
Tą sprawą od miesięcy żyła gmina Czernice Borowe. Doświadczony radny, Witold Nosarzewski, stracił mandat, bo zamiast dwóch egzemplarzy oświadczenia majątkowego, złożył w urzędzie tylko jeden. Choć sprawa wielu osobom wydawała się kuriozalna, to otarła się aż o Naczelny Sąd Administracyjny w Warszawie. W piątek, 10 lipca 2026 roku, zapadła ostateczna decyzja.
Zamiast dwóch egzemplarzy, w urzędzie zostawił jeden Wszystko zaczęło się w 2024 roku podczas jednej z sesji Rady Gminy Czernice Borowe. To wtedy większością głosów wygaszono mandat radnego Witolda Nosarzewskiego . Powód, trzeba przyznać – nietypowy, można nawet przypuszczać, że unikalny w skali kraju. Radni po zaprzysiężeniu mają bowiem dokładnie 30 dni na złożenie oświadczeń majątkowych. Dokumenty muszą zostać dostarczone w dwóch egzemplarzach – jeden trafia do przewodniczącego rady gminy, a drugi jest przekazywany do właściwego urzędu skarbowego. Radny z Czernic Borowych w urzędzie oświadczenie zostawił, ale… tylko jedno. „Gdyby mnie wezwano, to bym doniósł” Samorządowiec, którego trudno posądzać o brak doświadczenia, tłumaczył, że całe zajście było spowodowane błędem urzędniczym.
Podczas jednej z sesji przekonywał, że zamiast wezwania do dostarczenia brakującego egzemplarza, dwukrotnie proszono go jedynie o złożenie wyjaśnień. I on takowe złożył. – Jeżeli ktoś złoży oświadczenie majątkowe w jednym egzemplarzu, przewodniczący wzywa go do złożenia brakującego dokumentu, a nie do złożenia wyjaśnień. Ja zostałem dwukrotnie wezwany do złożenia wyjaśnień, a nie do złożenia brakującego dokumentu. Ja się zastosowałem, złożyłem dwukrotnie wyjaśnienia. Gdybym został wezwany do złożenia brakującego dokumentu, to bym to zrobił – przekazywał. Przyszedł z dwoma, wyszedł z jednym? Gmina miała na to swój pogląd – wyglądał on tak jak prezentował go radca prawny: „Radny został wezwany do złożenia wyjaśnień dlaczego złożył jeden egzemplarz oświadczenia majątkowego. Złożyć to znaczy zostawić w urzędzie gminy dwa oświadczenia majątkowe, nie przyjść do urzędu gminy z dwoma oświadczeniami majątkowymi i opuścić z jednym, tylko zostawić dwa oświadczenia w urzędzie. Pan radny był wezwany dwa razy w temacie tego braku. Uważam, że to poważne uchybienie przepisom. Wszyscy radni złożyli dwa oświadczania, a jeden złożył jedno” – przekazywał urzędowy mecenas, sugerując, że radny doskonale wiedział, na czym polegał błąd.
Sądowa batalia – aż przed najwyższy organ Gdy koledzy z rady odwołali go z funkcji, Witold Nosarzewski nie zamierzał się poddać. Rozpoczął sądową batalię o powrót do lokalnej polityki. Najpierw sprawą zajął się Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA), który przyznał rację Radzie Gminy i oddalił skargę radnego. Ostatnią deską ratunku dla odwołanego samorządowca była skarga kasacyjna do Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA). W piątek, 10 lipca 2026 roku, w Warszawie odbyło się jawne posiedzenie w tej sprawie. Skład sędziowski w osobach: Z. Ślusarczyk, W. Jakimowicz oraz M. Kotulski (sędzia sprawozdawca) podjął ostateczną decyzję. NSA oddalił skargę kasacyjną radnego i zasądził zwrot kosztów postępowania. Tym samym Sąd najwyższej instancji administracyjnej definitywnie potwierdził, że uchybienie formalne, jakiego dopuścił się radny, skutkuje wygaszeniem mandatu.
O sprawie pisaliśmy tu: W gminie Czernice Borowe odwołano radnego. Jest decyzja Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego
ren The post Radny Witold Nosarzewski utracił mandat. Sąd podjął ostateczną decyzję first appeared on InfoPrzasnysz .