
Rząd rozpoczął prace nad przyszłoroczną waloryzacją emerytur i rent, a pierwsze prognozy mogą rozczarować wielu seniorów. Wszystko wskazuje na to, że podwyżki świadczeń będą wyraźnie niższe niż w ostatnich latach, choć ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły. Sprawdzamy, skąd biorą się obecne wylicze
Rząd rozpoczął prace nad przyszłoroczną waloryzacją emerytur i rent, a pierwsze prognozy mogą rozczarować wielu seniorów. Wszystko wskazuje na to, że podwyżki świadczeń będą wyraźnie niższe niż w ostatnich latach, choć ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły. Sprawdzamy, skąd biorą się obecne wyliczenia, ile mogą wzrosnąć emerytury i kiedy poznamy finalny wskaźnik waloryzacji.

Donald Tusk na konferencji prasowej w Brukseli. | Fot. Alexandros Michailidis / Shutterstock.
Trwają prace nad przyszłoroczną waloryzacją emerytur i rent. Wszystko wskazuje na to, że seniorzy mogą otrzymać niższe podwyżki niż w ostatnich latach. Według obecnych prognoz wskaźnik waloryzacji może wynieść około 3,48 proc., choć ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła. Sprawdzamy, skąd bierze się ta prognoza, ile mogą wzrosnąć świadczenia oraz kiedy poznamy ostateczne wyliczenia.
W Radzie Dialogu Społecznego trwają rozmowy dotyczące najważniejszych wskaźników na 2027 rok. Obejmują one m.in. wysokość płacy minimalnej, wynagrodzeń w budżetówce oraz waloryzacji emerytur i rent.
Strona związkowa zaproponowała, aby świadczenia były podnoszone o wskaźnik inflacji oraz 50 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia. Obecnie obowiązujące przepisy przewidują jednak minimalny wskaźnik waloryzacji oparty na inflacji oraz co najmniej 20 proc. realnego wzrostu płac.
Jak wynika z obecnych prognoz opisywanych przez „Fakt”, rząd skłania się ku pozostawieniu ustawowego minimum, czyli waloryzacji o inflację oraz 20 proc. realnego wzrostu wynagrodzeń. Według szacunków mogłoby to oznaczać waloryzację na poziomie około 3,48 proc..
Jeżeli taki scenariusz się potwierdzi, byłaby to najniższa waloryzacja emerytur od pięciu lat. Dla porównania:
Jednym z głównych powodów są koszty dla finansów publicznych. Jak wskazuje „Fakt”, podniesienie wskaźnika waloryzacji o zaledwie 0,1 punktu procentowego oznacza dodatkowy wydatek dla budżetu państwa rzędu 400-450 mln zł.
Z tego względu rząd ma skłaniać się ku pozostawieniu minimalnego poziomu wynikającego z obowiązujących przepisów.
Przy prognozowanym wskaźniku 3,48 proc. świadczenia mogłyby wzrosnąć orientacyjnie do następujących poziomów:
Są to jednak wyłącznie szacunki przygotowane na podstawie obecnych prognoz.
Także mieszkańcy Warszawy pobierający emerytury i renty odczują skutki niższej waloryzacji, jeśli prognozy się potwierdzą. Stolica należy do miast o jednych z najwyższych kosztów utrzymania w kraju, dlatego nawet niewielkie różnice we wskaźniku waloryzacji mogą mieć wpływ na domowe budżety seniorów.
Ostateczna wysokość podwyżek będzie miała znaczenie dla osób pobierających zarówno minimalne świadczenia, jak i wyższe emerytury.
Na razie mowa wyłącznie o prognozach. Ostateczny wskaźnik waloryzacji zostanie obliczony na podstawie rzeczywistych danych dotyczących inflacji oraz wzrostu wynagrodzeń w 2026 roku.
Finalna wysokość waloryzacji będzie znana dopiero w lutym 2027 roku, po opublikowaniu wszystkich niezbędnych danych makroekonomicznych.

Inżynier gastronomii i szef kuchni. Absolwent Gastronomii i Sztuki Kulinarnej na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie. W redakcji łączy inżynierskie podejście do technologii żywności z wieloletnią praktyką za „sterami” profesjonalnej kuchni. Specjalizuje się w prześwietlaniu składów produktów, tropieniu „paragonów grozy” oraz wyjaśnianiu standardów sanitarnych. Jego teksty pomagają czytelnikom nie tylko lepiej gotować, ale przede wszystkim świadomie kupować i jeść bezpiecznie.
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: [email protected]
Źródło: Warszawa w Pigułce