
Na początek krótkie przypomnienie, bo kontekst wydarzeń jest tu istotny. Wiosną z YouTube’a zaczęły znikać zapisy posiedzeń komisji Rady Powiatu Pruszkowskiego, w tym ten, który budził największe zainteresowanie mieszkańców: z komisji edukacji, podczas której omawiano konflikt w LO im. Tomasza Zana w Pruszkowie.
Aby zapobiec takim zdarzeniom w przyszłości mieszkaniec Nadarzyna, Cezary Lewiński, podjął działania, aby wprowadzić obowiązek nie tylko transmitowania, ale także archiwizowania wszystkich posiedzeń komisji. Przygotował obywatelski projekt uchwały i rozpoczął zbiórkę podpisów pod nim. Napisaliśmy o tym w artykule „Zapisy posiedzeń komisji Rady Powiatu Pruszkowskiego znikają. Ruszyła walka o przywrócenie jawności w powiecie”.
– Skontaktowałem się z prawnikiem, który przygotował projekt zmiany Statutu Powiatu Pruszkowskiego. Skorzystamy z prawa do obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej, przewidzianej w ustawie o samorządzie powiatowym. Musimy jedynie zebrać odpowiednią liczbę podpisów – mówił nam Lewiński. To minimum to 500 podpisów.
W poprzednim artykule opublikowaliśmy też wypowiedzi radnych powiatu, których zapytaliśmy, co sądzą o inicjatywie mieszkańca. Najostrzej wypowiedziała się radna PiS Magdalena Beyer. „Decyzję dotyczącą zaprzestania transmitowania posiedzeń komisji podjęła obecna większość rządząca w powiecie pruszkowskim z Koalicji Obywatelskiej, na czele ze starostą powiatu Adrianem Ejssymontem i Rafałem Sieradzkim, przewodniczącym Rady Powiatu Pruszkowskiego. Rządzący ewidentnie chcą ukryć przed mieszkańcami informacje, które powinny być publiczne” – oceniła. I zadeklarowała, że na najbliższej sesji złoży wniosek o rozszerzenie porządku obrad o sprawę przywrócenia transmisji z posiedzeń komisji oraz wprowadzenia obowiązku ich archiwizacji.
Warto odnotować, że na pytania rozesłane przez redakcję zpruszkowa.pl nie odpowiedzieli wówczas jedynie radni Koalicji Obywatelskiej, w tym starosta Adrian Ejssymont (w powiecie, w przeciwieństwie do miasta, starosta pozostaje jednocześnie radnym i bierze udział w głosowaniach).

Sesja Rady Powiatu Pruszkowskiego zwołana została na 30 czerwca. Trwała wiele godzin. Było już po drugiej w nocy, kiedy radni dotarli do punktu „Wnioski i oświadczenia”. Właśnie wtedy Magdalena Beyer poinformowała o dokumencie, który przygotowała i postanowiła poddać pod głosowanie.
– Sprawa jest związana z moją publiczną deklaracją, która pojawiła się w artykule portalu zpruszkowa.pl. Zapowiedziałam wówczas, że złożę wniosek dotyczący stanowiska rady w sprawie sytuacji, jaka zaistniała po posiedzeniu Komisji Edukacji z 2 marca. Dziś wiemy już, że nie ma zapisu z tego posiedzenia. Na tę sytuację skarżyli się mieszkańcy, skarżyli się również radni. Wiemy, że do tej transmisji nie możemy już wrócić. Moim zdaniem jest to bardzo zła sytuacja – mówiła radna.
Dalej tłumaczyła, że nie ma ustawowego obowiązku transmitowania posiedzeń komisji merytorycznych rady, ale taki obowiązek można wprowadzić wpisując go do statutu powiatu. – Mieszkaniec gminy Nadarzyn, Cezary Lewiński, przygotował obywatelski projekt uchwały w tej sprawie. Skoro jest osoba, która wykonała już dużą pracę, przygotowała obywatelski projekt i zbiera pod nim podpisy, uznałam, że nie powinnam składać konkurencyjnego projektu uchwały. Nie chcę wchodzić w drogę inicjatywie społecznej. Chciałabym po prostu ją wesprzeć. Dlatego dziś składam wniosek formalny o przyjęcie przez radę stanowiska, które poprze tę przyszłą uchwałę obywatelską. Chodzi o to, abyśmy jako radni jasno wyrazili wolę, że posiedzenia komisji merytorycznych powinny być transmitowane, rejestrowane i archiwizowane – dodała.
