Historia lawendy w Prowansji nie zaczyna się od pocztówek, kapeluszy i zdjęć robionych o zachodzie słońca, lecz od rośliny dużo skromniejszej. Lawenda rosła dziko na kamienistych wzgórzach i suchych płaskowyżach, tam, gdzie ziemia nie rozpieszczała ani człowieka, ani upraw. Zanim stała się symbolem regionu, była po prostu pożytecznym ziołem. Już samo słowo „lawenda” prowadzi nas do łacińskiego lavare, czyli „myć”. Rzymianie dodawali ją do kąpieli i prania, bo pachniała, odświeżała i miała właściwości oczyszczające. W średniowieczu wiedzę o jej leczniczym działaniu przejęły klasztory. Mnisi uprawiali lawendę w przyklasztornych ogrodach, a ślady tej tradycji można odnaleźć do dziś, choćby w słynnym opactwie Sénanque. Prawdziwa kariera lawendy przyszła jednak później, wraz ze sztuką destylacji olejków eterycznych i rozwojem pobliskiego Grasse, miasta perfumiarzy. Tamtejsi rękawicznicy zaczęli perfumować swoje wyroby, a lawenda okazała się surowcem niemal idealnym. Była miejscowa, intensywnie pachnąca i znacznie tańsza niż wiele egzotycznych wonności. Przez długi czas nie uprawiano jej jeszcze na wielkich polach. Zbierano ją ręcznie z naturalnych stanowisk, a zajmowali się tym pasterze i mieszkańcy wsi, dla których uzbierane lawendowe pęczki były dodatkowym zarobkiem. Potem trafiały one do małych destylarni, gdzie z niepozornych kwiatów wydobywano zapach, który z czasem miał stać się jednym z najbardziej rozpoznawalnych aromatów Prowansji. Tian prowansalski
Skład:
1 bakłażan; 1 cukinia; 3 duże pomidory; pęczek dymki; 3 ząbki czosnku; 120 ml oliwy; 4 gałązki tymianku lub macierzanki piaskowej; pół łyżeczki kwiatków lawendy; 70 g tartego sera typu parmezan; sól morska i pieprz.
Wykonanie: Piekarnik rozgrzewamy do 170 st. C. Naczynie do pieczenia nacieramy przeciętym na pół ząbkiem czosnku. Cebulę dymkę oczyszczamy i kroimy w plasterki. Do naczynia wlewamy 2 łyżki oliwy, układamy dymkę i pieczemy przez około 10 minut, aż cebula stanie się półprzezroczysta i zacznie delikatnie pachnieć. W tym czasie myjemy bakłażana, cukinię i pomidory, a następnie kroimy je w średniej grubości plastry. Naczynie z podpieczoną cebulą wyjmujemy z piekarnika. Na cebuli układamy pionowo plastry pomidora, cukinii i bakłażana, naprzemie
Źródło: Tygodnik Płocki (tp.com.pl)