapisy obowiązującego planu. Oczywiście można dyskutować, czy plan był właściwy, ale ta dyskusja powinna toczyć się przede wszystkim na etapie jego uchwalania.
W debacie często używa się określenia “stadion”, choć w rzeczywistości planowana inwestycja jest znacznie większa. Miasto chce wybudować kompleks obejmujący stadion piłkarski, pełnowymiarową bieżnię lekkoatletyczną, zaplecze treningowe, budynki techniczne oraz infrastrukturę towarzyszącą. Będzie to największa inwestycja sportowa w historii Otwocka i jedna z największych w regionie. Z obiektu mają korzystać nie tylko piłkarze. Będzie on służył szkołom, klubom sportowym, lekkoatletom, dzieciom, młodzieży oraz mieszkańcom korzystającym z infrastruktury rekreacyjnej. Co więcej, znajdzie się miejsce dla całej masy innych dyscyplin. Określenie stadion, kojarzy się z piłką, ale samą piłką cały kompleks żyć nie będzie.
Inwestycja a sens ekonomiczny?
To jedno z najważniejszych pytań. Większość analiz dotyczących podobnych inwestycji pokazuje, że nowoczesne stadiony samorządowe bardzo rzadko zwracają się bezpośrednio z biletów czy wynajmu obiektu. To jednak nie oznacza, że nie przynoszą korzyści gospodarczych. Dobrze zarządzony kompleks sportowy może stworzyć od około 25 do 40 stałych miejsc pracy związanych z administracją, utrzymaniem infrastruktury, ochroną, obsługą techniczną czy organizacją wydarzeń. Do tego dochodzą dziesiątki osób zatrudnianych przy imprezach sportowych, koncertach i wydarzeniach miejskich. Do tego doliczyć warto doliczyć kilkadziesiąt kolejnych miejsc pracy w inwestycjach dodatkowych – gastronomia, hotel, prywatne inicjatywy.
Jeszcze większe znaczenie mają korzyści pośrednie. Turnieje młodzieżowe, zawody lekkoatletyczne czy zgrupowania sportowe oznaczają przyjazd zawodników, trenerów i rodziców. Korzystają oni z hoteli, restauracji, sklepów, stacji paliw i lokalnych usług. Szacuje się, że przy intensywnym wykorzystaniu obiektu lokalna gospodarka może zyskiwać od kilku do kilkunastu milionów złotych rocznie. To pieniądze, które trafiają do przedsiębiorców działających w mieście, a pośrednio również zwiększają wpływy podatkowe.
Przed budową nowoczesnych stadionów podobne dyskusje toczyły się między innymi w Siedlcach, Suwałkach czy Stalowej Woli. Również tam pojawiały się pytania o koszty, zasadność inwestycji oraz przyszłe utrzymanie obiektów. Dzisiaj trudno wyobrazić sobie funkcjonowanie tych kompleksów wyłącznie jako stadionów piłkarskich. Stały się miejscem codziennych treningów, zawodów szkolnych, imprez sportowych i wydarzeń miejskich. Choć same obiekty nie generują zysków pokrywających koszty budowy, stanowią ważny element rozwoju lokalnej infrastruktury i zwiększają atrakcyjność miast dla organizatorów wydarzeń sportowych.
Obowiązki wobec środowiska
Warto również przypomnieć, że inwestycja tego typu nie oznacza dowolnej wycinki. Wyłączenie gruntów leśnych z produkcji wymaga przeprowadzenia odpowiednich procedur administracyjnych wynikających z ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych. Wiąże się to z opłatami oraz – w zależności od wydanych decyzji – obowiązkiem wykonania działań kompensacyjnych, takich jak nasadzenia zastępcze lub inne formy rekompensaty przyrodniczej. To oznacza, że inwestor nie może po prostu usunąć drzew i zakończyć sprawy. Odpowiedzialność za ograniczenie wpływu inwestycji na środowisko wynika wprost z obowiązujących przepisów.