Beyer podkreślała również, że proponowane stanowisko nie będzie aktem prawa miejscowego i samo w sobie nie wprowadzi obowiązku nagrywania komisji. – Będzie jednak ważnym sygnałem po tym, co wydarzyło się w naszej radzie, a co nie powinno było się wydarzyć. Chodzi o przejrzystość prac, dostęp mieszkańców do informacji publicznej i o to, aby podobna sytuacja już się nie powtórzyła – argumentowała.
Jej propozycja jednak przepadła w głosowaniu. Za przyjęciem stanowiska opowiedziało się 10 radnych, przeciw było 12. Na „nie” zagłosowali niemal wszyscy radni Koalicji Obywatelskiej. Niemal, bo z tego grona wyłamała się Karolina Gawkowska, wiceprzewodnicząca rady, głosując „za”.


Już po głosowaniu do inicjatywy Magdaleny Beyer odniósł się starosta Adrian Ejssymont (KO**)**. Złożył obietnicę, że wszystkie posiedzenia komisji będą rejestrowane i archiwizowane. – Gwarantuję, że dopóki obecny zarząd będzie pełnił swoje funkcje, będą one transmitowane, utrwalane i udostępniane na naszym kanale YouTube. Daję państwu na to swoje słowo – mówił Ejssymont. – Ta deklaracja będzie miała pokrycie w faktach.
Jednak zaraz potem rozgłos towarzyszący obywatelskiej inicjatywie uchwałodawczej określił mianem „szopki”. – Moim zdaniem robienie szopki w internecie wokół tej sprawy, zwłaszcza w odniesieniu do posiedzeń komisji, nie jest potrzebne. Widzieliśmy, jak wyglądała dyskusja w mediach społecznościowych. Nawiążę tutaj również do pana Cezarego (Lewińskiego – przyp. red.), z którym rozmawialiśmy. Później zaczęła się wokół tego pewna kampania, pojawiły się różne działania i komentarze – mówił starosta.
Na koniec powrócił do swojej deklaracji. – Chcę wyraźnie podkreślić: z naszej perspektywy jawność będzie zapewniona. Posiedzenia będą transmitowane i utrwalane. Nie można więc przedstawiać tej sprawy w taki sposób, jakbyśmy byli temu przeciwni. Absolutnie nie jesteśmy – skwitował.
Po odrzuceniu projektu stanowiska zgłoszonego przez Magdalenę Beyer, redakcja zpruszkowa.pl rozesłała do radnych KO, którzy oddali głos przeciwko jego przyjęciu, identyczne pytania:
– Czy prawidłowy jest wniosek, że jest Pani/Pan przeciwko budowie społeczeństwa obywatelskiego, które wyraża aktywne zainteresowanie pracami organu stanowiącego swojej jednostki samorządu terytorialnego?
– Dlaczego zagłosował/a Pani/Pan przeciwko?
Kilka dni później Biuro Rady przesłało nam wspólne stanowisko klubu radnych KO powiatu pruszkowskiego, podpisane przez jego przewodniczącego Patryka Grabowskiego. Radni przekonują w nim, że ich głosowanie nie oznaczało sprzeciwu wobec jawności, lecz było oceną konkretnego dokumentu procedowanego na sesji.
„Przede wszystkim nie zgadzamy się z sugestią, że głosowanie przeciwko przedmiotowemu stanowisku może być interpretowane jako sprzeciw wobec idei społeczeństwa obywatelskiego lub przejrzystości życia publicznego. Taki wniosek jest nieuprawniony” – piszą. Podkreślają, że w obecnej kadencji zakres jawności prac komisji został rozszerzony i że stało się to właśnie wtedy, że większość w radzie posiada Koalicja Obywatelska. „Po raz pierwszy mieszkańcy mogą na bieżąco śledzić transmisje z posiedzeń większości komisji Rady Powiatu oraz korzystać z archiwalnych nagrań” – czytamy.
Klub zapewnia również, że popiera zasadę jawności działania władz publicznych i aktywność mieszkańców. „Jako radni Koalicji Obywatelskiej jesteśmy przekonani, że aktywność mieszkańców, ich zainteresowanie funkcjonowaniem samorządu oraz możliwość społecznej kontroli działań organów publicznych stanowią fundament demokratycznego państwa i samorządu terytorialnego”. Popiera „jawność działania władz publicznych, prawo mieszkańców do dostępu do informacji o działalności organów Powiatu oraz wszelkie rozwiązania, które wzmacniają zaufanie obywateli do samorządu”.
Jednocześnie radni zastrzegają, że ich głosowanie nie dotyczyło samej idei jawności, lecz konkretnego stanowiska procedowanego podczas sesji. Głównym argumentem jest to, że przedmiotem głosowania nie był jeszcze obywatelski projekt uchwały, ale stanowisko wyrażające poparcie dla inicjatywy mieszkańców. Projekt znajduje się dopiero na etapie zbierania podpisów, a jego ostateczna treść nie została formalnie przedstawiona radzie. „Radni nie znali jego ostatecznej treści, proponowanych rozwiązań ani ich skutków prawnych, organizacyjnych czy finansowych” – argumentuje klub.
W stanowisku pojawia się też szersze uzasadnienie proceduralne. „Odpowiedzialne stanowienie prawa wymaga odnoszenia się do konkretnych zapisów projektu uchwały, a nie składania deklaracji dotyczących dokumentu, którego ostateczne brzmienie nie jest jeszcze znane” – czytamy. Drugim argumentem jest twierdzenie, że postulat jawności jest już w dużej mierze realizowany – transmitowane są zarówno sesje, jak i posiedzenia komisji, a nagrania są archiwizowane i udostępniane mieszkańcom. „Oznacza to, że postulat dotyczący zapewnienia jawności prac Rady i jej komisji jest już realizowany w praktyce. W naszej ocenie nie było zatem potrzeby podejmowania dodatkowego stanowiska o charakterze deklaratywnym w sprawie działań, które już funkcjonują” – czytamy.
Radni KO wskazują przy tym na wyjątki. Chodzi o Komisję Skarg, Wniosków i Petycji oraz Komisję Rewizyjną. Zdaniem klubu nie jest to odejście od zasady jawności, lecz konsekwencja charakteru spraw, którymi zajmują się te komisje. „Bardzo często dotyczą one konkretnych osób i zawierają informacje objęte ochroną prywatności, dane osobowe, informacje o sytuacji rodzinnej, zdrowotnej, majątkowej lub zawodowej, a także zarzuty kierowane wobec osób fizycznych, pracowników jednostek organizacyjnych czy organów Powiatu”.
Jednocześnie klub deklaruje szacunek dla obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej. „Uważamy, że jest to ważny instrument udziału społeczności lokalnej w życiu samorządu i jeden z przejawów społeczeństwa obywatelskiego. Każda inicjatywa spełniająca wymogi określone przepisami prawa powinna zostać rzetelnie rozpatrzona przez Radę Powiatu zgodnie z obowiązującą procedurą”.
Radni KO zapowiadają, że jeśli obywatelski projekt uchwały zostanie skutecznie wniesiony pod obrady rady, będzie przedmiotem analizy i dyskusji. „Każdy radny będzie miał możliwość oceny jego konkretnych zapisów, ich zgodności z obowiązującymi przepisami oraz skutków organizacyjnych i finansowych proponowanych rozwiązań. Dopiero wówczas zostanie podjęta decyzja dotycząca jego przyjęcia lub odrzucenia” – podkreślają.
W podsumowaniu klub ponownie odcina się od zarzutu głosowania przeciw jawności: „Nasze głosowanie nie było głosowaniem przeciw jawności życia publicznego ani przeciwko aktywności mieszkańców. Było wyłącznie oceną zasadności procedowanego stanowiska”.

Na jakim etapie jest obywatelska inicjatywa uchwałodawcza? Z tym pytaniem zwracamy się do jej autora Cezarego Lewińskiego. – Kończymy zbiórkę podpisów, minimum, czyli pół tysiąca, już mamy, ale brakuje nam jeszcze około 30, aby dysponować bezpieczną górką. Ta górka to 150 podpisów. Będziemy ich mieć 650 – odpowiada Lewiński.
Gdzie je zbierano? – Przede wszystkim podczas wydarzeń, na których pojawiało się dużo mieszkańców, m.in. podczas Dni Pruszkowa czy EUROpikniku. Drugą ważną formą zbiórki było zaangażowanie rodziców uczniów LO im. Tomasza Zana oraz rady rodziców. Rodzice bardzo się zmobilizowali. W ten sposób wpłynęło ich naprawdę dużo – tłumaczy mieszkaniec Nadarzyna.