Jest jeszcze jeden aspekt tej dyskusji
Nadleśnictwo Celestynów od wielu lat organizuje otwarte akcje wspólnego sadzenia lasu. Zaprasza mieszkańców, szkoły, organizacje społeczne i wszystkich zainteresowanych. W ostatnich latach odbyło się kilka takich wydarzeń, podczas których wspólnie sadzono tysiące nowych drzew. Informacja o planowanej wycince sześciu hektarów wywołuje ogromne zainteresowanie i setki komentarzy w internecie. Tymczasem akcje wspólnego sadzenia lasu, podczas których każdy może realnie zwiększyć powierzchnię zieleni, zwykle nie cieszą się porównywalną frekwencją. To nie jest zarzut wobec osób protestujących. Raczej obserwacja pokazująca pewien społeczny paradoks.
Być może warto wykorzystać obecną debatę właśnie do tego, aby troska o las nie kończyła się na internetowej dyskusji a nawet wyzwiskach i groźbach. Gdyby podobne emocje towarzyszyły również społecznym akcjom sadzenia drzew, Otwock mógłby być przykładem miasta, które potrafi jednocześnie rozwijać infrastrukturę i aktywnie zwiększać swoje zasoby zieleni.
Dyskusja o stadionie nie powinna więc sprowadzać się wyłącznie do pytania, ile drzew zostanie wyciętych. Równie ważne jest to, jaki będzie bilans tej inwestycji dla mieszkańców za 10, 20 czy 30 lat. Jeżeli kompleks będzie dobrze zarządzany, stanie się miejscem codziennej aktywności, przyciągnie wydarzenia sportowe i pobudzi lokalną gospodarkę, będzie można uznać, że Otwock zyskał coś więcej niż stadion – zyskał nową przestrzeń publiczną służącą kolejnym pokoleniom.
emokracja lokalna nie polega wyłącznie na wyrażaniu sprzeciwu, gdy koparki mają wjechać na teren inwestycji. Zaczyna się znacznie wcześniej – na etapie tworzenia miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, konsultacji społecznych, składania uwag do projektów uchwał czy udziału w spotkaniach z mieszkańcami. Podobnie jest z troską o środowisko. Nie sprowadza się ona wyłącznie do protestowania przeciwko wycince drzew. To również udział w akcjach sadzenia lasów, sprzątania terenów zielonych, wspierania inicjatyw ekologicznych i codzienne dbanie o przyrodę. Dlatego każda duża inwestycja powinna być oceniana nie przez pryzmat jednego hasła czy jednego zdjęcia w mediach społecznościowych, ale po zapoznaniu się z dokumentacją, planami oraz bilansem zysków i strat dla całej wspólnoty. Tylko wtedy dyskusja ma szansę być merytoryczna, a nie wyłącznie emocjonalna.
Zanim więc jednoznacznie opowiemy się po jednej ze stron sporu, warto uczciwie odpowiedzieć sobie na kilka pytań: – Czy wiedziałem, że teren przeznaczony pod budowę kompleksu sportowego od lat był objęty miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego z funkcją sportowo-rekreacyjną? – Czy brałem udział w konsultacjach społecznych lub zgłaszałem uwagi do miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, kiedy można było jeszcze wpływać na przeznaczenie tego terenu? – Czy choć raz uczestniczyłem w społecznej akcji sadzenia lasu organizowanej przez Lasy Państwowe, Nadleśnictwo Celestynów lub inną organizację zajmującą się ochroną przyrody? – Czy wiem, jakie obowiązki wobec środowiska ciążą na inwestorze przy wyłączeniu gruntów leśnych z produkcji, czy opieram swoją opinię wyłącznie na informacjach o samej wycince? – Czy zapoznałem się z projektem inwestycji i jej potencjalnymi korzyściami dla mieszkańców – nowymi miejscami pracy, możliwością organizacji wydarzeń sportowych, rozwojem lokalnej przedsiębiorczości i poprawą infrastruktury – czy oceniam ją wyłącznie przez pryzmat liczby hektarów przeznaczonych pod budowę?
Artykuł Stadion, krzyk czy logika? Może spójrzmy na fakty? pochodzi z serwisu Portalotwocki.pl - żyj lokalnie .
Źródło: PortalOtwocki.pl