A co sądzi o określeniu użytym przez starostę Adriana Ejssymonta podczas sesji, który zamieszanie wokół inicjatywy mieszkańców nazwał „szopką”? Lewiński: – Moim zdaniem jedyną „szopkę” w tej sprawie robi pan starosta. Najpierw w odpowiedziach na wnioski o udostępnienie informacji publicznej wskazywano, że nagranie z komisji edukacji poświęconej liceum Zana nie istnieje. Później okazało się, że jednak istnieje, ale jest traktowane jako materiał wewnętrzny i nie zostanie udostępnione. Następnie, mimo presji społecznej, nagranie zostało usunięte. Uważam, że było to skrajnie nieodpowiedzialne. Podczas ostatniej sesji pan starosta zobaczył, że cała sytuacja wygląda bardzo źle, więc zaczął zmieniać narrację. Tłumaczył, że chodziło o troskę o uczniów, którzy pisali matury, i o to, aby nie rozdmuchiwać sprawy. Moim zdaniem efekt był dokładnie odwrotny. Całe środowisko szkolne było poruszone tym, że nagrania z tej komisji nie ma. Nauczyciele również byli tą sytuacją wzburzeni. To bardzo negatywnie odbiło się na społeczności szkolnej – tłumaczy.
Jego zdaniem starosta próbuje dyskredytować obywatelską inicjatywę, ponieważ ta konkretna komisja była dla niego po prostu niewygodna. – Dlatego nie wierzę zapewnienia, że wszystkie komisje będą jawne. Jeżeli dziś można wyłączyć jawność jednej komisji, bo była niewygodna, to za dwa lata można będzie wyłączyć jawność kolejnej, która także okaże się dla kogoś niewygodna – kwituje mieszkaniec.
Złożenie obywatelskiego projektu uchwały wraz z podpisami mieszkańców Lewiński zapowiada już w najbliższych dniach.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że stanowisko klubu Koalicji Obywatelskiej wygląda trochę jak próba gaszenia politycznego pożaru. Radni tłumaczą, że nie są przeciw jawności, nie są przeciw mieszkańcom, nie są przeciw społeczeństwu obywatelskiemu i nie są przeciw transparentności. Jednak w polityce lokalnej – podobnie jak w każdej innej – liczą się nie tylko deklaracje, ale także głosowania.
A głosowanie było konkretne i dotyczyło stanowiska w sprawie wsparcia obywatelskiej inicjatywy mieszkańca zabiegającego o większą jawność i transparentność prac Rady Powiatu Pruszkowskiego. Radni KO mogli powiedzieć: tak, popieramy ten kierunek, a nad szczegółami będziemy pracować później. Mogli przyjąć stanowisko jako polityczny sygnał otwartości wobec mieszkańców. Zagłosowali jednak przeciw.
Wyszło więc co najmniej niezręcznie. Radni formacji, która na poziomie ogólnopolskim chętnie mówi o praworządności, przejrzystości i kontroli obywatelskiej, lokalnie głosuje przeciwko wyrazom poparcia dla mieszkańca domagającego się większej jawności.
Kolejny sprawdzian przed radnymi w najbliższych tygodniach. Gdy trafi do nich obywatelski projekt uchwały, trzeba będzie jasno opowiedzieć się – za zwiększeniem transparentności prac Rady Powiatu Pruszkowskiego albo przeciwko takiemu rozwiązaniu.
Słowo dane radnym i mieszkańcom przez starostę z KO Adriana Ejssymonta, że komisje będą rejestrowane, archiwizowane i udostępniane mieszkańcom, oczywiście jest cenne, ale to za mało. Konkretny zapis w statucie powiatu byłby najlepszą gwarancją, że niezależnie od układu sił politycznych w radzie mieszkańcy powiatu pruszkowskiego mają i będą mieć zapewniony bieżący dostęp do prac swoich przedstawicieli.
Jeśli budować społeczeństwo obywatelskie, to konsekwentnie. Zasady i zobowiązania warto zapisywać wprost, aby nie było wątpliwości, że nie zależą od dobrej woli aktualnej większości, lecz są trwałym standardem działania samorządu lokalnego.
Źródło: ZPruszkowa.pl